Dwóch techników instaluje panele słoneczne na dachu budynku.
LINKI AFILIACYJNE

Fotowoltaika stworzyła nowy problem. Coraz więcej Polaków chce oszukać system

5 minut czytania
Komentarze

Fotowoltaika wyłącza się coraz częściej. Właściciele paneli próbują sobie z tym poradzić, zmieniając ustawienia paneli. Takie majstrowanie może się źle skończyć. Stwarza to także zagrożenie dla naszego otoczenia – ostrzega Piotr Ordon, ekspert firmy Ekoryniec.

Fotowoltaika generuje najwięcej energii w słoneczne dni. Napięcie w sieci gwałtownie rośnie, zwłaszcza jeśli w sąsiedztwie znajduje się wiele paneli fotowoltaicznych. Jeśli przekroczy ono ponad 253 Volt, urządzenia kontrolujące instalację odpinają ją od sieci, aby nie doszło do niebezpiecznego przepięcia.

Dach domu pokryty dachówką z panelami słonecznymi oraz kominem, na tle bezchmurnego nieba.
fot. Depositphotos/manfredxy

Do takich sytuacji dochodzi niestety coraz częściej. Właściciele fotowoltaiki mają tego dość, dlatego coraz częściej samodzielnie wprowadzają zmiany w ustawieniach falownika (urządzenie, które przekształca prąd stały w przemienny – przyp. red). W efekcie jak wynika z danych firmy Tauron Dystrybucja, tylko w rejonie Gliwic wykryto ponad 1,5 tys. niepoprawnych ustawień falowników.

Nawet jeżeli dochodzi do zbyt częstego wyłączania falownika, to nie należy samemu zmieniać jego ustawień, bo jest to niebezpieczne.

ostrzega w rozmowie z Android.com.pl Piotr Ordon z firmy Ekoryniec, zajmującej się sprzedażą instalacji OZE.

Zdarza się, że instalacja wyłącza się kilkanaście razy dziennie

Obecnie w Polsce zgodnie z obowiązującą normą napięcie w sieci powinno wynosić 230 Volt. Jednak tolerancja odchyleń od normy wynosi plus minus 10 proc. W praktyce to oznacza, że napięcie w sieci może wynosić od 207 do maksymalnie 253 Volt.

W momencie, gdy napięcie w sieci jest wyższe niż 253 Volty, falownik powinien sam się wyłączyć. Niestety zdarza się, że dzieje się to nawet kilkanaście razy dziennie. Jeżeli ten problem stale się powtarza, należy niezwłocznie skontaktować z zakładem energetycznym, który powinien podjąć odpowiednie kroki – mówi Piotr Ordon.

Ekspert dodaje, że nie ma jednego wytłumaczenia, dlaczego instalacja się wyłącza. Może być kilka powodów takiego stanu. W pobliżu naszego domu, na którym znajduje się fotowoltaika, może znajdować się np. duża liczba innych instalacji fotowoltaicznych. Kolejną przyczyną jest czasami sąsiedztwo dużych zakładów przemysłowych. W efekcie w szczytowych momentach produkcji zakładu napięcie w sieci może dochodzić do granicznych wartości. Skutkiem tego jest czasowe wyłączanie się instalacji fotowoltaicznych . Zdarza się również, że problem może leżeć po stronie właściciela instalacji, bo np. zostały one niewłaściwie skonfigurowane.

Coraz więcej osób próbuje „oszukać system”

Zdaniem Piotra Ordona, problem z wyłączaniem się instalacji jest na tyle duży, że coraz więcej osób próbuje „oszukać system”, zmieniając ustawienia falownika.

Na czym to w praktyce polega?

Można wprowadzić ręcznie na urządzeniu normę dla innego kraju, w którym dopuszczalna jest praca przy wyższym napięciu.

tłumaczy Android.com.pl nasz rozmówca

Dodaje, że trzeba mieć świadomość, że jest to niezgodne z prawem. Dodatkowo może stanowić zagrożenie dla innych instalacji fotowoltaicznych w okolicy. Zbyt wysokie napięcie w sieci może mieć także negatywne skutki dla domowych urządzeń, które z tego powodu mogą mieć m.in. krótszą żywotność.

Samodzielne majstrowanie przy falowniku może skończyć się źle, zarówno dla nas jak i naszego otoczenia, w tym również naszych sąsiadów. Dodatkowo grozi to nie tylko karą, ale w wyniku tego może także dojść wypowiedzenia nam umowy dystrybucyjnej. Dlatego pod żadnym pozorem nie powinniśmy tego robić – przestrzega.

Sposobem na wzrost napięcia jest autokonsumpcja

Jak można sobie poradzić w sytuacji dużego wzrostu napięcia w sieci? Okazuje się, że sposobem na to jest tzw. autokonsumpcja. Zdaniem ekspertów bieżące zużycie prądu, pozwala nie tylko obniżyć napięcie w sieci, ale także może ograniczyć liczbę lokalnych wyłączeń od sieci.

Dom jednorodzinny z czerwonym dachem i panelami słonecznymi, przed którym znajduje się ogrodzenie i przyczepa przykryta niebieską plandeką.
fot. Android.com.pl / Jolanta Szczepaniak

Dla właścicieli fotowoltaiki sposobem na wykorzystanie nadwyżek prądu może być np. przekształcenie ich w energię cieplną. W takim wypadku bojler elektryczny lub bufor ciepła z grzałką, może pełnić np. funkcję magazynu ciepła. Aby skorzystać z tego rozwiązania, wystarczy w okresie maksymalnej produkcji energii ogrzewać wodę użytkową za pomocą buforu ciepła wyposażonego w grzałkę.

Innym pomysłem na wykorzystanie nadwyżek prądu może być zakup magazynu energii. Zmagazynowany w ten sposób prąd może posłużyć do zasilania domowych urządzeń. Dodatkowo ogranicza to przesył energii, co pozwala również zmniejszyć napięcie w sieci.

Samodzielne przeróbki mogą skończyć się zwrotem dotacji

Niedawno napisaliśmy, że samodzielne przerabianie fotowoltaiki, może skończyć się koniecznością zwrotu dotacji w ramach programu Mój Prąd.
Nieprawidłowości związane z podłączeniem instalacji mogą zostać wykryte w trakcie kontroli instalacji fotowoltaicznych, na których montaż zostało zaciągnięte rządowe dofinansowanie.

W takim wypadku każdy, kto zdecyduje zmienić się ustawienia falownika lub zainstaluje dodatkowe panele bez informowania zakładu energetycznego, musi się liczyć nie tylko z karami finansowymi, ale również koniecznością zwrotu środków, z których skorzystał.

W ostatnim czasie, firmy energetyczne, w tym m.in. Tauron i PGE rozpoczęły również kontrolę przydomowych instalacji fotowoltaicznych. Prowadzone są one m.in. pod kątem tego, czy nie doszło do zwiększenia mocy instalacji, poprzez zamontowanie większej liczby paneli fotowoltaicznych na dachu domu, bez zgłoszenia tego faktu do zakładu energetycznego.

Dziękujemy, że przeczytałeś nasz artykuł. Jeżeli masz jeszcze kilka sekund czasu, będziemy wdzięczni za wypełnienie poniższej ankiety.

Część odnośników to linki afiliacyjne lub linki do ofert naszych partnerów. Po kliknięciu możesz zapoznać się z ceną i dostępnością wybranego przez nas produktu – nie ponosisz żadnych kosztów, a jednocześnie wspierasz niezależność zespołu redakcyjnego.