ads_android

 

Dzisiaj naszym tematem będzie reklama mobilna. I nie mam na myśli samochodów ciągnących bilbordy na przyczepce (mimo że Google na zapytanie „reklama mobilna” odpowiada głównie takimi specjalistami). Odłożymy też na bok tablety, którym bliżej do komputerów i zajmiemy się najmobilniejszymi z mobilnych – smartfonami. Jako wstęp proponuję przeczytać tekst Mateusza Jabłońskiego, który niedawno się u nas pojawił, a traktował o nowym, szalonym pomyśle na reklamowanie się na ekranie smartfona.

Marketing w Internecie to piękna branża – serio tak myślę i proszę mnie jeszcze nie uważać za wariata 😉 Zrobienie dobrej kampanii w Internecie, na którą będą składać się reklamy poprawnie spełniające swoją funkcję (czyli dające wysoką – magiczne słowo – konwersję) i jednocześnie nie frustrujące użytkowników to prawdziwa sztuka. Więc dlaczego średnia klikalność reklam internetowych to marne kilka procent? Bo na większość kampanii internetowych składają się reklamy złe i do tego serwowane w tragiczny sposób złym odbiorcom. Kumulacja negatywnych określeń jak w totku.

Dzieje się tak dlatego, że większość reklam internetowych zbyt dużo czerpie ze swoich protoplastów – spotów telewizyjnych. Tam nie ma innego sposobu na przekazanie treści, niż po prostu wyświetlenie jej. Pół biedy jeśli spot jest odpowiednio targetowany, ale zwykle to po prostu wyświetlanie „co jakiś czas”. I to najgorsza cecha, jaką odziedziczyła reklama internetowa – pójście na ilość, nie jakość. Tak samo jak z ulotkami – wciskamy je wszędzie, w najbardziej zaludnionych miejscach i liczymy na to, że jakiś malutki procent osób zainteresuje się treścią, a z tego jakiś jeszcze mniejszy odsetek zadzwoni/kupi itp. Ale większość i tak wyrzuci ulotkę do kosza.

O to chodzi – jesteśmy zalewani banerami umieszczanymi na stronach losowo. Ok, banery jeszcze można przeżyć, są jak reklamy w gazecie – póki nie biją po oczach nie frustrują i czasem mogą spełnić swoją funkcję. Ale tak popularne pop-upy i reklamy pełnoekranowe to najgorsze zło, jakie zrodził marketing internetowy. To one są sprawcami nienawiści internautów do reklam, a tym samym popularnością przeróżnych „adblocków”. Oto jak reklamodawcy sami ukręcili na siebie bat.

A można inaczej. Znajomy, pracujący obecnie w firmie na literkę „G” (wybaczcie proszę częste wyjazdy „osobiste”, ale myślę, że autentyczne doświadczenia są o wiele więcej warte, niż suche kazania) pokazywał mi kiedyś konto AdWords, na którym prowadził kampanię gry Europa Universalis II na PC. Kampania miała klikalność 58%. Nie, nie przegapiłem przecinka – więcej niż co drugie wyświetlenie reklamy kończyło się kliknięciem! Osiągnął to robiąc całkowicie na przekór obecnym „trendom” marketingu w Internecie – odpowiednio dopasował kontekst wyświetlania (np. tylko przy recenzjach gry) i treść do konkretnego zainteresowanego użytkownika.

I tu dochodzimy do smartfonów. To zupełnie nowy dla reklamodawców rynek, w Polsce praktycznie nieobecny. A dający przepotężne narzędzia personalizacji. Smartfon jest dużo bardziej osobistym urządzeniem niż komputer. Jasne, masz swój komputer, jest „osobisty”, może to nawet notebook. Ale to smartfon jest przy Tobie zawsze, gotowy, by w kilka sekund znaleźć w Internecie dowolne informacje. Robisz zakupy? Sprawdzasz opinie o produktach już w sklepie, najczęściej wpisując zapytanie w wyszukiwarce. Przypomnij sobie, kiedy ostatnio świadomie wyłączyłeś smartfon na dłuższy czas, albo zostawiłeś w domu wychodząc. No właśnie 😉

Smartfony mają swoją specyfikę, którą trzeba wykorzystać i z którą trzeba umieć żyć, jeśli chce się czerpać zyski z reklamy. Po pierwsze – ekran. Ok, posiadacze Desire HD mają je ogromne, ale jednak ekran smartfonu zawsze będzie mniejszy od monitora (obym nie doczekał innych czasów 😉 Zniechęcenie użytkownika następuje dużo szybciej i nie można stosować trików typu „zawalmy mu cały ekran”, dlatego personalizacja treści jest tak ważna.

Po drugie – w przypadku smartfonu dużo agresywniej będziemy reagować na wchodzenie w tą naszą „prywatność” – jak wspomniany Airpush. Wybaczcie, ale gdy jakaś aplikacja zacznie mi na belce powiadomień wyświetlać reklamy, usuwam ją od razu, bez względu na to jaka by nie była przydatna. I myślę, że nie będę jedyny. A inni zainstalują sobie adblocki 😉

Można nie zepsuć reklamy w mobile, wierzcie mi. Trzeba tylko wykorzystać to, co smartfon oferuje, i zrobić to na „jego zasadach”. Kontekst, kontekst i jeszcze raz personalizacja (szkoła żartu Karola S.). W wyszukiwarce to przede wszystkim wykorzystanie lokalizacji. AdWords daje taką możliwość – od razu widzimy na mapce trasę dojazdu do reklamowanego miejsca. Poza tym dodanie wybieralnego numeru telefonu, bez konieczności wchodzenia w samą stronę. Należy jak najbardziej ułatwić kontakt użytkownikowi. Ktoś, kto przegląda internet na smartfonie raczej nie robi tego ot tak, z nudów, ale ma konkretny cel – np. znalezienie restauracji w obcym mieście, opinii o produkcie, który w sklepie widzi pierwszy raz. Tuż przed dokonaniem wyboru można jeszcze zmienić jego zdanie! Można to wykorzystać i zrobić to tak, by zadowolić i reklamodawcę, i odbiorcę.

ads_moje

Reklamy osadzone na stronach – to samo. Szczególnie śmieszne jest umieszczanie banerów przygotowanych na duże strony na stronach mobilnych. Sam byłem czegoś takiego świadkiem – reklama jakiegoś samochodu wyświetlała mi się między treścią na stronie wyświetlonej w klasycznym WordPress Mobile. Jakiego samochodu – nie wiem, bo była tak malutka 😉 .

Wreszcie reklamy w aplikacjach. Są one koniecznością i nic na to nie poradzimy, szczególnie w aplikacjach darmowych. Jest na nie miejsce przy górnej lub dolnej krawędzi ekranu i każdy już się do tego przyzwyczaił. Ale też powinny być jak najlepiej dopasowane do aplikacji. Wyszukiwarka lokali gastronomicznych? Oczywiście niech reklamuje restauracje, pizzerie, ale do tego niech wykorzysta lokalizację telefonu! Nikt nie mówi, że aplikacja ma mieć dostęp do GPS i zużywać baterię naszego smartfonu – wystarczy bardzo ogólne namierzenie nadajnika telekomunikacyjnego. Aplikacja typu „lista zakupów” może podpowiedzieć, że „najlepsze parówki są z WszechświatParówek – to zaraz za rogiem!”.

ads_test

Koniec moich wywodów. Ogólnie apeluję do was marketingowcy, deweloperzy i blogerzy – pamiętajcie, że waszym celem nie jest zmuszenie odbiorcy do tępego oglądania reklam, ale to, by ta reklama spełniła swoją funkcję.

A Wy drodzy czytelnicy co myślicie o rynku reklam w waszych Androidach? Akceptujecie je czy są niemiłą koniecznością? Przyznajcie się, kliknęliście kiedyś w jakąś reklamę wyświetloną w aplikacji (ja raz – w reklamę aplikacji Allegro)? Czy moje pomysły na wykorzystanie wszelkich dostępnych środków do skutecznego personalizowania reklam są dobre, a może za bardzo ingerują w prywatność?

    Google News
    Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
    Obserwuj

    Mateusz Gryc