Dni Windows 10 są policzone. Już 5 października zadebiutuje Windows 11, na którego czeka wielu fanów systemu Microsoftu. Microsoft zapowiadał, że „dziesiątka” będzie otrzymywała wsparcie aż do października 2025 roku. To jednak może zniechęcić wielu klientów do przesiadki na nową platformę.

Niepewna przyszłość Windowsa 10

Koniec wsparcia Twój aktualizacja Windows 10 21H2

Windows 10 przedstawił inne podejście w sposobie obsługi platformy Microsoftu. Miał naprawić wszystkie błędy nielubianej „ósemki” i stać się platformą, która będzie rozchwytywana przez klientów. Tak też było, Windows 10 szybko stał się popularny wśród użytkowników. Teraz jednak, jego dni są policzone. W związku z premierą Windowsa 11, wsparcie dla „dziesiątki” kończy się w październiku 2025 roku. 

Zobacz także: Ruszyły darmowe szczepienia na grypę! Jak się zapisać i dlaczego warto?

Warto jednak pamiętać, że Microsoft nadal wyda aktualizację funkcji systemu Windows 10 — oznaczoną jako 21H2 i to już niedługo, bo tej jesieni. Update wprowadzi jednak niewiele nowych funkcji, a skupi się przede wszystkim na poprawkach. Jak dalej będzie wyglądało wsparcie? Można spodziewać się niewielkich aktualizacji zabezpieczeń, ale o nowych funkcjach należy zapomnieć. 

Dla tych, którzy będą niezadowoleni z tego, jak działa obsługa systemu Windows, prostym rozwiązaniem będzie trzymanie się Windows 10. Istnieje jakaś szansa, że Microsoft zapewni ponadto jakieś rozszerzone wsparcie dla platformy nawet do 2028 roku. 

Windows 10 to nowa „siódemka”

Windows 7 jest zbyt dobry

Niestety, system ten może zakończyć swoją karierę w ciągu najbliższych kilku lat jako podobny do Windows 7. Siódemka do dziś jest używana przez wielu użytkowników, którzy nie chcą zaktualizować systemu. Warto pamiętać, że platforma nie ma już żadnego wsparcia Microsoftu. Mimo tego, według danych z 2021 roku, system wciąż znajduje się na ponad 100 mln urządzeń. Są to zatrważające liczby, biorąc pod uwagę fakt, na jakie zagrożenia narażony jest sprzęt z przestarzałą platformą. 

Ludzie nie chcą aktualizować sprzętu ze względu na to, że Windows 7 był naprawdę świetnym systemem. Jest to Windows XP naszych czasów. Inny argument jest taki, że na starych urządzeniach, „dziesiątka” nie działałaby tak, jak powinna. Nie zmienia to faktu, że Windows 10 stanie się teraz tym, czym była „7” przez lata. 

Przez następne cztery lata system Windows 10 będzie obsługiwany aktualizacjami zabezpieczeń w drugi wtorek każdego miesiąca. To jest dokładnie taki sam model, którego używał Windows 7 – od końca 2009 do początku 2020 roku. 

Będzie to platforma idealna dla osób, które przez kolejnych kilka lat ani myślą o zmianie na Windows 11. Na niekorzyść nowej platformy przemawia również fakt, że Microsoft zmienił harmonogram wydawania aktualizacji. Wraz z wprowadzeniem „jedenastki” firma skupiła się na naciskach komercyjnych, redukując liczbę aktualizacji funkcji do jednej rocznie. Będzie to kolejny argument dla wielu osób, aby nie przechodzić na nową platformę. W związku z tym, sądzę, że „jedenastka” będzie miała jeszcze gorszy start niż poprzednik. 

Źródło: computerworld

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Adam Lulek

Doktor nauk ekonomicznych w dyscyplinie finanse, wykładowca, maniak GPW, gier strategicznych, smartfonów i nowych technologii. Sympatyk kolejnictwa i muzyki elektronicznej.