Po raz pierwszy wszczepiono Neuralink do mózgu, a przynajmniej po raz pierwszy o takiej próbie poinformowano w ten sposób. Otóż implant działa już od ponad dwóch miesięcy w mózgu Gertrudy, która jest… świnią. Widać więc, że słowa Elona Muska o tym, że prace nad implantem przebiegają zgodnie z planem, są prawdziwe. Następny krok? Ludzie.

Wszczepiono Neuralink – Gertruda czuje się dobrze

wszczepiono Neuralink
Neuralink – obecna wersja

Neuralink stale się rozwija i zgodnie z zapowiedziami Elona Muska, będzie to robił dalej. Obecnie nad projektem pracuje około 100 osób, ale z czasem ta wartość ma wzrosnąć przynajmniej 10-krotnie. Takie są plany i jeżeli nic nie stanie na przeszkodzie, to faktycznie tak może się stać. Od czasu ostatniej prezentacji implantu, który ma być wszczepiany przy mózgu, zaszły w nim spore zmiany. Teraz jest znacznie mniejszy i przybrał kształt niewielkiej monety. Głównym zadaniem implantu ma być w przyszłości połączenie ludzkiego mózgu z możliwościami Sztucznej Inteligencji, choć do tego jeszcze daleka droga.

Obecnie urządzenie służy do zbierania danych oraz oczywiście ich analizy. Mózg dalej jest organem, który należy badać i zapewne ma przed nami jeszcze wiele tajemnic. Wygląda jednak na to, że z czasem będzie się to zmieniało. W nocy z piątku na sobotę odbyła się prezentacja Neuralink, którą przeprowadzono na YouTube. I to na niej dowiedzieliśmy się, że wszczepiono Neuralink do mózgu świni o imieniu Gertruda. Sam implant działa w ten sposób już dwa miesiące, a po zwierzaku nie było widać żadnych oznak, że cokolwiek jest nie tak. Na prezentacji zobaczyliśmy także, że w momencie, kiedy Gertruda ruszała coś nosem, to impulsy z jej mózgu były przekazywane do komputera.

Zobacz też: Zwiastuny z GamesCom 2020, które trzeba zobaczyć.

Technologia neural lace, która znajduje się w implancie, ma umożliwiać bezpośrednie odczytywanie sygnałów z mózgu, a następnie przesyłanie ich w formie danych do komputera. Wygląda na to, że pierwsze testy zostały zakończone wielkim sukcesem. Gertruda dalej żyje, a chip działa bez zakłóceń.

Co dalej z Neuralink?

Jednym z największych wyzwań, które stoją przed firmą w ciągu najbliższych lat, jest sam sprzęt. Cokolwiek, co umieszczane jest w ludzkim ciele, z czasem ulega zniszczeniu. Wiadomo, że umieszczanie czegoś w czaszce tuż przy samym mózgu, jest mimo wszystko poważną ingerencją w ciało. Trzeba więc opracować technologię, która będzie bezpieczna oraz przede wszystkim trwała. Taki chip powinien wytrzymać przynajmniej kilkadziesiąt lat lub powinno stworzyć się go tak, by wymiana czy upgrade przebiegał bez konieczności ingerencji chirurgicznej.

Pierwsze testy na zwierzętach są obiecujące i co ważne, Elon Musk nie zrobił ich bez odpowiedniej zgody władz. Ta ma być także dana na pierwsze testy na ludziach, które odbędą się już niedługo. Chodzi o niewielką grupę osób, która cierpi na poważne uszkodzenia rdzenia kręgowego. Wszczepienie Neuralink ma pomóc w badaniu ich schorzenia oraz ewentualnej próbie przywrócenia im możliwości chodzenia. Tutaj jednak będzie występował kolejny implant, który będzie wszczepiany w okolicach kręgosłupa. Może brzmieć to jak plan szaleńca, który zaczyna bawić się w Boga, ale w tym przypadku ten plan już zaczyna działać.

wszczepiono Neuralink
Neuralink – po lewej wersja z zeszłego roku, po prawej nowa

Nauka w medycynie zawsze odgrywała ogromną rolę i widać, że z czasem będzie tylko lepiej. Neuralink to jednak dalej odległa przyszłość, choć nie tak odległa, jak loty na Marsa, czyli kolejny z projektów Muska. Patrząc na tempo, z jakim posuwają się badania, mówimy raczej o latach, niż dekadach. Co jednak nie oznacza, że urządzenie będzie dostępne od razu i dla wszystkich.

Tanio nie będzie, ale ma być lepiej

Kiedy urządzenie w końcu trafi na rynek, trzeba przygotować się na to, że będzie ono kosztowało naprawdę dużo. Nie ma w tym nic dziwnego. W przyszłości Neuralink ma prowadzić do czegoś, co nazwano „symbiozą AI”, czyli połączeniu ludzkiego mózgu ze Sztuczną Inteligencją. Teraz możliwości implantu ograniczają się do „mniejszych” spraw, które związane są ze wzrokiem, słuchem czy samym ruchem. Sprzęt ma w przyszłości kosztować mniej, niż „na start” i Musk stwierdził, że chciałby zejść z ceny do poziomu kilku tysięcy dolarów.

Neuralink nie jest oczywiście innowacją, którą wymyśliła firma Muska, ale ta pomysł implantów rozwija po swojemu. Zmniejszając urządzenie oraz pracując nad jego ciągłym rozwojem.

Źródło: Neuralink / YouTube / The Verge

Bartosz Szczygielski

Nowymi technologiami zajmuje się od kilku lat. Kiedy o nich nie pisze, to pewnie pisze kolejną książkę. Jeżeli nie pisze kolejnej książki, to pewnie ogląda seriale, a jeżeli nie ogląda seriali, to najprawdopodobniej śpi.