Google bez Prima Aprilis, czyli swoich wyjątkowych akcji, to ewenement. Wygląda jednak na to, że w tym roku nie mamy co liczyć na to, żeby firma poprawiła nam humor swoimi pomysłami. I choć nie jest to jeszcze przesądzone, to raczej nie ma co liczyć na rozrywkę 1 kwietnia, a przynajmniej nie od giganta z Mountain View. Za to firma zdecydowała się wesprzeć organizacje walczące z epidemią koronawirusa i przekazała na ten cel aż 800 milionów dolarów.

Google bez Prima Aprilis
Fot. Google

Google bez Prima Aprilis

Przyzwyczailiśmy do już do tego, że gigant z Mountain View przygotowuje na 1 kwietnia szerego interesujących rozrywek. Niewielkich gier czy dowcipów, które sprawiały, że czas w pracy mijał zdecydowanie szybciej. W tym roku wygląda na to, że trzeba będzie poradzić sobie bez ich inicjatywy. Google bez Prima Aprilis i swoich akcji ma być tylko przerwą, a nie czymś stały. Oczywiście to w związku z epidemią koronawirusa, która szaleje praktycznie w każdym zakątku globu. Jak dowiedział się Business Insider, główna inicjatywa, by przygotować działania rozrywkowe na 1 kwietnia, została już wstrzymana, ale pomniejsze oddziały firmy dalej mogą mieć coś do pokazania.

Google bez Prima Aprilis
Fot. Google

Prawdopodobnie jednak nie ma co liczyć na to, że w tym roku dostaniem coś tak wyjątkowego, jak chociażby możliwość grania w węża na Mapach Google. To był jeden z żartów przygotowanych przez Google w zeszłym roku, a firma od wielu lat wypuszczała tego dnia równie interesujące rzeczy. W 2018 roku można było np. szukać Waldo w Mapach Google, a po znalezieniu żartownisia na przygotowanych przez firmę planszach, odblokowywało się możliwość szukania go… na Księżycu. Jednym z ciekawszych zajęć przygotowanych przez Google, było także granie w Pac-Mana, które także odbywało się na ich aplikacji z mapami. Tegoroczne Google bez Prima Aprilis będzie więc niemiłym przypomnieniem o tym, co dzieje się aktualnie na świecie.

Zobacz też: Jedi Academy powraca po 17 latach

Google przekazuje 800 mln dolarów – tak jakby

Google chce się obecnie skupić na tym, jak pomagać ludziom, a nie ich rozśmieszać. To oczywiście zrozumiałe zachowanie. Tym bardziej cieszy to, że firma postanowiła przekazać aż 800 milionów dolarów na walkę z epidemią koronawirusa.  Tylko że te pieniądze nie trafią fizycznie do osób, które walczą z wirusem, ale zostaną przekazane w większości jako bony reklamowe do wykorzystania w usługach firmy. Z jednej strony to dobre rozwiązanie, bo przyczyni się do większej świadomości internatów na całym świecie odnośnie sytuacji, ale z drugiej może trochę wywoływać niesmak. W końcu taki gigant jak Google, oddaje organizacjom do dyspozycji po prostu swoje usługi.

Google przekazuje 800 mln dolarów
Fot. PixaBay

Tutaj pieniądze zostały podzielone na kilka grup. 250 milionów dolarów ma trafić do WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) oraz 100 podobnych podmiotów jako grant na internetowe reklamy. To właśnie one mają edukować internatów o możliwych zagrożeniach oraz o tym, jak można uniknąć zarażenia. Firmy, które aktywnie korzystały z kont Google Ads w zeszłym roku, mogą liczyć na bony reklamowe, które będą mogły wykorzystać do końca tego roku. Tutaj firma ma do podziału reklamy o wartości aż 340 milionów dolarów. Odpowiednie bony mają być wysyłane na konta reklamowe właścicieli już niedługo. Społeczne organizacje finansowe oraz pozarządowe mogą liczyć na grant reklamowy w wysokości 20 milionów dolarów, by informować o tym, jak uzyskać fundusze pomocowe dla małych przedsiębiorców.

Czy to dobry ruch?

Mali i średni przedsiębiorcy mogą liczyć na wsparcie w łącznej kwocie 200 milionów dolarów, a 20 milionów dolarów zostanie przekazanych na usługi Google Cloud dla instytucji badawczych oraz akademickich. I choć cieszy to, że Google aktywnie włącza się do pomagania w walce z koronawirusem, to tutaj można poczuć się dziwnie. Jednak 800 milionów dolarów, niezależnie od tego czym w rzeczywistości są, robi wrażenie.

Źródło: Business Insider / The Verge / GSM Arena / Google

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Bartosz Szczygielski

Nowymi technologiami zajmuje się od kilku lat. Kiedy o nich nie pisze, to pewnie pisze kolejną książkę. Jeżeli nie pisze kolejnej książki, to pewnie ogląda seriale, a jeżeli nie ogląda seriali, to najprawdopodobniej śpi.