Jedi Academy, czyli jeden z największych „klasyków” w świecie gier z uniwersum Star Wars, powrócił. I choć to bardzo dobra wiadomość, to patrząc na cenę, którą za produkcję trzeba zapłacić, entuzjazm tak jakby trochę przygasa. Wprawdzie sama inicjatywa, by powrócić do tego tytułu na konsoli PlayStation 4, jest cudowna, to cena może stanowić barierę nie do przeskoczenia.

Jedi Academy
Fot. Jedi Academy

W 2003 roku po raz pierwszy gracze mieli możliwość zostania adeptem Jedi i zmierzyć się z innymi graczami w „Star Wars Jedi Knight: Jedi Academy”. Tytuł pierwotnie ukazał się na platformy PC oraz Xbox, a teraz, po wielu latach, dość niespodziewanie ląduje na obecnej generacji konsol od Sony. Wprawdzie plotki o tym wydarzeniu krążyły po sieci od jakiegoś czasu, ale bez żadnych konkretnych informacji w tej kwestii. Teraz już każdy kto ma ochotę i posiada konsolę Japończyków, może wrócić do świata, który kiedyś już raz odwiedził.

Jedi Academy powraca

Chyba każdy, kto oglądał sagę Gwiezdnych Wojen jako dziecko, marzył o tym, by zostać rycerzem Jedi. Niezależnie od tego, po której stronie miałby się znaleźć, to posiadanie miecza świetlnego było marzeniem wielu. Zabawki wypuszczane na rynek nie były jednak na takim poziomie, żeby to się sprawdziło. Z ratunkiem przybyły gry komputerowe, a „Star Wars Jedi Knight: Jedi Academy” była przykładem na to, że da się zrobić „sieciówkę” osadzoną w uniwersum i jednocześnie na bardzo wysokim poziomie. Nie był to bowiem tytuł, który powstał tylko po to, żeby zarabiać pieniądze na oddanych fanach serii. Teraz po siedemnastu latach od premiery (no prawie, bo ta miała miejsce we wrześniu), Akademia Jedi debiutuje na PlayStation 4.

Zobacz też: Obsługa PlayStation 5 ma przypominać platformę Netflixa

Co oferuje „nowe” Jedi Academy?

Sama produkcja zajmować ma na dysku niewiele ponad 3 GB, co w obecnych czasach jest wartością wręcz śmieszną. Do cieszenia się z rozgrywki wymagany jest oczywiście dostęp do PlayStation Network. Poprawieniu uległo sterowanie, które ma być dostosowane do potrzeb nowoczesnych graczy. Zadbano także o to, żeby pojawiły się puchary, czyli coś, co może zachęcić niezdecydowany. Poniżej znajdziecie opis tego, co znajduje się w produkcji:

Graj online w gronie liczącym nawet 32 osoby w sześciu trybach wieloosobowych, w tym: Oblężeniu (Siege), Zdobądź flagę (Capture the Flag) i Każdy na każdego (Free for All).

Zdecyduj o zarówno wyglądzie, jak i płci swojej postaci, nim wstąpisz do Akademii, aby zgłębić potęgę Mocy i związane z nią zagrożenia.

Stwórz własny miecz świetlny, od rękojeści aż po ostrze. W miarę czynionych postępów odkryjesz umiejętność władania dwoma mieczami, a nawet doskonałym obustronnym mieczem świetlnym, rozsławionym przez Dartha Maula.

Spotkaj słynne postaci z GWIEZDNYCH WOJEN w wielu kultowych miejscach tego uniwersum, aby koniec końców stanąć przed ostatecznym wyborem: walczyć w imię dobra i wolności po jasnej stronie Mocy, czy też opowiedzieć się po jej ciemnej stronie, łaknącej władzy i zła.

Jedi Academy
Fot. Jedi Academy

Cena jest zabójcza

O ile sama możliwość powrotu do Akademii Jedi z pewnością ucieszy wielu fanów Gwiezdnych Wojen, to już cena produkcji z pewnością ostudzi ich zapał. W PlayStation Store trzeba bowiem zapłacić za tytuł aż 99 złotych. Patrząc na to, że mówimy tutaj o tytule, który swoją premierę miał prawie siedemnaście lat temu, Sony trochę przesadziło z wyceną gry, bo dla porównania, Jedi Outcast kosztuje w PlayStation Store teraz 42 złote. Taki ruch ze strony Sony może odbić się na odbiorze gry, bo wielu graczy zwyczajnie nie zdecyduje się na to, by w takiej cenie ją zakupić.

Warto tutaj dodać, że wersja na komputery osobiste dalej jest do kupienia. Oczywiście mówimy tutaj o edycji cyfrowej, która jest dostępna m.in. na Origin czy Steam za 35, 99 złotych. Za to na GOG trwa obecnie promocja i Jedi Academy znajdziemy tam za około 16 złotych. Gry na konsolę zawsze były droższe, ale tutaj to już odrobinę przesadzono.

Źródło: Sony

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Bartosz Szczygielski

Nowymi technologiami zajmuje się od kilku lat. Kiedy o nich nie pisze, to pewnie pisze kolejną książkę. Jeżeli nie pisze kolejnej książki, to pewnie ogląda seriale, a jeżeli nie ogląda seriali, to najprawdopodobniej śpi.