Autopilot Tesli, który miał doprowadzić do śmierci Walter Huanga w 2018 roku w USA, został uznany „winnym”. Częściowo. Wprawdzie Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu (National Transportation Safety Board) niewiele z tym faktem może zrobić, ale jej ogłoszenie to ważny krok w poprawie bezpieczeństwa na drogach. Szczególnie gdy mówi się o pojazdach z funkcją autopilota.

autopilot Tesli
Fot. Associated Press

Wyjaśnieniem sprawy śmierci kierowcy zajmowano się od dawna, ale dopiero ostatnio NTSB zdecydowało się na wydanie oświadczenia w tej sprawie. Przypomnijmy, jak w ogóle doszło do wypadku. Walter Huang jechał do pracy w siedzibie Apple, a w momencie kiedy jego Tesla miała skręcić na jeden ze zjazdów z autostrady, wbiła się w rozdzielającą je betonową zaporę. Huang zmarł po kilku godzinach w szpitalu.

Czy autopilot Tesli jest winny?

Jak wynikało z zapisów komputera z samochodu, podczas podróży Walter Huang korzystał z funkcji autopilota przez około 19 minut. W tym czasie kilkukrotnie kładł ręce na kierownicy, a przed samym wypadkiem miał je na niej przez 34 sekundy. Jednak w ciągu ostatnich 6 sekund, nie zarejestrowano tego, żeby kierowca trzymał kierownicę. Według pozyskanych przez agencję informacji Huang najprawdopodobniej w tym czasie grał w grę na swoim smartfonie i w pełni zaufał funkcji autopilota. Kiedy samochód zmieniał pas, jego czujniki nieprawidłowo rozpoznały betonową barierę, a to skończyło się wypadkiem.

Zobacz też: Nowy flagowiec od LG zaprezentowany

W chwili zderzenia, Tesla Model X miała jechać z prędkością około 114 kilometrów na godzinę. Agencja zajmująca się tą sprawą stwierdziła, że autopilot Tesli mógł zachować się nieprawidłowo, ale mimo wszystko nie jest do końca winny wypadkowi. Podniesiono tutaj dwie ważne kwestie. Pierwsza z nich dotyczy zbytniego zaufania kierowców do funkcji autopilota. Przypomnijmy, że nie powinno się zdejmować rąk z kierownicy, kiedy funkcja jest aktywna, a tak przynajmniej można przeczytać w instrukcji samej Tesli. Dobrze jednak wiemy, że instrukcji nikt nie czyta, a tym bardziej, kiedy dana funkcja po prostu działa. Drugą kwestią podniesioną przez agencję była sama betonowa bariera, która nie została naprawiona po poprzednim wypadku.

To kto jest w końcu winien?

W tym samym miejscu, gdzie doszło do wypadku, wcześniej było ich aż 11. Bariera była więc w nie najlepszym stanie. Autopilot Tesli musiał ją więc źle „odczytać”, a to doprowadziło do tego, że samochód w nią uderzył. Kierowca, który poniósł śmierć, także nie jest jednak bez winy. Po pierwsze, prawdopodobnie nie zwracał uwagi na to, co dzieje się na drodze, bo zajęty był swoim smartfonem, a po drugie, nie powinien zdejmować rąk z kierownicy.

Tesla
Fot. The Verge

Agencja uznała więc, że do wypadku doszło z powodu ludzkiego błędu oraz tego, że w samym pojeździe mogły występować problemy z odczytywaniem przez autopilota niektórych informacji. Innymi słowy, wina leży gdzieś pośrodku, a jedyne co można zrobić w przyszłości, to zwracać większą uwagę na tego typu systemy w samochodach oraz nie ufać im do końca.

Wypadków będzie coraz mniej

Autopilot Tesli to jedna z tych funkcji, która jest chyba tą najbardziej popularną. W sieci można znaleźć sporo filmów, które pokazują, że jej wykorzystanie ocaliło komuś życie. Według Tesli, na każde przejechane trzy miliony mil z wykorzystaniem autopilota, przypada zaledwie jeden wypadek. I to nie taki, który prowadzi do śmierci. Jednak samo korzystanie z tej funkcji nie zastąpi zdrowego rozsądku.

Przekonał się o tym sam Elon Musk, który podczas prezentacji Tesla Model 3 w programie „60 minutes”, zdjął ręce z kierownicy i korzystał tylko z funkcji autopilota. Na twórcę posypały się wtedy gromy, bo Musk działał wbrew własnym zaleceniom z instrukcji. Nikomu nic się nie stało, ale takie zachowania prowadzą do mylnego postrzegania funkcji autopilota przez kierowców.

Kierowcy wierzą bowiem w to, że to w pełni bezpieczna i niezawodna funkcja, która zwalnia ich z potrzeby kontrolowania pojazdu. Jak widać, takie zachowanie może prowadzić do śmiertelnych wypadków. Jeszcze trochę czasu minie, zanim funkcje autopilota w pełni będą mogły zastąpić człowieka. Przynajmniej za kierownicą samochodu.

Komisja odezwała się do Tesli ze swoimi rekomendacjami oraz pytaniami odnośnie autopilota. Od tego momentu minęło 881 dni. Odpowiedzi nie dostali.

Źródło: The New York Times / The Verge

Bartosz Szczygielski

Nowymi technologiami zajmuje się od kilku lat. Kiedy o nich nie pisze, to pewnie pisze kolejną książkę. Jeżeli nie pisze kolejnej książki, to pewnie ogląda seriale, a jeżeli nie ogląda seriali, to najprawdopodobniej śpi.