Baby Yoda

Disney chyba zwariował – zniechęca do korzystania z usługi

Artykuły

Zdawało nam się, że widzieliśmy już wszystko, ale wygląda na to, że Disney chyba zwariował. Firma przygotowuje się do premiery swojej nowej usługi Disney+ w Europie, a na ich Twitterowym koncie pojawił się szereg informacji, które miały zachęcić niezdecydowanych. Niestety, ale wyszło zupełnie inaczej, niż się spodziewano.

Nie przegap
Najlepsze aplikacje z AppGallery – gry i programy, które warto pobrać
huawei appgallery sklep play zastepstwo
AppGallery to jeden z największych sklepów z programami i grami na Androida. Stanowi on część Huawei Mobile Services i już pokrótce przybliżyliśmy Wam, jak tak naprawdę on działa oraz co oferuje. Tymczasem sprawdźmy, co konkretnie skrywa to miejsce. O ile sam sklep prowadzi rankingi tytułów, które cieszą się największym zainteresowaniem, to postanowiłem wybrać dla Was […]
Disney chyba zwariował
Fot. Disney

Dalej nie wiadomo, kiedy dokładnie platforma Disney+ zawita do naszego kraju. Pierwsze plotki mówiły, że stanie się to na przełomie marca i kwietnia, ale wygląda na to, że nic z tego nie będzie. Możliwe, że premiera usługi w Polsce nastąpi dopiero jesienią tego roku, ale i tak uważamy, że jest na co czekać. Tylko że po informacjach opublikowanych na oficjalnym koncie Disney+ UK, zaczynamy mieć wątpliwości, czy Disney wie, co robi. O co chodzi?

Disney chyba zwariował, albo jest geniuszem

Co takiego pojawiło się we wpisie na Twitterowym koncie? Oprócz tradycyjnych informacji o dacie startu usługi w Wielkiej Brytanii (24 marca), pojawiły się także wpisy odnośnie chyba najbardziej wyczekiwanej premiery. Chodzi oczywiście o serial „The Mandalorian”, który okazał się wielkim sukcesem i przyczynił do tego, że o platformie streamingowej zaczęło się robić głośno. Szkoda tylko, że sam wpis odnośnie serialu jest dość… niepokojący. Możemy w nim przeczytać, że odcinki serialu zaczną pojawiać się od 24 marca na platformie.

Nie jest to powiedziane jednoznacznie, ale wygląda na to, że „The Mandalorian” nie zostanie udostępniony subskrybentom od razu w całości. Wpisy o takim samym wydźwięku opublikowano także na konta włoskich oraz hiszpańskich. Wygląda więc na to, że w Europie na niektóre treści trzeba będzie czekać dłużej, niż przewidywaliśmy. Pojawiają się głosy, że Disney chyba zwariował, decydując się na taki system emisji gotowego już serialu. I trudno się z nimi nie zgodzić, bo chyba wszyscy spodziewali się zupełnie innego podejścia. Oczywiście może się to zmienić, a sam wpis został po prostu niefortunnie sformułowany, ale podejrzewamy, że niestety rzeczywistość nie będzie taka różowa.

Zobacz też: Joker na HBO Max i inne dobroci już niebawem

To wina binge-watching?

Decyzja o tym, żeby emitować serial w odstępach tygodniowych (tak najprawdopodobniej „The Mandalorian” będzie publikowany na platformie) w momencie, kiedy cały sezon jest już dostępny w Stanach Zjednoczonych, to dziwne podejście. Trochę niezrozumiałe, a szczególnie, kiedy spojrzy się na to, jak do emisji podchodzi Netflix. Tam seriale zazwyczaj pojawiają się od razu w całości, a wyjątkami są te na licencji, które swoją premierę mają najpierw w telewizji.

Disney+ wiele ryzykuje decydując się na takie podejście, jak to opisane wyżej. Nie dlatego, że sam proces dystrybucji serialu w odstępie tygodniowym, jest czymś złym. Bardziej tym, że cały pierwszy sezon „The Mandalorian” jest już przecież udostępniony widzom w Stanach Zjednoczonych czy Holandii.

Jasne, binge-watching ma swoje minusy, bo po „pochłonięciu” całości, nie ma potrzeby dalszego opłacania subskrypcji. Jednak dystrybucja w ten sposób może mieć odwrotny skutek do zamierzonego. Wydaje się po prostu „skokiem na kasę”, który ma przyciągnąć nowych widzów do platformy na dłużej. Tylko że w tym przypadku raczej zdecydują się oni na alternatywne źródła, czyli mówiąc wprost – ściągną serial „z sieci”.

The Mandalorian
Fot. Disney

Inne państwa = inne zasady

Na Twitterze Disney+ UK możemy także przeczytać, że nie wszystkie produkcje będą miały swoje premiery w tym samym czasie, co w Stanach Zjednoczonych. To zapewne kwestia praw licencyjnych, a już w szczególności przy produkcjach dostępnych także na innych platformach. I teraz warto sobie zadać pytanie. Czy kolejna platforma streamingowa jest nam na pewno potrzebna? Marzeniem byłoby mieć wszystkie treści w jednym miejscu, nawet wtedy, kiedy trzeba byłoby zapłacić więcej.

Tymczasem po raz kolejny wielu widzów stanie przed wyborem, którą platformę streamingową wspierać w danym miesiącu. Disney+ widocznie chce ten wybór ograniczyć, ale sztuczne przedłużanie emisji serialu może odbić im się czkawką. Zobaczmy, czy ta decyzja zostanie utrzymana, czy może jednak firma zdecyduje się na całościowe udostępnienie serialu od razu w dniu premiery Disney+.

Źródło: Twitter Disney+ UK






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x