Czy państwowe służby chcą śledzić pasażerów taksówek?

Mateusz Nowak Artykuły 2019-11-23

Ministerstwo Cyfryzacji pracuje nad zmianami w prawie dotyczącymi kursów taksówek. Według niektórych analiz służby chcą śledzić pasażerów zamawiających kursy przez aplikacje mobilne. Oficjalnie chodzi oczywiście o uregulowanie kwestii przewozów pasażerskich i ochronę przewożonych osób przed nieuczciwymi przewoźnikami. Czy to jednak cała prawda na ten temat?

Czy służby chcą śledzić pasażerów, czyli czego ma dotyczyć rozporządzenie ministerstwa?

służby chcą śledzić pasażerów

Od 2020 roku mają zacząć obowiązywać przepisy, które zrównują usługi taksówkarskie z przewozami osób, zamawiających taką usługę poprzez aplikację mobilną. Taksówkarze zyskają możliwość jeżdżenia na aplikację, a przewoźnicy, którzy nie są taksówkarzami z zawodu, będą musieli starać się o specjalną licencję. Na tym zmian w przepisach jednak nie koniec, ponieważ Ministerstwo Cyfryzacji pracuje nad rozporządzeniem, które również dotyczy przewozu osób. Państwo chce uregulować funkcje, które muszą posiadać aplikacje mobilne służące do zamawiania kursów. Dokładnie chodzi o zbieranie konkretnych danych o pasażerach. Do informacji tych miałyby mieć wgląd określone służby.

Czytaj także: WhatsApp pozywa izraelską firmę produkującą aplikacje szpiegujące

Jakie konkretnie dane miałyby zbierać aplikacje służące do zamawiania kursów, do których później miałyby dostęp służby? Personalia kierowcy oraz pasażera, lokalizacja samochodu na początku i końcu trasy, a także pokonana odległość. Rejestrowane mają być także godziny odjazdu i przyjazdu na miejsce oraz ewentualne incydenty na trasie przejazdu. Projekt ministerialnego rozporządzenia mówi o tym, że do tych informacji miałyby dostęp bliżej nieokreślone uprawnione podmioty. Eksperci mają wątpliwości o potencjalne nadużycia, do których mogłoby dojść po wejściu przepisów w życie. Pytają, czy nowe przepisy mają naprawdę chronić prawa pasażera, czy może służyć do jego inwigilacji. Na etapie opiniowania projektu, swoje zastrzeżenia do niego złożył m.in. prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

Dlaczego rządzący wycofują się z niektórych zapisów i kogo obawia się ministerstwo?

Fot. Mateusz Grochocki/East News Warszawa, 12.10.2018. Ministerstwo Cyfryzacji.

Dziennikarze TVN24 udali się do resortu cyfryzacji z pytaniami o kontrowersyjne zmiany w przepisach. Sylwester Szczepaniak z Ministerstwa Cyfryzacji zapewniał, że szpiegowanie obywateli nie było intencją tworzących zmiany w przepisach. Reporter TVN24, Leszek Dawidowicz poinformował w swoim materiale, że kilka dni po wizycie w ministerstwie dziennikarze otrzymali wiadomość od resortu. Wynika z niej, że punkty o identyfikacji konkretnych pasażerów taksówek zostaną wykreślone z przepisów. Pojawiają się pytania o to, czy w przyszłości resort nie ponowi prób wprowadzenia kontrowersyjnych regulacji. Interesujące są również przyczyny tak nagłej zmiany zdania wśród urzędników ministerstwa. Czy niektóre zapisy z rozporządzenia rzeczywiście były niefortunnie sformułowane i po namyśle uznano, że są niepotrzebne, czy może plany wycofania się z nich są jedynie reakcją na zainteresowanie dziennikarzy tą sprawą?

Co o kontrowersyjnych działaniach Ministerstwa Cyfryzacji sądzą eksperci?

Rozporządzenie miało wprowadzić możliwość kontrolowania samego przewozu, a nie kontroli obywatela. Tego, co robi, gdzie jeździ, z kim jeździ i jakich kart używa – powiedział reporterowi programu Czarno na Białym anonimowy były oficer służb specjalnych. Z kolei Grzegorz Raszka, były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego powiedział wprost: to wygląda tak, jakby to było narządzie […] skrojone na zapotrzebowanie służb specjalnych. Raszka skomentował również deklarację resortu odnośnie wycofania się z kontrowersyjnych zapisów – teraz mam rozumieć, że to jest wynik nieporozumienia? No nie, to jest wynik tego, że dziennikarze dowiedzieli się o kolejnych działaniach tego rządu i tej administracji, ingerujących w prywatność. Jeszcze dosadniej o planach resortu cyfryzacji wypowiedziała się prof. Monika Płatek z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Mogę jechać do szpitala onkologicznego, mogę jechać do burdelu w Krakowie. Bardzo łatwo jest ustalić, jakie są moje upodobania, na co choruję, z kim się spotykam, jakie są moje zwyczaje – powiedziała.

Pytania o to, czy służby chcą śledzić pasażerów, ale też innych obywateli, pojawiają się nie pierwszy raz

Niedawno o niebezpieczeństwie inwigilacji obywateli przez służby było głośno w kontekście systemu Pegasus, o którego zakupienie podejrzewa się polskie służby. Oprogramowanie z Izraela jest w stanie uzyskać dostęp do wszystkich danych przechowywanych na smartfonach, nawet do niektórych teoretycznie szyfrowanych wiadomości. Kilka lat temu kontrowersje wzbudził wprowadzany w Polsce obowiązek rejestracji kart SIM u operatora. Od tego momentu trzeba przekazywać swoje prywatne dane do bazy, przez co wiadomo, kto jest właścicielem numeru i do czego go wykorzystuje. Rząd argumentował wtedy, że chodzi o bezpieczeństwo i ochronę obywateli np. przed terroryzmem. Twierdzenie, że terrorystę, który nie boi się utraty życia podczas wybuchu/ strzelaniny lub kary dożywocia za zorganizowanie zamachu, powstrzyma przed popełnieniem przestępstwa obowiązek okazania dowodu osobistego i zarejestrowania karty SIM u operatora, jest dosyć interesujące. Szczególnie że takie osoby zazwyczaj dysponują całym zestawem podrobionych dokumentów.

Źródło: TVN24.pl, Fakty TVN






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x