Dokładnie dwa dni temu, na konferencji Apple Special Event, przedstawiciele giganta z Cupertino zaprezentowali światu dwa najnowsze smartfony firmy: iPhone’a 11 oraz iPhone’a 11 Pro. Z prezentacji mogliśmy dowiedzieć się oczywiście o zaletach nowych produktów oraz o funkcjach, dla których powinniśmy nabyć urządzenia Apple. Warto pamiętać jednak, że nie we wszystko powinniśmy wierzyć na słowo. W dzisiejszym artykule zastanowimy się nad tym, dlaczego, moim zdaniem, iPhone 11 oraz iPhone 11 Pro nie są wcale rewolucyjnymi produktami. Wszystkie pokazane funkcje znajdziemy bowiem w znacznie tańszych smartfonach z Androidem.

Czy aparat w iPhone 11 to rewolucja? Nie powiedziałbym

iPhone konferencja

Na konferencji Special Event przedstawiciele firmy Apple najwięcej czasu spędzili na przedstawianiu możliwości aparatu, jaki znajdziemy w nowych smartfonach firmy. Pracownicy zachwalali m.in. szerokokątny obiektyw czy tryb nocny, który znacznie polepsza jakość fotografii wykonanych po zmroku. Wydaje mi się jednak, że wszystkie te funkcje gdzieś już widziałem – niezwykle podobną kombinacją aparatów może pochwalić się np. LG V40 ThinQ (w tym momencie kosztuje on mniej niż 3000 złotych), a doskonale działający tryb nocny widzieliśmy już, chociażby w Pixelach od Google’a czy urządzeniach Samsunga, które udogodnienie to otrzymały nawet w aktualizacji systemu.

Nie przegap
Bsafer.pl – chroń i kontroluj swoje dane osobowe, zanim będzie za późno
bsafer.pl
Ochrona danych osobowych to poniekąd problem, który jeszcze nie pojawił się w świadomości zbyt wielu osób. Głośno zrobiło się o nim dopiero w momencie, gdy Unia Europejska wprowadziła RODO (Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych). Jednak głośno było tylko dlatego, że trzeba było się dostosować i miało to wydźwięk nie tak pozytywny, jak oczekiwaliby tego sami […]

A może zatem dodatkowe funkcje rekompensują wysoką cenę urządzenia?

iPhone 11 Pro

Skoro najnowszy iPhone 11 Pro kosztuje niecałe 5200 złotych, to musi posiadać dodatkowe, interesujące funkcje, prawda? Wygląda na to, że nie. Wodoszczelność czy zdjęcia poprawiane przy użyciu sztucznej inteligencji to branżowy standard – te technologie zauważyć można już nawet w smartfonach ze średniej półki. Moim zdaniem w nowych produktach Apple po prostu zabrakło udogodnień, które znane są z tańszych rozwiązań konkurencji, takich jak m.in. długo wyczekiwane ładowanie zwrotne. To w smartfonie nie pojawiło się z powodu rzekomych problemów firmy z tą technologią. Być może nareszcie zaprezentowane zostanie ono za rok.

Zobacz także: Jak aktywować najlepsze, ukryte funkcje przeglądarki Google Chrome?

Jeśli pod lupę weźmiemy wyłącznie oprogramowanie i podzespoły, to nowe iPhone’y praktycznie niczym nie różnią się od tych poprzednich – po raz kolejny otrzymaliśmy nowszy procesor i dłuższy czas pracy na jednym ładowaniu akumulatora, nie zabrakło również nowego systemu iOS, który doskonale integrować będzie się z innymi usługami firmy. Nie ma w tym jednak niczego rewelacyjnego – wydajność smartfona większa o kilka procent będzie praktycznie niezauważalna dla standardowego użytkownika, a wszystkie poprzednie iPhone’y otrzymają nowe funkcje wraz z aktualizacją oprogramowania. Szczerze przyznam, że zawiodłem się na konferencji Apple – moim zdaniem androidowa konkurencja firmy ostatnimi czasy na rynek wprowadza znacznie więcej innowacji niż gigant z Cupertino. Z tego powodu po raz kolejny w artykule zadam tytułowe pytanie – po co kupować iPhone’a 11 lub iPhone’a 11 Pro skoro smartfony z systemem Google’a od dawna posiadają wszystkie zaprezentowane „nowości”? Myślę, że najzwyczajniej w świecie nie warto.

Michał Derej

Pasjonat technologii mobilnych, wielki fan Androida. Student informatyki na Wydziale Matematyki i Nauk Informacyjnych Politechniki Warszawskiej. Były moderator jednego z największych forów ogólnotematycznych w Polsce. Od kilku lat blogger.