Rowery miejskie IV generacji: Początek rowerowej rewolucji

Jędrzej Markiewicz Artykuły 2019-08-20

Rowery miejskie IV generacji od dwóch lat powoli przystosowują się do polskiego rynku. Chociaż dalej ich liczba jest niewielka (wprost proporcjonalnie do wiedzy obywateli na ich temat), tendencja jest raczej wzrostowa. W miastach pojawiają się kolejne firmy inwestujące w poruszanie się po mieście coraz większą liczbą różnych „pojazdów miejskich”.

Poznań jako jedno z pierwszych miast w Polsce postanowił wprowadzić do swojej oferty rowery IV generacji. Firma Nextbike w ramach umowy z miastem oddała do użytku aż 475 takich pojazdów (na 1240 rowerów III generacji). Jest też Kraków, z rowerami Wavelo od firmy BikeU. Tam jednak rowery są płatne od pierwszej minuty wypożyczenia (w Poznaniu do 20 minut za darmo) oraz brak jeszcze rowerów z silnikiem elektrycznym.

Rowery IV generacji to z pozoru zwykłe rowery miejskie. Nie wymagają jednak specjalnych stacji dokujących, do których trzeba podpinać rowery III generacji. Można je też pozostawić poza wyznaczoną strefą, w dowolnym, bezpiecznym miejscu w mieście, za dodatkową opłatą. Podłączone do sieci 4G, automatycznie przesyłają do dostawcy informacje o swoim położeniu. Są też lepiej skonstruowane, a więc teoretycznie powinny dłużej służyć użytkownikom i być bezpieczniejsze.

Rowery IV generacji: od koncepcji po realizację

wavelo

Pierwsze rowery IV generacji powstały już 10 lat temu. Wtedy jednak dostęp do mobilnych sposobów wypożyczania rowerów był niewielki. Dlatego też niewielka liczba użytkowników, posiadająca odpowiednie telefony i smartfony, mogła wykorzystać wszystkie dobrodziejstwa tego rozwiązania. Dlatego też królować zaczęli ich, starsi technologicznie, kuzyni. W każdej stacji dokującej były panele, przez które można było założyć konto i je doładować, a także wypożyczyć rower na numer telefonu.

Po latach smartfony stały się tak popularne, że naturalną koleją rzeczy było wprowadzenie aplikacji mobilnych. Najpopularniejszą w Polsce jest nadal apka od Nextbike, która obsługuje w Polsce 11 województw. Obywatele Warszawy znają te rowery pod nazwą Veturilo, Pomorze pod nazwą Mevo, a zdecydowana większość miast postanowiła po prostu nazwać je X Rower Miejski. Gdzie X oznacza przymiotnik utworzony od nazwy miasta.

Zobacz też: Rower miejski w Mapach Google

Obecnie wypożyczenie takiego roweru trwa parę sekund. Wystarczy włączyć aplikację i zeskanować kod kreskowy na rowerze. Ot, cała operacja. Już teraz jednak aplikacje tego typu oferują znacznie więcej. Na przykład rezerwację konkretnego roweru ze sporym wyprzedzeniem albo odszukanie roweru zwróconego poza strefą i jego bonusowy zwrot.

Jeżeli użytkownik wypożyczy rower poza strefą i zwróci w obrębie strefy, otrzyma doładowanie konta w wysokości 2 zł. W przypadku rowerów elektrycznych nadal obowiązuje bezpłatne 20 minut wypożyczenia. Wypożyczenie trwające od 21 do 60 minut kosztuje natomiast 3 zł, a za każdą kolejną rozpoczętą godzinę pobierana jest opłata w wysokości 5 złotych.

Poznański Rower Miejski

Rowery miejskie IV generacji: pierwsze rowery elektryczne

Rowery elektryczne wciąż należą do IV generacji, chociaż ich pojawienie się wprowadziło nieco zamieszania do polskiego kodeksu ruchu drogowego. Do tej pory każdy pojazd posiadający napęd nie mógł poruszać się na przykład po drodze rowerowej. Po nowelizacji przepisu dopuszczono ruch rowerów elektrycznych do 25 km/h. Oczywiście nikt tego nie sprawdza i nie wyobrażam sobie, by Straż Miejska karała za jazdę 30 km/h rowerem… To tzw. martwe prawo, którego przestrzegania nikt nie kontroluje. Formalnie rower elektryczny poruszający się powyżej 25 km/h powinien być nazywany… motorowerem. Wraz z całymi przepisami, które go dotyczą. Chciałbym jednak zobaczyć rower miejski z tablicą rejestracyjną, który porusza się wyłącznie pasami ruchu przeznaczonymi dla samochodów i jednośladów.

W Poznaniu istnieje tylko 30 rowerów elektrycznych od firmy Nextbike. Trudność ich wprowadzania na rynek dotyczy głównie ceny, wagi oraz problematyki ładowania. Dlatego też wciąż poszukuje się nowych rozwiązań — i wygląda na to, że Nextbike i BikeU będą mieli niebawem poważnego konkurenta. Blinkee, znany do tej pory głównie z wypożyczania skuterów miejskich, także marzy się udział w branży rowerowej, także tej piątej generacji.

W naszym wypadku udostępniamy rowery w pełni elektryczne, ale kwestię wynajmu baterii oraz ich ładowania przenosimy na użytkowników, którzy chcą korzystać z rowerów w trybie elektrycznym. Udostępniane przez nas baterie są wielkości większego smartfona i są to klasyczne powerbanki. Użytkownik dzierżawi baterię i wykorzystuje do dowolnych celów (np. naładuje telefon, podtrzyma zasilanie w laptopie). Przy okazji, będzie mógł ją podłączyć do roweru miejskiego, który z klasycznego roweru zmieni się w rower elektryczny. Po dojechaniu do celu, użytkownik odpina baterię i ładuje ją w domu lub biurze klasyczną ładowarką (np. do telefonu). Taki model biznesowy sprawia, że każdy z mieszkańców danego terytorium ma dostęp do systemu roweru miejskiego, który może być rowerem elektrycznym, a przy okazji nie generuje nadmiernych kosztów z punktu inwestycyjnego.

Marcin Maliszewski, Współwłaściciel Blinkee, http://inteligentnemiastairegiony.pl

Rowery miejskie V generacji

rowery miejskie IV generacji blinkee

Pomimo tego, że nowe rozwiązania są wdrażane stopniowo i korzysta z nich bardzo mało miast, już myśli się o rowerach kolejnej generacji. Istnienie obok siebie rowerów III i IV generacji jest niezbędne. Zbyt duża liczba pojazdów, które można pozostawić w dowolnym miejscu, mogłaby w krótkim czasie doprowadzić do chaosu w każdym mieście. Dlatego konieczne wydaje się wypracowanie systemu, w którym rower miejski będzie wolny od drogich stacji dokujących, a jednocześnie nie zagraci miasta.

Zobacz też: Technologie przyszłości: nowoczesne substancje na wyciągnięcie ręki

Przewiduje się, że rower V generacji, korzystający z sieci 5G (a jakże!), będzie wykorzystywał wszystkie stojaki w mieście jako swoje wirtualne stacje dokujące. Dzięki temu dalej możliwe będzie pozostawianie rowerów w „dowolnym miejscu”. Jednak mając pewność, że jest to miejsce do tego przeznaczone. System, który potrafiłby zweryfikować, czy rower został odstawiony poprawnie, na dowolnym stojaku, wielokrotnie zmniejszyłby wydatki miasta. Wtedy wystarczyłoby zadbać o odpowiedni stan techniczny rowerów i o jak najwięcej stojaków na rowery na obszarze całego miasta.

Jak na razie jednak, w większości przypadków, musimy zadowolić się starym, poczciwym rowerem III generacji. Pamiętajmy jednak, że technologia przyspiesza — i być może rowery V generacji pojawią się jeszcze przed wprowadzeniem tych z IV do wszystkich miast w Polsce.






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x