Produkty Apple raczej nie podrożeją przez 10-procentowe cło

Kacper Kościański Artykuły 2019-08-05

Nie jest tajemnicą, że wojna handlowa pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami trwa w najlepsze, o czym na własnej skórze przekonał się m.in. Huawei. Nie tak dawno temu dowiedzieliśmy się, że przez wyżej wymienioną sytuację dostanie się także gigantowi z Cupertino, Apple. Wszyscy doskonale wiedzą, jaki stosunek ma Donald Trump do Państwa Środka. Nikogo więc nie powinien dziwić fakt, że kilka dni temu zapowiedział on 10-procentowe cło od importu z Chin do USA.

Produkty Apple raczej nie podrożeją, mimo cła

Zdjęcia iPhone 11 Max

Nie jest tajemnicą, że produkty Apple, jak miliony innych urządzeń, są produkowane w Chinach. Składanie sprzętu w Państwie Środka jest po prostu o wiele tańsze niż w większości innych krajów, co sprawia, że sporo pieniędzy zostaje w kieszeniach firm zlecających. Zapowiedziane niedawno przez Donalda Trumpa 10-procentowe cło od importu z Chin do USA zmartwił wiele osób, że koszty te Apple przerzuci na swoich klientów, w rezultacie czego produkty z logiem nadgryzionego jabłka podrożeją jeszcze bardziej. Sprzęt giganta z Cupertino i tak jest już bardzo drogi, więc nic dziwnego, że wiele osób negatywnie zareagowało na możliwy wzrost cen. Decyzja Trumpa dotarła też na giełdę, gdzie akcje Apple momentalnie spadły. Jak się jednak okazuje, najprawdopodobniej do wzrostu cen nie dojdzie.

Zobacz także: Nie wiesz czyj jest Whatsapp lub Instagram? Facebook zadba, byś się dowiedział

Z dobrą nowiną przychodzi Ming-Chi Kuo, analityk, który wielokrotnie dostarczał trafne analizy dot. produktów Apple. Informuje on, że Apple najprawdopodobniej zabsorbuje większość dodatkowych kosztów, co zresztą nie będzie dla nich zbyt dużą stratą – firma operuje na naprawdę dużych marżach. Słowem kluczowym jest tu jednak „większość”, co może się przełożyć na przedział od 51 do 99% podatku. Druga opcja nie jest jednak niemożliwa, bo przecież zmiana cen z np. 4000 zł na 4100 zł nie miałaby większego sensu.

Jest też plan B, który może znaleźć zastosowanie w przyszłości

Apple raczej nie zamierza płacić dodatkowego podatku przez cały czas. Tutaj do gry wchodzi plan B, który mówi o przeniesieniu produkcji sprzętu z Chin do innego kraju. Nie jest tajemnicą, że zakłady w Indiach już przygotowują się do produkcji części modeli iPhone’ów z bieżącego roku. Biorąc pod uwagę zaistniałą sytuację, Apple może zechcieć przenieść całą produkcję swoich urządzeń do wspomnianego kraju. W tym przypadku łatwiej jest jednak powiedzieć, niż zrobić. Jeśli Apple zdecyduje się na taki ruch, to wdrożenie go w życie może potrwać nawet do dwóch lat.

Podsumowanie

Należy podkreślić, że aktualnie Apple potrzebuje fabryk poza Chinami tylko dla rynku amerykańskiego, bo to właśnie jego obowiązuje nowy, 10-procentowy podatek (klienci z innych regionów, w tym z Europy, nie muszą się niczego obawiać). Mimo to jest to i tak gigantyczne przedsięwzięcie, jeśli weźmie się pod uwagę popularność produktów z logiem nadgryzionego jabłka w Stanach Zjednoczonych. Jeśli Apple zdecyduje się na całkowite przeniesienie produkcji poza Chiny, to będzie to prawdopodobnie zmiana permanentna. Dla nabywców wspomnianego sprzętu zmiana miejsca, w którym będzie on produkowany raczej nie będzie zauważalne. No, może poza małym napisałem informującym, gdzie wyprodukowano dane urządzenie. Jeśli przewidywania popularnego analityka się sprawdzą, to użytkownicy nie powinni zostać pokrzywdzeni.

Źródło: phonearena






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x