Niedawno mogliście się dowiedzieć, że Lime wprowadził przejazdy grupowe. W tym tekście wspomniałem o mnogiej liczby możliwości podróży po największych miastach świata. Wśród nich są właśnie hulajnogi, które możemy bez problemu wypożyczyć na minuty, ale dokładnie to samo możemy zrobić z samochodami. Wbrew pozorom nie jest to zeszłoroczna nowość ze Stanów Zjednoczonych, bo takie systemy istnieją w Japonii od lat. Wystarczy smartfon, aby wypożyczyć samochód i… nawet nie przejechać jednego metra. W Kraju Kwitnącej Wiśni spotkamy się z wieloma, potencjalnie dziwnymi rozwiązaniami i teoretycznie to moglibyśmy do nich podłączyć. Tymczasem okazuje się, że to ma drugie dno i ma zarówno sens, jak i buduje podstawę pod kolejne biznesplany.

Car sharing? Wypożyczenie samochodu, ale bez jeżdżenia powinno mieć swoją nazwę

car sharing japonia

Po co w takim razie wypożyczać samochody? Jakby nie patrzeć, większość z nas robi to po to, aby przemieścić się z punktu A do punktu B w możliwie najszybszy sposób. Dlatego opłaty za czas spędzony w aucie, bez poruszania się jest dla wielu osób irytujący. Tymczasem to główna część, która interesuje Japończyków, gdyż ci na potęgę wypożyczają samochody i nie jeżdżą nimi. Dla firmy, która zajmuje się car sharingiem, jest to wręcz genialna sytuacja, choć też nie do końca, ale o tym za chwilę. Jednak niektóre postanowiły przyjrzeć się temu problemowi i postanowiły wprost zapytać się użytkowników, dlaczego wypożyczali samochód, ale nie pokonali żadnego dystansu. Z ankiety uzyskano następujące wyniki:

  • drzemki
  • praca
  • miejsce do przechowywania rzeczy
  • ładowanie telefonów
  • jedzenie
  • rozmowa przez telefon
  • oglądanie telewizji
  • przebieranie się na Halloween
  • rapowanie.

Tak, niektóre punkty są dosyć nietypowe, ale warto pamiętać, że Japonia to wyspa, która cierpi na brak miejsca. Tymczasem car sharing jest niesamowicie popularny w tym kraju oraz stosunkowo tani — za 15 złotych możemy wypożyczyć samochód na pół godziny.

 

Skoro jest potrzeba miejsca do odizolowania, to już spodziewajmy się… house-sharingu?

Tak, równie dobrze można nazwać to hotelem, istnieje też Airbnb, ale… nie można wypożyczyć pokoju na kwadrans, aby sobie pośpiewać czy też po prostu zdrzemnąć się pomiędzy spotkaniami na mieście. Odpalamy aplikację na telefonie, patrzymy gdzie w okolicy jest wolna budka, rezerwujemy ją i otwieramy skanując kod QR… Jeśli ktoś zgarnie majątek na tym pomyśle, to będę wdzięczny za podzielenie się zyskami.

car sharing japonia 2

Tymczasem na poważnie jest to problem. Zależnie od profilu firmy zajmującej się wypożyczaniem samochodów na minuty czy też godziny, zarabiają one, gdy auta jeżdżą, a nie stoją. Opłaty za nieporuszanie się są względnie mniejsze, niż gdy  pokonujemy kolejne kilometry, na podstawie których naliczana jest dodatkowa marża.

Zobacz też: Malutka kamera od Canona — skusisz się na breloczek Ivy Rec?

Co ciekawe, to problem, który niejako rozwiązał inne problemy społeczeństwa. Car sharing, jak i Uber miały między innymi za zadanie zmniejszyć liczbę nieużywanych samochodów na świecie. W końcu od groma z nich stoi i jest używana raz od święta. Tymczasem nadal większość samochodów stoi w garażach i na parkingach, używane raz od święta, a na co dzień osoby, które normalnie korzystałyby z komunikacji miejskiej, wypożyczają auta. Efekt jest odwrotny do oczekiwanego i korki wcale nie zniknęły. Tymczasem jeśli chcesz się zdrzemnąć lub rapować, to właśnie car sharing jest idealnym miejsce dla Ciebie, aby się schronić i nie wracać do domu.

 

Źródło: The Verge

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.