Spuchnięta bateria? Eksplozja telefonu? Co robić w takiej sytuacji?

Adrian Celej Artykuły 2018-12-02

Napuchnięta bateria lub jej eksplozja to nie jest coś, czego spodziewamy się po nowoczesnych smartfonach. Nikt w sklepie nie ostrzega o możliwości narażenia bezpieczeństwa użytkownika, ludzie nie są na to przygotowani, także takie sytuacje często kończą się bardzo nieprzyjemnie. Co jednak robić w sytuacji, gdy bateria w telefonie wyraźnie zwiększyła swoją objętość lub eksplodowała? Co zrobi serwis?

Jak najszybciej do serwisu!

W przypadku spuchniętej baterii należy jak najszybciej oddać telefon do serwisu. Pierwszym powodem jest nasze bezpieczeństwo, drugim ewentualne dodatkowe szkody. Jeśli telefon jest na gwarancji to i tak go naprawią, jednak w przypadku napraw pogwarancyjnych możemy zostać obciążeni dodatkowymi kosztami. Spuchnięta bateria naciska na pozostałe podzespoły telefonu, czego widocznym objawem może być odkształcona pokrywa baterii lub wypchnięty wyświetlacz. Właśnie z wyświetlaczami są największe problemy, w skrajnych sytuacjach może on pęknąć lub pojawią się problemy z działaniem ekranu dotykowego. Poza tym na baterii mogą być zlokalizowane taśmy łączące inne podzespoły np. moduł z gniazdem USB lub czytnik linii papilarnych. Spuchnięta bateria może doprowadzić do ich zerwania, za co w przypadku naprawy pogwarancyjnej trzeba zapłacić. Uspokajając – spuchnięcie nie oznacza eksplozji. Jeśli bateria już napuchła i nie wybuchła, to raczej pozostanie w takim stanie. Do eksplozji dochodzi zazwyczaj w przypadku uszkodzenia (np. z powodu wady fabrycznej) obudowy baterii, która nie jest w stanie utrzymać panującego wewnątrz ciśnienia.

Co robić po wybuchu smartfona?

Niestety, eksplozje smartfonów zdarzają się, problem ten dotknął chyba wszystkich znanych mi producentów. Szczególnie na tego typu incydenty narażone są tanie urządzenia mało znanych marek z Chin. Powodów eksplozji może być wiele, ale tym zajmę się innym razem. Owszem, takiego smartfona nie naprawimy odpłatnie, ponieważ na 99% nie kwalifikuje się on do naprawy. Teoretycznie serwis powinien wymienić urządzenie objęte gwarancją, ale z tym też może być różnie, co dobitnie pokazuje przykład ze smartfonem marki Huawei. Generalnie w takich sytuacjach najlepiej o klienta dbają serwisy należące do producentów lub importerów urządzeń. Sprawa jest prosta – chcą załagodzić sprawę. Takie serwisy często potrafią nawet udzielić rabatu w przypadku urządzenia samoistnie zniszczonego po upływie gwarancji.

Zobacz też: [Wideo] Chińczyk ugryzł baterię iPhone’a, o dziwo przeżył!

Dlaczego serwis nie wymienił telefonu po eksplozji?

Warto wrócić do wspomnianej sytuacji z telefonem Huawei. Sprawa bez wątpienia jest dziwna, a jej przyczyn może być kilka. Sam podejrzewam, że winne mogły być instrukcje wydane serwisantom. Być może technik zajmujący się sprawą miał z górny narzucone unikanie wymieniania urządzeń lub nie został poinstruowany co robić w takiej sytuacji. Szczerze mówiąc wątpię, aby tak działał cały serwis, w takim przypadku o eksplozjach smartfonów słyszelibyśmy znacznie częściej. Coś o tym wiem, sam widziałem smartfon po eksplozji (przemilczę markę), producent jednak dogadał się z klientem.

Co robić w przypadku odrzucenia reklamacji? Bez wątpienia należy skontaktować się bezpośrednio z marką, np. poprzez Facebooka. Z pewnością warto odpuścić sobie straszenie sądem czy upublicznieniem historii. Wyjątek stanowi sytuacja, gdzie w wyniku eksplozji ponieśliśmy straty lub doszło do uszczerbku na zdrowiu, choć i w takiej sytuacji warto próbować „dogadać się”. To też powód do unikania tanich telefonów i innych urządzeń elektronicznych z Aliexpress – w razie pożaru nie tylko stracimy sprzęt, ale nawet nie będzie kogo pozwać o ewentualne odszkodowanie.

W przyszłym tygodniu opiszę przyczyny puchnięcia i wybuchania baterii oraz przedstawie wyniki eksperymentu, w ramach którego przetestowałem 5 baterii i doprowadziłem do spuchnięcia dwóch z nich.



  • Darek

    A niby to czemu mamy się po cichu „dogadać” z producentem i nie nagłaśniać sprawy? Moim zdaniem powinno być dokładnie odwrotnie. Takie sprawy powinny być nagłaśniane, w końcu chodzi o nasze bezpieczeństwo i zdrowie

  • Martina Neumayer

    Cała ta sprawa z CCS cuchnie na kilometr i to z ich winy. Dlaczego? Ano dlatego, że nie zrobili nic z tego do czego są obligowani jako autoryzowany serwis umowami z producentami, a także ogólnymi regulacjami.
    W przypadku samozapłonu (jak nazwa wskazuje: samozapłon = samoistnie, bez ingerencji zewnętrznej itp.) każdy jeden, a zwłaszcza autoryzowany serwis ma obowiązek potraktować takie uszkodzenie jako sytuację priorytetową. Nie bawią się w tym momencie w jakieś wydziwianie, tylko ładnie pakują całe urządzenie z tym co otrzymali od użytkownika i wysyłają biegusiem do producenta. Bo tylko on w swoich laboratoriach jest w stanie zdiagnozować przyczynę tego zapłonu. Ponieważ tak jak może to być z winy użytkownika, tak samo i równie dobrze przyczyna może leżeć całkowicie gdzie indziej, a wtedy już nie jest tak wesoło. Czyt. sytuacja może być powtarzalną usterką.
    Po sławetnej awarii Note7 wprowadzono kilkanaście zmian w postępowaniu w takich przypadkach, do których stosują się praktycznie wszyscy producenci dziś. I każdy serwis współpracujący z producentem (autoryzowany, licencjonowany itd.) otrzymał wraz z umowami niezbędne wytyczne odnośnie tego typu usterek.
    A tutaj lipka. Fonik nie został odesłany producentowi, nie zrobiono też na miejscu żadnej diagnostyki przyczyn zapłonu. Jedyne co zrobiono to odbito piłeczkę w postaci odmowy.
    Jasne, że sprzętu w takim stanie nie naprawi już nikt, to jest logiczne. Ale cała reszta mogła być bezproblemowo wykonana, bo ani to jakiś specjalny kłopot, ani koszty przesłania, które notabene pokrywa producent.
    Serwis CCS po prostu dał doopy na całej linii. Mówiąc kolokwialnie.
    I po tej swej doopie dostaną, jeśli faktycznie okaże się iż awaria nie nastąpiła z winy użytkownika.
    A co do samej awarii.. Hmm.. przyczyn może być wiele, oczywiście wykluczając w tym momencie działania użytkownika. Bateria to chemia.. raz zapoczątkowana, cykliczna działająca reakcja chemiczna, więc i ma prawo coś w niej pójść nie tak.
    Na kilku innych zdjęciach tego fonika widać dość wyraźnie wywalone dwa z trzech rezystorów na linii pwr3, które regulują napięcie podawane w trakcie procesu ładowania. I już samo to mogło być powodem zapoczątkowania niekontrolowanej reakcji w komorach baterii. Ten fonik dostaje 4,5-5A na linię 3 oraz 5V w trakcie ładowania. Co jest wartością bardzo dużą, jak na tak niewielką elektronikę. Dodatkowo, patrząc na schematy serwisowe tego modelu, widać iż wartość 5A jest wartością graniczną. Toteż jeżeli nie było żadnej regulacji w czasie ładowania, bo rezystorki padły, ładowarka mogła swobodnie podać prąd o o wiele większym natężeniu na urządzenie, rozpoczynając tym cały proces przeładowania. I co ciekawe mogło to nastąpić np. dzień, czy dwa wcześniej, przed samą eksplozją. Całości efektu mogło także dopomóc nieco gpu zamontowane w pobliżu sekcji vrm, które to znane jest ze swej ciepłolubności, czy inaczej pisząc, pracy w dość wysokiej jak na taki typ kostki temperaturze nominalnej. A jak wiadomo rezystory nie lubią dwu rzeczy.. wody i ciepła. Więc można sobie wyobrazić dość prosto przebieg całej owej awarii. Nie jest to trudne, jeśli się zna arkana elektroniki. I to mnie też zdziwiło, bo jeżeli ja zdołałam po zdjęciach zauważyć wywaloną sekcję vrm, to serwisant mający urządzenie w łapach, przed nosem, powinien zauważyć to praktycznie z miejsca i na podstawie tego, mógł wyciągnąć odpowiednie wnioski.
    Cóż.. jak widać na tym przykładzie, tego nie zrobiono.
    A w całości pozostaje najważniejsze pytanie: dlaczego sekcja vrm wypierniczyła jako pierwsza?
    I tam należałoby szukać powodów awarii. Przynajmniej ja bym tam właśnie szukała. Bo rezystory nie padają nigdy ot tak same z siebie. Zawsze jest jakaś przyczyna. I to ona była powodem pierwotnym całej tej usterki, która doprowadziła do zapłonu akumulatorka i zniszczenia całego urządzenia.

    • Adrian Celej

      Hmm, aż tak nie przyglądałem się zdjęciom wraku, muszę to nadrobić.
      Pozostaje jeszcze jedna kwestia – bateria miała prawo spuchnąć, taką sytuację się przewiduje, jej obudowa powinna wytrzymać ciśnienie. Z jakiegoś powodu tak się jednak nie stało. Prawdopodobnie sama bateria też była wadliwa, gdzieś na jakimś łączeniu musiała puścić.
      Generalnie autoryzowane serwisy zazwyczaj nie bawią się w odsyłanie do producenta. Sprawę trzeba zataić, nikt nie może dowiedzieć się o problemach producenta x. Dlatego w takich przypadkach dzwoni się do klienta i próbuje z nim dogadać. Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego ile telefonów wybucha, pewnie Samsung też zataił wiele eksplozji Note 7. Nawet jeśli do eksplozji dojdzie z winy użytkownika, to i tak prawdopodobnie zdecyduje się on na nagłośnienie sprawy i marka straszliwie obrywa. Dla producenta jest to sytuacja na której i tak musi stracić, więc lepiej wybrać mniejsze zło. A to co stanie się z wrakiem to już inna historia. Jeśli przyczyna nie jest znana to może wyślą do producenta, w przeciwnym wypadku idzie do kosza.

      • Martina Neumayer

        A coś ty.. Komory akumulatorka nie wytrzymają aż takiego ciśnienia, zwłaszcza gdy już reakcja zapłonu się zaczęła. Pamiętaj, że to zapłon beztlenowy, czysto chemiczny, więc temperatury wewnątrz będą znacznie wyższe niż przy reakcji normalnego typu. One są przewidziane na jakieś tam granice, no ale nie na każde. I nie na reakcje typu spontanicznego, a taką jest zapłon.
        Co do serwisów, no niestety one mają obowiązek się „bawić” z odsyłką do fabryki. Muszą, po tym co się działo samsungowi nie tak dawno. I nie ma zmiłuj.
        Bo właśnie o to idzie, że jakiejkolwiek zatajania mogą być przyczyną późniejszych tragedii.
        Ja jako właścicielka serwisu, z racji autoryzacji jakie posiadamy, muszę odsyłać. Takie dostałam wytyczne. To są sytuacje (usterki) kryzysowe, priorytetowe, a nie jakieś tam drobnostki. Zwłaszcza gdy klient wyraźnie podaje w opisie samozapłon.
        Tak, ja doskonale wiem, że serwisy w pl mają generalnie w doopie i patrzą tylko na swoją kasę.
        Całe szczęście, że tu w de jeszcze patrzy się także na inne kwestie oraz sprawy. I jako tako dba o tego klienta.

      • MOrfeusz

        Popatrz dokładnie na zdjęcie- widziałeś żeby bateria spuchła tak ładnie symetrycznie w jednym miejscu? i nie podniosła całej obudowy?

        • Adrian Celej

          Widywałem baterie spuchnięte w jednym miejscu.
          Obudowa poddała się w najsłabszym punkcie – na środku. To akurat jak najbardziej normalne.

    • MOrfeusz

      A nie wpadłeś na to ze tel został wygięty (np w kieszeniu właściciel usiadł na niego) przez co tel pękł i uszkodzona bateria rozlała się i powstał pożar? skutek i przyczyna….nie odwrotnie jak sugerujesz.

      • Martina Neumayer

        Nie, na takie cuda to ja nie wpadam. Ja wyciągam wnioski na podstawie tego, co widzę i wiem. Natomiast dość dokładnie przyjrzałam się temu, co prezentują zdjęcia. A także temu co miałam przed oczami czytając schematy. Btw.. w montowanych w owym foniku akumulatorkach nie ma co się rozlewać.
        Poza tym tych obudów szklanych tak łatwo się nie da wygiąć. Z resztą, gdyby nawet, powstałyby wtedy zupełnie inne ślady, aniżeli są.

  • haVoc vulTure

    Jak to co robic, kontaktowac sie z samsungiem!