Dlaczego uważam smartwatch za genialny wynalazek?

Adrian Celej Artykuły 2018-07-14

Jest taka rzecz, której kiedyś nie miałem, a dziś nie potrafię bez niej żyć – smartwatch. Kilka dni temu Michał opisał swoje bardzo negatywne doświadczenia, teraz ja zdecydowałem się przedstawić temat ze swojej perspektywy zadowolonego użytkownika.

Nigdy więcej chińskich smartwatchy

Dawno temu, w czasach gdy jeszcze chodziłem do szkoły bardzo ciągnęło mnie do wszelkich technologicznych wynalazków. Gdy pojawiły się smart zegarki, uznałem że muszę taki mieć. Niestety, lekko ograniczał mnie budżet, więc w ramach kompromisu popełniłem niewybaczalny błąd i dałem zarobić firmie GoClever kupując zegarek Chronos Colour. Beznadziejności i budowie wewnętrznej tego potworka poświęciłem cały, dość długi tekst. Ze względu na to, że Chińczycy nadal produkują zegarki na tej platformie, niemal wszystkie zawarte informacje są aktualne do dziś. Tak w skrócie – zegarek nie chciał współpracować z moją Motorolą Moto E2 (nie wyświetlał powiadomień), jakiś inżynier pomylił projekt zegarka z projektem głośnika bluetooth, samo urządzenie bardzo szybko rozpadło się. Przez pewien czas wykorzystywałem go w roli transmitera bluetooth, jednak proces biodegradacji baterii i złącza microUSB nawet to mi uniemożliwił. Po tej przygodzie miałem ogromny uraz do smartwatch’y, nie zamierzałem kupować kolejnego.

Swoją drogą nie pozdrawiam ludzi, którzy dopuszczają takie odpady do sprzedaży. To jawne oszukiwanie klienta. Problem nie dotyczy tylko GoClevera, a niemal wszystkich importerów chińskiej elektroniki.

A może G Watch?

LG G Watch

Przez pewien czas pracowałem w fabryce płyt DVD, nie wspominam miło tej pracy, ale to już inna historia. Miałem tam ogromny problem z całkowitym zakazem wnoszenia telefonów – zakazali z uwagi na możliwość zrobienia zdjęcia kodów do gier i późniejszego wykorzystania lub sprzedania. I tak kradli. Wtedy ponownie zainteresowałem się zegarkami. Nie chciałem dużo inwestować i tak w moje ręce trafił LG G Watch. Muszę przyznać, że w pracy sprawdził się świetnie – po przejściu pod szatnię synchronizował się z telefonem (a więc nie byłem odcięty od świata), w wolnym czasie zdarzało mi się uruchamiać proste gry, takie jak 2048 i pasjans. Nie miałem przez zegarek żadnych problemów – średnia wieku ochroniarza wynosiła 60 lat, nawet nie wiedzieli oni, że coś takiego istnieje.

Zobacz też: Recenzja zegarka LG G Watch

Design

LG G Watch

Często zegarki są krytykowane za design, który w bardzo niewielkim stopniu przypomina prawdziwe zegarki. Tymczasem ja kupiłem zegarek z kwadratowym wyświetlaczem, który z prawdziwymi nie ma nic wspólnego. Postawy jednak sprawę jasno – szukałem elektronicznej zabawki, niech ona wygląda jak elektroniczna zabawka, a nie jak prawdziwy zegarek, bo nigdy nim nie będzie. Poza tym kwadratowy wyświetlacz jest praktyczniejszy. Generalnie spodobał mi się design – urządzenie jest cienkie (a przynajmniej na takie wygląda) i bardzo kanciaste. Ramki wokół wyświetlacza są ogromne, jednak z uwagi na cenę i funkcjonalność mogę to wybaczyć.

Za co polubiłem G Watcha?

Kupując zegarek nie interesowałem się wyglądem, nie potrzebowałem głośnika (z pewnych względów nawet cieszę się, że go nie ma), miał jedynie mieć Androida Wear i robić swoją robotę. Głównym atutem jest wyświetlanie powiadomień z możliwością rozwinięcia konwersacji, odpowiedzi (niestety, głównie głosowo) i wykonania prostych akcji. Dzięki temu nie muszę wyciągać telefonu z byle powodu – zerkam tylko na zegarek, jeśli powiadomienie nie jest dla mnie ważne, to je ignoruję. W ten sposób przez pół dnia zdarza mi się nie zerknąć do telefonu, nie mam takiej potrzeby. W domu często nawet nie noszę przy sobie telefonu – leży sobie na biurku, czasem się ładuje, mi wystarcza zegarek. Owszem, zasięg bluetooth jest ograniczony, jednak po przywróceniu połączenia wszystkie powiadomienia są synchronizowane. Smutne jest jedynie to, że wiele aplikacji nie jest dostosowanych do zegarków, tak jak choćby wspominany przez Michała Messenger.

Trudno mu coś zarzucić

LG G Watch

Nie da się ukryć, że G Watch jest bardzo biednie wyposażony, trzeba się z tym liczyć. Mimo wszystko to co już jest działa na wzorowym poziomie. Wyświetlacz działa cały czas, delikatne podświetlenie umożliwia podejrzenie godziny i powiadomień nawet w pełnym słońcu. Nie ma żadnych problemów ze stabilnością, Snapdragon 400 pomimo wykastrowania z dwóch rdzeni nadal daje radę. Nie miałem też problemów z połączeniem, no może za wyjątkiem pewnego testowanego telefonu.

G Watch nie jest wieczny

Niestety, po dwóch latach aktywnej eksploatacji muszę przyznać, że to już nie jest ten sam zegarek. Pierwszy zaczął się poddawać pasek. Choć był naprawdę ładnie wykonany, to zamordowały go pęknięcia przy teleskopach. Drugim problemem jest bateria. Oryginalnie pozwalała na prawie 2 dni pracy z włączonym podświetleniem na około połowę mocy. Zdawałem sobie z tego sprawę w momencie zakupu, w pełni pogodziłem się z tym faktem. Niestety, degradacja ogniwa daje o sobie znać, dziś 1 dzień pracy to maksimum. Nie sądzę, żeby udało mi się kupić nową baterię i wymienić bez niszczenia wodoszczelności, muszę pogodzić się z tym, że za jakiś czas mój wysłużony zegarek przejdzie do historii. Jest jeszcze jeden problem, który w sumie boli mnie najbardziej – brak aktualizacji do Androida Wear 2.0. G Watch technicznie poradziłby sobie z nią, jednak ktoś go pominął. Wkrótce prawdopodobnie podejmę się instalacji custom roma (tak, powstał już port), jednak niesmak pozostaje.

Zobacz też: [Wideo] Nokia Moonraker – smartwatch, który mógłby namieszać, lecz ubiła go polityka Microsoftu

Nie każdy smartwatch jest zły

LG G Watch pasjans

To nie jest tak, że wszystkie smartwatche są złe. Wszystko tak naprawdę jest zależne od tego na jaki zdecydujemy się model. Pierwsza generacja Moto 360 mimo świetnego wyglądu nie zdobyła pozytywnych ocen, Motorola naprawiła swoje błędy dopiero w drugiej generacji. LG z kolei stworzyło technicznie genialne urządzenie, tylko co niektórzy nie mogli pogodzić się z jego wyglądem. Pogodzić na pewno trzeba się z takimi rzeczami, jak słaba bateria. Wszyscy wiemy jakie ograniczenia ma współczesna technologia, nic z tym nie zrobimy. Jeśli jednak jesteś w stanie to zaakceptować, to smartwatch będzie genialnym przedłużeniem smartfona. W przeciwnym wypadku nigdy nie będziesz z niego zadowolony. Sam kiedyś będę musiał wyrzucić G Watcha, jednak jestem pewny, że kupię kolejny inteligentny zegarek.

Zaznaczam, że przedstawiłem tutaj swoją subiektywną opinię.



  • marcin michon

    To juz Pebble z chronograf wyświetlaczem byl o niebo funkcjonalnijeszy od chinskich gów….n.

  • BlahFFF

    Tez uzywalem pierwszego G Watcha przez ponad 2 lata. Dziala do dzis, na 2.0 i nadal sie aktualizuje ale plynnosc juz nie ta co na wczesnych wersjach Android Wear. Zmienilem go ostatnio na HW2 i w pewnym sensie jest lepiej. Wytrzymuje tyle z wlaczonym ekranem co poprzedni z wylaczonym, synchronizacja dziala lepiej, zasieg bluetooth lepszy, ale musze przyznac, ze Wear nadal ma problemy z plynnoscia dzialania. Zwyczajnie powinien dzialac plynniej a aplikacje startowac szybciej. Znajac zycie, im dalej w las tym bedzie gorzej.

  • kama

    Pracuje w sieci handlowej i potwierdzam słowa redaktora manta to jest Krul (celowo z błędem) badziewia zaraz za nim Mykronos i wlaśnie goclever niestety nie da się uniknąć takiego badziewia w sklepach bo są ppdpisane pewne umowy, a potem my pracownicy musimy się użerać ze zwrotami często poniszczonych mechanicznie zegarków których przyjąć nie możemy.

  • stivo

    Sam mam LG G Watch Urbane i nie rozstaję się z nim na co dzień, przez co mój klasyczny, kosztujący podobnie (jak na tamte czasy, ~2 lata temu), Casio leży gdzieś schowany.
    W moim LG pasek też już trochę niedomaga, bo swoje już przeżył, ale technicznie to nadal dobry i funkcjonalny sprzęt. Wear 2.0 dał mu drugie życie.

  • Takaszi

    Mam takie same doświadczenia. Pierwszy chińczyk to była masakra. Teraz huawei watch 2 robi robotę. Muzyka, nawigacja, płatności, pomiary aktywności fizycznej. Wszystko to na jednym ładowaniu. I nie, nie przeszkadza mi codzienne ładowanie Te dwie godziny ręką odpoczywa. Jest dobrze jak ten umrze, kupię kolejny.

  • Ole

    Potwierdzam że Chińskie smart zegarki to kupa jakich mało.
    Ale to właśnie od ich jakości masa ludzi zraziła się do tej idei inteligentnego zegarka.
    Widzisz jakiegoś Casio czy Timexa elektronika za 200-300 zł to już jest w miarę dobre, czemu i by Smart Zegarek tyle nie kosztował. Bo przecież Apple, Samsung to 1300-1500 minimum.
    Typowy Polski Janusz zobaczy na Alledrogo wynalazek za 199 zł to przecież jest taniość a i dzieciak przestanie d…e zawracać. Fakt jest że te potworki nie nadają się absolutnie do niczego – to jak kupić „Montanę” z zaklejonymi guzikami (widziałem – autentyk).
    G Watch nie był zły – ja do dziś używam ale Sony Smart Watch-a 3
    Bateria jeszcze trzyma po 2 latach ale pasek powoli zdycha.
    Jak dla mnie rzecz niezastąpiona i czekam na nowe wynalazki Samsunga już w sierpniu.

    • Adrian Celej

      Za 199 zł to i tak dużo. Mnóstwo ludzi zaopatruje się w śmiecie za kilkanaście dolarów z Aliexpress. Kiedyś bardzo popularny był tzw. smartwatch U2.
      Problem jest mi znany, wiele osób zraziło się przez niego do tabletów. Rynek zalały chińskie śmieci po 200-300 zł z parametrami z miejsca skreślającymi sensowność takiego urządzenia. No ale ludzie kupowali, bo promocja w markecie, bo promocja na Allegro. Potem te tablety zalegały, bo komórka za 500 zł działała sprawniej.

    • Adramel

      Mam tani chiński smartwach i śmieje się z innych drogich zabawek znanych marek: „Rewelacyjnie trzyma ma baterii – prawie całe 5 dni” – mój działa na jednym ładowaniu miesiąc. Ekran zawsze jest widoczny, a czym więcej słońca tym lepiej widać. W nocy muszę włączać podświetlenie. Amazfit BIP ma wszystko co oczekuje po zegarku – nawet przez myśl mi nigdy nie przeszło że można gadać do ręki;))))

      • TakTylkoMowie

        Akurat Amazfitowi chyba niewiele można zarzucić. Autor ma na myśli raczej zegarki pokroju tych co ich modele zaczynają się na literkę U



x