Nie kupujcie smartwatchy – są praktycznie bezużyteczne! Dlaczego tak uważam?

mm Michał Derej Artykuły 2018-07-10

Mogłoby się wydawać, że w świecie zegarków smartwatche to po prostu kolejne stadium ewolucji – klasyczne czasomierze na naszych nadgarstkach widnieją przecież od dziesiątek lat. Niestety okazuje się, że nie wszystko, co nowocześniejsze jest także lepsze i to tyczy się również smartwatchy. W dzisiejszym artykule opiszę Wam moje wrażenia z użytkowania takiego urządzenia przez ostatnie dwa lata, a także opowiem Wam, dlaczego, moim zdaniem, kupno smartwatcha jest złą decyzją, której później byście pożałowali. Od razu przyznaję – ten wpis będzie mocno subiektywny.

Sprostowanie: opinię wystawiam nie tylko po kontakcie z Moto 360, lecz również po obcowaniu ze smartwatchami Sony, Samsunga i Apple.

Smartwatche można dziś traktować bardziej jak zabawki

Tak wygląda Moto 360 – mój zegarek miał dodatkowo metalową bransoletę

Kiedy kilka lat temu zastanawiałem się nad zmianą swojego zegarka, mój wybór momentalnie padł na smartwatcha. Gadżety te były często reklamowane, a przed zakupem obejrzałem także sporo recenzji. Zdecydowałem się wtedy na pierwszą generację Motoroli Moto 360 – relatywnie niedrogiego smart-zegarka, który cechował się ładnym wyglądem i przystępną ceną. Wszystko wyglądało pięknie na papierze, do czasu, aż nie zacząłem nosić smartwatcha na co dzień. 

Zobacz też: Jak w prosty sposób zadbać o bezpieczeństwo swojego smartfona? Lista sprawdzonych sposobów.

Pierwszym, co zniechęciło mnie do smartwatcha, był beznadziejny czas pracy takiego urządzenie na baterii. Akumulatory zamontowane w smart-zegarkach są miniaturowe (ich pojemność to około 300-400 mAh), więc od razu mogłem pożegnać się z możliwością szybkiego sprawdzenia czasu – gadżet należało najpierw wybudzić (za pomocą kliknięcia, przycisku lub gestu), by móc spojrzeć na tarczę. Owszem, w zegarkach działających pod kontrolą systemu Wear OS istnieje możliwość włączenia trybu Ambient, który powoduje, że na urządzeniu nieustannie wyświetlana jest godzina. Niestety tarcza jest wtedy niezwykle ciemna, a sam smartwatch rozładowuje się szybciej, niż jest w stanie się naładować. Po pewnym czasie doszło do tego, że godzinę wolałem sprawdzać na telefonie, ponieważ oczekiwanie kilku sekund na załadowanie się tarczy było zbyt absurdalne. Dodam, że nie jest to problem spotykany wyłącznie w Moto 360 – znakomita większość smart-zegarków na rynku boryka się z problemami z prędkością działania oraz krótkim czasem pracy na baterii.

Smartwatch to ogromny problem na jakimkolwiek wyjeździe

Aktualnie trwa sezon wakacyjny, a to oznacza, że wielu spośród nas zdecyduje się na podróż nad morze lub w góry. Używanie smartwatcha w takim miejscu jest po prostu udręką. Zegarek tego typu wymaga częstego ładowania, średnio codziennie. Konieczność zabrania ze sobą kolejnej ładowarki oraz fakt, że musimy pamiętać o ładowaniu, skutecznie zniechęca do korzystana z takiego gadżetu. Wiem to z własnego doświadczenia – o ile przez pierwsze kilka dni wyjazdu zazwyczaj starałem się ładować swoją Moto 360, to po pewnym czasie zegarek wylądował na dnie walizki, ponieważ nie miałem ochoty na irytującą zabawę. Należy pamiętać również, że w mocnym słońcu ze smartwatcha nie odczytamy godziny – w tym celu aktywować należy tryb maksymalnego podświetlenia ekranu, co zajmuje kilka sekund. Urządzenie takie nagrzewa się również do dosyć nieprzyjemnych temperatur, oczywiście o ile wyposażone jest w metalową bransoletę.

Wygląd i funkcjonalność również kuleją w przypadku smartwatchy

Zegarek, oprócz pokazywania czasu, może również służyć jako świetna ozdoba. Niestety większość smartwatchy nie jest w stanie spełnić nawet takiej funkcji, ponieważ są po prostu brzydkie. O ile sama obudowa urządzenia może się podobać, to czarna tarcza skutecznie psuje przyjemne doznania płynące z oglądania zegarka. Zwyczajne czasomierze, często w podobnej cenie, wyglądają o niebo lepiej – zobaczcie sami, jak prezentuje się smartwatch na tle klasycznego szwajcarskiego zegarka.

Co najgorsze, funkcjonalność smartwatcha również mnie nie powaliła – owszem, urządzenie takie potrafi znacznie więcej niż zwykły zegarek, jednak nie są to funkcje niezbędne. Pochwalić mogę nawigację, ponieważ w systemie Wear OS działa ona naprawdę dobrze. Niestety z innymi aplikacjami nie było już tak różowo – na SMS-y mogłem odpisywać jedynie predefiniowanymi formułkami, na wiadomości z Messengera nie mogłem wcale odpowiadać, a połączenia odebrane na zegarku i tak aktywowały zwyczajną rozmowę na smartfonie. Można więc powiedzieć, że smartwatche należy traktować bardziej jako zabawkę, aniżeli konkurencję dla standardowego zegarka. Ja z zabawy już chyba wyrosłem, więc swoją Moto 360 wymieniłem na zwyczajny czasomierz. Wam polecam zrobić to samo – szkoda Waszych nerwów, na zabawę z niedoskonałą technologią.

 

 

 

 

 

 



x