Samsung chce być pierwszy z elastycznym smartfonem, ale czy to się uda?

Łukasz Pająk Artykuły 2018-06-13

W 2013 roku poznaliśmy LG G Flex i Samsunga Galaxy Round. Oba te smartfony cechowały się tym, że ich wyświetlacze zostały wygięte. To był pierwszy znak, że w drodze są urządzenia, które rozwiną ten koncept. W międzyczasie pierwsza firma kompletnie zrezygnowała z tego pomysłu, a druga przeistoczyła w ekrany zakrzywione na krawędzie obudowy. Mimo wszystko dzisiaj analitycy są zgodni – elastyczne smartfony nadchodzą wielkimi krokami i nikt nie ma wątpliwości, że pojawią się w przyszłym roku.

Na początek swego rodzaju wyjaśnienie – nie traktujcie zbyt dosłownie pojęcia „elastyczne smartfony”. Kwestia ta ma się identycznie, co do „bezramkowców”, czyli nie można wszystkiego brać dosłownie. O ile ramki wciąż są, ale coraz mniejsze, to elastyczność będzie sprowadzać się do tego, iż urządzenia będą po prostu wyposażane w składane na pół wyświetlacze. To już pokazuje, że sposobów na wykorzystanie tej technologii jest od groma i jestem niemalże pewny, że premiery takowych urządzeń rozbudzą coraz nudniejszy rynek.

Elastyczny Samsung po prostu musi być pierwszy

Jak ustalił magazyn Style, kontaktując się z różnymi analitykami, Samsungowi bardzo zależy na tym, żeby być pierwszym producentem, który przedstawi nowy pomysł na budowę smartfonów. Wszystko sprowadza się do psychicznej konkurencji. Jeśli Koreańczycy będą pierwsi, to reszta będzie „naśladować” i to właśnie Galaxy X – czy jakkolwiek inaczej nazwany model – będzie wzorem, do którego dostawiane będą kolejne propozycje.

W ramach przypomnienia, po raz kolejny pojawiła się wzmianka na temat zastosowania specjalnego wyświetlacza OLED, który rozłożony będzie mierzył po przekątnej 7,3-cali, a złożony 4,5-cala. Idealne połączenie wygody obsługi i wielozadaniowości? Być może, ale kiedy te pogłoski zamienią się w rzeczywistość? Ponownie wracamy do wspomnianych analityków, którzy twierdzą, że dostawcy przywiozą części Samsungowi w listopadzie, co pozwoli zaprezentować stosowny model w pierwszej połowie przyszłego roku. Sam prototyp ma się już pojawić na styczniowych targach CES w Las Vegas.

samsung valley winner elastyczny

Jakby nie patrzeć, Samsung ma od groma patentów na zastosowanie elastycznego wyświetlacza. Jednak kluczowym zdaje się być problem wytrzymałości takiego ekranu, jak i wielu ruchomych części, które też się pojawią. Nie zabraknie zawiasów, więc elementów, które mogą okazać się wadliwe na dłuższą metę. Tę kwestię podobno udało się Koreańczykom rozwiązać, co komentowane jest „brakiem uszkodzeń wewnętrznych komponentów”. Dużo uwagi należy przyłożyć do miejsca zgięcia wyświetlacza – w końcu to ono będzie najbardziej narażone na potencjalne odkształcenia.

Konkurencja nie śpi – może elastyczne smartfony z Chin będą lepsze?

Chiny już na dobre zadomowiły się na mobilnym rynku. Niecałą dekadę temu zdawało się to być niewyobrażalne, ale dzisiaj napływ różnorakich firm i modeli z Państwa Środka zdaje się przerażać Samsunga oraz Apple. Jakby nie patrzeć, Huawei i ZTE również zbroją się w omawianym temacie. W Sieci pojawiały się podobne plotki też, co do Apple, Xiaomi czy też Microsoftowi. Jak już wspomniałem, możliwości zastosowania elastycznych wyświetlaczy jest od groma, ale niewątpliwie najpopularniejszym będzie zamiana smartfona w tablet. Ten motyw też najczęściej przewija się w różnorakich patentach, ale różnice sprowadzają się do sposobu składania urządzenia.

Zobacz też: Co zrobić z zalanym smartfonem?

Całość zapowiada się naprawdę ciekawie, ale nie liczmy na to, że z dnia na zień ta technologia zdominuje rynek. Wspomniałem na początku tego artykułu o Galaxy Round – w Polsce ten smartfon nie był dostępny, bo Samsung postanowił sprawdzić, jak rynek zareaguje na takie rozwiązanie. Po części był to dobry ruch, bo LG zdecydowanie wygrało swoim pomysłem. Tego typu testy będą dotyczyć też elastycznych model. Mówi się o stosunkowo niewielkim nakładzie, który nie trafi na cały świat. Do tego dochodzi cena, która początkowo może odstraszać – według analityków elastyczny Samsung ma kosztować 1800 dolarów w Korei Południowej, czyli ponad 6500 złotych. Tą informacją zakończę ten artykuł.

źródło: scmp



  • Luk Knysza

    Telefon w rulonik ze skóry i na rękę to jest fajne. Możliwość odbierania telefonu zwiniętego też jest fajne. Telefon powinien być poręczny ,w miarę lekki ,ubieralny, miły w dotyku i odporny na upadek jak rękawica bokserska.

    • Pabliell

      Telefon powinien być poręczny, w miarę lekki, ubieralny, miły w dotyku i odporny na upadek

      Chyba najpierw powinniśmy mieć smartfony poręczne, lekkie i wytrzymałe zanim zabierzemy się za „ubieralność”, czy ich składanie. Takie przynajmniej jest moje zdanie…

  • Pabliell

    Patrząc na obecne trendy, pierwszy elastyczny smartfon może być wyprodukowany przez Vivo.

  • Piotr “Piter” Jankowski

    Tani nie bedzie

  • Bart

    Moze komus to bedzie pasowac, ale ja nie widze w tym sensu.

    • bogymen

      Nie trzeba dużej wyobraźni aby dostrzec w tym sens, choćby przy oglądaniu filmu, lepiej rozłożyć tel. i używać większego wyświetlacza do tego celu niż mniejszego po czym złożyć go i używać go jak dotychczasowy tel. To samo z konsumpcją treści, mobilnego grania itd. Będzie to rewolucja.

      • Pabliell

        Dopóki nie będzie solidnej rewolucji w pojemności baterii, składane smartfony będą miały rewolucyjnie krótki czas pracy na jednym ładowaniu. No chyba że zaakceptujemy smartfony o grubości 2 cm.

        • bogymen

          Chyba nie będzie tak źle, urządzenie będzie większe od tradycyjnego smartfona więc i za tym pójdzie zapewne większe ogniwo. Myślę, że czas pracy będzie podobny do tego co mamy obecnie we flagowcach, zobaczymy. Nie ukrywam jednak, że rewolucja w bateriach jest konieczna ale na to pewnie jeszcze sporo poczekamy.

          • Pabliell

            Wszystkie dotychczasowe próby stworzenia składanego smartfona pokazały, że więcej ekranu to niekoniecznie więcej baterii. Części, które były rozkładane zazwyczaj zawierały tylko ekran i obudowę, a główny „moduł” był cieńszy, by zrekompensować grubość dodatkowego panelu.
            Mamy więc dwie opcje: albo tylko główna część smartfona będzie zawierała baterię, czyli bateria będzie miała rozmiar standardowy dla dzisiejszych smartfonów, albo każdy moduł będzie zawierał cienką baterię, ale łącznie po złożeniu smartfon będzie gruby, bardzo gruby. W pierwszym przypadku będziemy mieli 2-3 razy większą powierzchnię ekranu, ale z baterią z dzisiejszych flagowców, w drugim bateria będzie proporcjonalna do ekranu, ale w kieszeni będziemy mieli grubą cegłę.
            Oczywiście rozważam tylko koncept „książki”, bo reszta pomysłów jest moim zdaniem beznadziejna.