Dlaczego nigdy nie kupię iPhone’a?

Kacper Kościański Artykuły 2018-06-04

Mariusz pisał już, dlaczego nie kupi nigdy smartfona z Androidem. Zainspirowany jego wpisem, postanowiłem napisać o „drugiej stronie mocy” – dlaczego już nigdy nie kupię iPhone’a?

Na samym początku zaznaczam, że korzystałem kiedyś z iPhone’a przez rok – konkretnie z „szóstki”. Teraz mogę szczerze powiedzieć, że poza tanią Lumią 640 z Windowsem, był to najgorszy smartfon, z którego dane mi było korzystać. Żeby odeprzeć zarzuty, „że kłamię” i wcale z niego nie korzystałem, poniżej znajduje się zrzut ekranu potwierdzający mój zakup.

 

Przejdźmy zatem do rzeczy. Poniżej znajdują się moje powody, dla których już nigdy nie kupię iPhone’a.

Szybkość działania

Nie zrozumcie mnie źle – iPhone’y naprawdę szybko wykonują określone polecenia (np. ładowanie aplikacji, gier). Problem w tym, że animacje w całym systemie są strasznie wolne, co sprawia wrażenie, że wszystko działa powolnie i ślamazarnie. Niestety w czasie, kiedy ja miałem sprzęt z logiem nadgryzionego jabłka, zwiększenie szybkości animacji było niemożliwe. Krótki research uświadomił mnie jednak, że teraz można już tego dokonać, jednak bardzo niewiele osób o tym wie.

Aby mieć porównanie, pobawiłem się z tym ustawieniem na iPhonie 7 znajomego, ale niestety, dla mnie to wciąż za wolno.

Aktualizacje

Apple bardzo długo i często wspiera swoje produkty. Kiedy słyszę to zdanie, do głowy od razu przychodzi mi jedno pytanie: co z tego? Z tym stwierdzeniem nie można się nie zgodzić, bo to całkowita prawda, ale mało kto przy tym wspomina, że po którejś z rzędu większej aktualizacji, posiadany iPhone zaczyna drastycznie zwalniać. Z początku ze swojej „szóstki” byłem dość zadowolony (powolne animacje irytowały mnie od zawsze), ale tego, jak mój iPhone zwolnił po jednej z większych aktualizacji znieść już nie mogłem.

To nie prawda, że iPhone’y nie lagują, nie wieszają się. Mój robił to wręcz regularnie. Galaxy S6 (bezpośredni konkurent tego iPhone’a), z który miałem krótki romans, zaliczał znacznie mniej „zwiech”, niż produkt od Apple.

Zamknięty system

Na iPhonie nie zainstalujemy launchera, nic nie zmodyfikujemy, nie odtworzymy wielu plików. To tylko kilka ograniczeń, którymi cechuje się iOS, czyli system, który napędza wszystkie iPhone’y. Mówiąc krótko – jeśli kupisz iPhone’a, to będziesz go używać przez cały czas w niezmienione formie. Kupujesz gotowy produkt, w którego nie masz żadnego wglądu.

Jak dla mnie takie rozwiązanie nieco zabija ideę smartfonów, które w głównej mierze mają nam zastąpić komputery. Czy na komputerze nie można modyfikować systemu i otwierać wielu plików (co prawda czasami tak się zdarza, ale wtedy można zainstalować dodatkowe kodeki i problem zniknie)? Odpowiedzcie sobie sami.

W iOS mamy z góry narzucone, co wolno, a czego nie. Mnie takie rozwiązanie się nie podoba – nie lubię się ograniczać. Mając iPhone’a, traktowałbym go jako półprodukt.

Aparat

Od dawna wiadomo, że najnowsze flagowce z Androidem przebijają najnowsze iPhone’y pod względem jakości zdjęć. Kupując smartfon za kilka tysięcy, nie idę na kompromisy. Galaxy S9 za 3600 zł ma lepszy aparat od iPhone’a X, który w podstawowej wersji z 64 GB pamięci wewnętrznej kosztuje niecałe 5000 zł. Czy czasami nie powinno być odwrotnie?

Nietrafione rozwiązania i chciwość Apple

Brak slotu na kartę microSD czy wyjścia słuchawkowego to tylko dwa z wielu elementów, które Apple zepsuło. Ja rozumiem, że w grę wchodzą wielkie pieniądze zarabiane na chmurze i przejściówkach, ale bez przesady. O ile usunięcie jacka jakoś przeboleje, bo korzystam z niego tylko w domu, gdzie mam dobre, przewodowe słuchawki („w trasie” korzystam ze słuchawek Bluetooth), tak brak slotu na kartę microSD jest nie do zaakceptowania.

Wyobraź sobie, że wydajesz na smartfon prawie 5000 zł. Kończy się Tobie miejsce, i co wtedy? Chcesz zrobić zdjęcie czy nagrać film? Sorry, nie da rady. Oczywiście, że filmy i zdjęcia można trzymać w chmurze, ale żeby je tam wysłać, musimy je najpierw mieć na smartfonie. Rozwiązań tego problemu jest sporo (np. usunięcie kilku zdjęć, przegranie ich na inny nośnik), ale to wszystko przysparza problemów i tym samym zabiera cenny czas. A jak wiadomo, wygoda przede wszystkim.

Zobacz także: Asus zaprezentował smartfon dla graczy. Wygląda świetnie!

Bonus

iPhone’y nie są przystosowane do działania w temperaturze poniżej 0 stopni Celsjusza. Mój iPhone 6 zimą był nieużywalny – ciągle się wyłączał (niby bateria się rozładowała). Nie muszę chyba mówić, że takie coś jest nie do zaakceptowania.


Właśnie dzięki powyższym powodom nie zamierzam już nigdy kupować iPhone’a. Stwierdzenie „nigdy” jest tutaj jak najbardziej trafne, bo nie sądzę, by Apple wzięło sobie do serca moje przemyślenia. 😉

Nie jestem też naczelnym hejterem Apple i nie uważam, że Android jest idealny. Na szczęście jestem naprawdę obiektywny, i umiem wskazać wady innych urządzeń. Dla przykładu – mój obecny Galaxy S8 to drugi najgorszy zakup (przedtem miałem Galaxy S7 Edge – żałuje, że go sprzedałem), tuż za iPhonem 6.

iPhone’y po prostu nie są dla mnie.






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x