Nowa aktualizacja Google Chrome może zabić gry przeglądarkowe

Michał Derej Artykuły 2018-05-13

Google Chrome to przeglądarka rozwijana przez giganta z Mountain View, która uważana jest za jedną z najlepszych na świecie. Na tle konkurencji wyróżnia się przede wszystkim funkcjonalnością, kulturą pracy oraz niesamowitym zużyciem pamięci RAM ;). W aktualizacjach do programu co chwilę trafiają nowe funkcje, które usprawniają działanie Chrome’a. Niestety nie wszystkie pomysły programistów Google’a są trafione – nowa polityka przeglądarki giganta z Mountain View odnośnie do autoodtwarzania elementów na stronach jest w stanie kompletnie zabić gry przeglądarkowe, o ile Google nie zdecyduje się na modyfikację nowo utworzonych zasad.

Na czym polega problem, o który mowa w tym artykule?

W najnowszej aktualizacji przeglądarki Google Chrome, która oznaczona została numerem 66, firma Google postanowiła zająć się problemem autoodtwarzających się materiałów audio i wideo na wielu stronach internetowych. O ile jest to świetny pomysł, ponieważ automatycznie odtwarzające się filmy (co gorsza z dźwiękiem!) potrafiły doprowadzić do szewskiej pasji, to okazuje się, że nie wszystkie aspekty tej zmiany zostały przemyślane – najnowsza odsłona Chrome’a psuje gry przeglądarkowe popularne na portalach takich jak Facebook, co w konsekwencji może doprowadzić do ich kompletnego upadku.

Zobacz też: Uważajcie na fałszywe SMS-y od RODO!

Z największą krytyką spotkał się współczynnik Media Engagement Index, który obliczany jest na podstawie zaangażowania użytkowników w autoodtwarzające się treści. Dla przykładu, jeśli dana osoba oglądała wideo na aktywnej karcie z dźwiękiem przez co najmniej siedem sekund i sytuacja ta powtórzy się wielokrotnie, to w przyszłości przeglądarka Google Chrome będzie mogła odblokować autoodtwarzanie na takiej witrynie. Niestety użytkownicy nie mają kontroli nad współczynnikiem Media Engagement Index, a szkoda, bo taka funkcja byłaby przydatna.

Jak wygląda wspomniana wcześniej kwestia gier przeglądarkowych?

Twórcy gier przeglądarkowych od pewnego czasu alarmują, że nowe zasady Google’a powodują, że w ich produkcjach brakuje dźwięku, co powoduje wiele negatywnych opinii użytkowników, którzy myślą, że jest to wina deweloperów. Co najgorsze, osoba chętna na rozgrywkę nie może zdecydować, czy chce, by dźwięk w grze się pojawiał – decyduje za niego przeglądarka, co jest dość dziwną decyzją giganta z Mountain View. Na całe szczęście okazuje się, że istnieje tymczasowa metoda poprawy tego stanu rzeczy, którą zaprezentował nam jeden z programistów Google’a na swoim Twitterze – wystarczy, że twórca gry skopiuje kod udostępniony przez Surmę na GitHubie i wklei go w sekcję nagłówkową <head> dokumentu HTML. Skrypt ten spowoduje, że podczas odwiedzania strony użytkownik pytany będzie, czy zgadza się na odtwarzanie dźwięku, który przecież niezbędny jest do czerpania przyjemności z rozgrywki.

Co myślicie o tej zmianie? Czy nie uważacie, że Google nieco przesadziło?

Źródło: Google / Surma



  • 0001

    Rewelacyjnym rozwiązaniem było umieszczenie paska adresu na dole i szybki dostęp do szuflady zakładek wysuwanych z dołu. Po czym to rozwiązanie usunęli. Kto to zrozumie …ja nie potrafię.

    • Grzegorz Mrózek

      Artykuł o czym innym, komentarz o czym innym…
      Bosh błogosław Disqus’a za możliwość oznaczania komentów…

      • 0001

        Mój komentarz dotyczy przeglądarki Chrome o której wspomina artykuł, a niekoniecznie musi być tylko tej wspomnianej kwestii.
        Jakbym się tak „szufladkował” to niektóre kwestie nigdy by nie były poruszane.
        Podobnie Autor artykułu główny temat dotyczy czego innego a jest wspomniane zużycie Ramu. Tego już komentator nie zauważył.???
        Więc niech powyższy komentator wniesie coś konstruktywnego do komentarza Co polecam

        • Grzegorz Mrózek

          Tiaaa. Jedno ale. Artykuł jest o stacjonarnej wersji Chrome, a komentarz o mobilnej.
          Drugie ale. Artykuł jest o funkcjonalności którą niekoniecznie zobaczymy w mobilnej.
          Trzecie ale. Ból związany z pożeraniem zasobów też jest związany (chyba wyłącznie, bo nie słyszałem o mobilnej) ze stacjonarną.
          Podsumujmy. Nadal uważam, że wtrącanie o pasku w mobilnej był jak komentarz o polityce przy okazji świąt 😋