Podzespołowa ruletka we flagowcach Samsunga. Różne aparaty w Galaxy S9

Adam Lulek Artykuły 2018-04-11

Samsung królem podzespołów

Samsung to gigantyczna firma, która produkuje nie tylko smartfony, ale też podzespoły do nich. Gigant stoi między innymi za świetnymi ekranami AMOLED czy równie dobrymi procesorami Exynos. Firma produkuje także pamięci wewnętrzne i RAM. Podzespoły Samsunga są niejednokrotnie kupowane przez konkurencję (np. wyświetlacze OLED). Skoro Samsung jest takim potentatem jeżeli chodzi o produkcję podzespołów, to czy jego smartfony składają się jedynie z części pochodzących z przedsiębiorstwa? Zdecydowanie nie. Obszar, który nie został jeszcze zdominowany przez Samsunga to produkcja aparatów, w której króluje Sony.

Jaki aparat znalazł się w Galaxy S9?

Portal Techinsights postanowił sprawdzić, z jakich dokładnie komponentów składa się Galaxy S9. Okazało się, że w niektórych modelach Samsung montuje sensory od Sony, a w innych własne. Tak więc klienci mogą trafić na 3-warstwowy aparat IMX345 od Japończyków bazujący na IMX400, którego mogliśmy zobaczyć w Xperii XZS. Alternatywny sensor od Samsunga to ISOCELL S5K2L3, który również składa się z trzech powłok. Różnica między podzespołami tkwi w połączeniu z DRAM, które zostało bezpośrednio podłączone do tylnej części sensora w modelu ISOCELL.

Jakie są różnice w praktyce?

W codziennym użytkowaniu, korzystający z Galaxy S9 nie powinni zobaczyć żadnych różnic. Podzespoły mają bowiem takie same kluczowe parametry i identyczne funkcje. Dla przypomnienia, Samsung podaje, że we flagowcu znajduje się pojedynczy aparat o parametrach: 12 MP (f/1.5-2.4, 26mm, 1/2.5″, 1.4 µm, Dual Pixel PDAF). Oczywiście w warunkach laboratoryjnych niewielkie różnice w zdjęciach wykonanych przez aparaty mogą być widoczne. Jednak dla przeciętnego użytkownika na co dzień będą one niezauważalne.

Zobacz także: Czas działania na jednym ładowaniu w Galaxy S9 nie powala

Różne podzespoły we flagowcach to żadna nowość

To nie jest sytuacja nietypowa dla Samsunga, aby montował w swoich flagowcach różne podzespoły. Przykładowo wersja europejska Galaxy S9 zawiera autorski procesor Koreańczyków Exynos 9810, a w Stanach Zjednoczonych klienci mogą kupić flagowca ze Snapdragonem 845 na pokładzie. Innym przykładem są baterie montowane we flagowcach. Z pewnością pamiętacie aferę z Galaxy Note7, dotyczyła ona ogniw produkowanych przez Samsung SDI, a później firmę Amperex.

Różne aparaty w linii S to wręcz już standard

Ponadto to nie pierwsza sytuacja, w której Samsung zdecydował się na zamontowanie różnych aparatów w swoich urządzeniach. Przykładowo w Galaxy S6 również mogliśmy znaleźć sensor od Sony: IMX240 lub ISOCELL od Samsunga. W Galaxy S7 sytuacja się powtórzyła. W smartfonach montowano aparat IMX260 od Sony lub ISOCELL S5K2L1 od Samsunga. W końcu w zeszłorocznym Galaxy S8 mogliśmy znaleźć IMX333 lub ISOCELL S5K2L2. Co ciekawe, nawet przednie aparaty w tych modelach instalowano różne. Były to Sony IMX320 lub Samsung ISOCEL S5K3H1.

Źródło: androidpit, własne



  • stark2991

    To jest naprawdę nic niezwykłego.

    • Karls

      Co nie znaczy, że jest to dobra sytuacja. Rozumiem takie zachowanie w budżetowcach ale we flagowych urządzeniach? Przy takiej cenie masz prawo wymagać określonej jakości a nie liczyć na szczęście.

      • stark2991

        Jakie szczęście? Oba aparaty robią identyczne zdjęcia, Samsung o to zadbał. Widzę, że nie wiesz w ogóle jaki jest cel takiego zabiegu więc pozwolę wyjaśnić. Producent używa dwóch rożnych sensorów z dwóch głównych powodów. Po pierwsze moce przerobowe dwóch fabryk są większe niż jednej. Innymi słowy Samsung sam by nie wyprodukował wymaganej liczby sztuk matryc żeby pokryć zapotrzebowanie na nie. Po drugie, jak jedna fabryka nawali, np. przez kataklizm (pamiętasz zalanie Tajlandii i wzrost cen dysków HDD?), to masz drugą, która dostarczy przynajmniej część podzespołów.
        Taka dywersyfikację dostaw stosują wszyscy, i to nie tylko w przypadku aparatów, ale także ekranów, kości pamięci, procesorów (słynna sprawa z Apple A9), baterii, i całej masy innych rzeczy, praktycznie wszystkiego co można znaleźć we wnętrzu smartfona. Tak jak pisałem – nic niezwykłego. Jeśli elementy pochodzące z różnych fabryk mają takie same właściwości i klient nie odczuwa różnicy to nie widzę powodu, by bić o to pianę.

        • Karls

          Tylko, że zwykle producent zapewnia, że ma te same właściwości, na papierze jest ok, a potem krążą po internecie zdjęcia porównawcze, gdzie widać różnicę. Także ja o tej identyczności nie jestem przekonany.

          • Gdy ostatnio kupowałem S7 miałem podobnie, który kupić, aaa… jak trafie na ten drugi. Jedna wielka paranoja, potem oglądałem milion porównań, jedni bronili tej wersji a inni tamtej, a mi się najczęściej podobały zdjęcia nie z tej, która w danej chwili była chwalona.
            Podejrzewam, że różnicę w zdjęciach miedzy jednym, a drugim sensorem będą na takim samym poziomie jak byśmy wzięli ten sam sensor, a dwa różne egzemplarze ;).

  • SoGood

    Oceny i testy np. DxO wykonywane zapewne są na najlepszych podzespołach 🙂
    A dla mas trafia później papka.
    Nie chodzi o różnych producentów, bo przy tej masie którą produkuje szajsung, musi to robić, tylko o to, że podzespoły na pewno nie są takie same, takie wydaje, takie „super” 🙂

    • Tomek pozdro

      Nie, nie. Tam chodzi tylko o pieniążki.

  • GoracyMarian

    Wy serio? Już w S2 byli dwaj dostawcy. W S3 trzech. Nie ma o czym pisać.

    • Valkyx

      Ale kliknięcia się liczą nie treść, ważne żeby wyświetlić reklamy.

  • Karol Makowski

    Xiaomi korzysta w niektórych telefonach podobno z 3-4 producentów jeśli chodzi o aparaty