Huawei zna każdy – jest to ścisła czołówka, jeśli chodzi o popularność firm na mobilnym rynku. Czy z VLC jest podobnie? Dla najmłodszych być może nie, ale program ten jest doskonale znany od kilkunastu lat – może być wykorzystywany jako odtwarzacz filmów i muzyki, ale też stanowić swego rodzaju serwer proxy dla strumieniowanych materiałów. Tak, multimedia bezpośrednio z Sieci też obsługuje. Dla wielu jest to wciąż jedna z podstawowych aplikacji – również na smartfonach. Jednak w przypadku użytkowników Huawei to wszystko wiązało się z problemami, które VideoLAN – twórca VLC – postanowiło ukrócić.

VLC nie będzie dostępne na smartfonach Huawei, aż Chińczycy nie naprawią oprogramowania

vlc huawei

Całe to zamieszanie sprowadza się do negatywnych opinii w sklepie Play użytkowników smartfonów Huawei, którzy narzekali na VLC. Powodem takiego stanu rzeczy jest nieprawidłowe działanie programu w tle. W końcu aplikacja od VideoLAN bardzo często jest wykorzystywana do odtwarzania multimediów, gdy nie jest na pierwszym planie. W takich sytuacjach EMUI ma jedną radę – wszystko, co nie jest od Huaweia jest szybko zamrażane lub zamykane. Rozwiązaniem problemu autorów VLC okazało się… zablokowanie możliwości pobierania programu ze sklepu Play. Gdzie tu sens? Jakby nie patrzeć, rozwiązanie musi się znaleźć prędzej czy później, bo Android P domyślnie w podobnym sposób obchodzi się z programami w tle. Z tym problemem poradziło sobie wielu deweloperów – VideoLAN poszło po prostu na łatwiznę.

Zobacz też: Samsung szykuje rewolucję w bezprzewodowym ładowaniu

Kto w tym wszystkim najbardziej ucierpi? Wszyscy – nieświadomi użytkownicy chińskich smartfonów będą narzekać zarówno na Huaweia, jak i na VLC. Zalet tak rozwiniętego scenariusza próżno szukać. Rada od nas? Blokada dotyczy tylko sklepu Play. Zainteresowani wciąż mogą pobrać aplikację z APK Mirror i ją zainstalować na swoich urządzeniach.

 

źródło: 9to5Google

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.