Biały robot sprzątający na jasnej podłodze w pomieszczeniu.
LINKI AFILIACYJNE

Robot sprzątający zmienił moje życie. Dał mi to, czego brakowało mi najbardziej [OPINIA]

4 minuty czytania
Komentarze

Nie wyobrażałem sobie, że kiedykolwiek napiszę o tym, jak robot sprzątający zmienił moje życie. Mówiąc szczerze, niespecjalnie interesowały mnie tego typu sprzęty, ponieważ nie widziałem dla nich zastosowania. Przynajmniej w mieszkaniu, gdzie jeszcze do niedawna przebywałem. Zmieniło się to wraz z przeprowadzką i wtedy w moim życiu pojawił się on. Robot sprzątający.

Robot sprzątający wiele ułatwia

Biały robot sprzątający Xiaomi podłączony do stacji dokującej na jasnej podłodze.
Fot. Bartosz Szczygielski / Android.com.pl

Zacznę od tego, że to nie jest materiał sponsorowany ani recenzja sprzętu, który obecnie jeździ mi po domu. To moje odczucia po tym, jak zacząłem z urządzenia korzystać częściej i zauważyłem jego plusy (minusy też). Jeżeli kogoś interesuje recenzja robota sprzątającego, to odsyłam go do tekstu Jolanty Szczepaniak o DreamBot L20 Ultra, ale na portalu znajdziecie też ranking robotów sprzątających.

Tutaj piszę o czysto subiektywnych odczuciach i tym, jak sprzęt zmienił moje życie. I faktycznie to zrobił, choć oczywiście nie jest to zmiana z gatunku tych, które pamięta się na łożu śmierci.

Tak Xiaomi reklamuje sprzęt, który jeździ po moim domu.

Nie jestem zbyt wielkim fanem sprzątania. Lubię porządek, ale wizja spędzania weekendu z mopem w ręce jakoś nigdy specjalnie mnie nie pociągała. Mogę więc powiedzieć, że robot sprzątający spadł mi trochę z nieba, ponieważ zdejmuje mi z pleców przynajmniej obowiązek odkurzania.

Model, który posiadam, czyli Xiaomi Robot Vaccum X10+, to kawał sprzętu i to dosłownie. Stacja dokująca ma prawie 60 centymetrów wysokości, a i szerokość mała nie jest. Udało mi się jednak wcisnąć robota w róg, gdzie sobie stoi i czeka na moment, żeby ruszyć do pracy.

Sam proces uruchamiania i pierwszego mapowania pomieszczenia jest banalny, więc nasza znajomość zaczęła się dobrze. Właściwie nic nie musiałem robić oprócz tego, żeby wypakować sprzęt, połączyć go z siecią i patrzeć, jak odwala robotę za mnie. I tutaj właśnie dochodzę do sedna sprawy. Robot sprzątający sprawił, że odzyskałem trochę czasu i nie mam wyrzutów sumienia.

Zyskałem to, co najważniejsze – czas

Biały robot sprzątający Xiaomi dokowany do stacji ładującej pod wiszącym na ścianie białym bojlerem.
Nie jest to mały sprzęt i trzeba mieć na niego trochę miejsca.
Fot. Bartosz Szczygielski / Android.com.pl

Każdy, kto ma w domu kota, pewnie wie, ile żwirku takie małe stworzenie jest w stanie rozrzucić po całej podłodze. Nie mówiąc już o sierści, która pojawia się dosłownie wszędzie. Robot sprzątający zbiera to wszystko z podłogi, kiedy ja siedzę na kanapie lub przy biurku.

Dwa kliknięcia w aplikacji i robi się samo. Nie tracę czasu na łażenie z odkurzaczem, a mogę sobie odpocząć czy zająć się swoimi sprawami. Wyrobiłem sobie także nawyk tego, że codziennie wieczorem wypuszczam robota na sprzątanie. Mogę mu nawet ustawić harmonogram, by już w ogóle wszystko robiło się za mnie.

Korzystanie z robota sprzątającego dało mi poniekąd wolność i pozbawiło wyrzutów sumienia, gdzie cały czas myślałem, że „jeszcze trzeba odkurzyć”. Wiecie, taka wisząca nad głową powinność. Niby nic się nie stanie, jak posprząta się dnia kolejnego, ale gdzieś tam wewnątrz to uwiera. Przynajmniej ja tak mam.

Robot sprzątający zdejmuje ze mnie jeden obowiązek i daje przestrzeń na zajęcie się czymś innym. Czy to oznacza, że w ogóle mogę zapomnieć o odkurzaniu? Chciałbym, ale tak dobrze nie ma.

Biały robot sprzątający stoi na podłodze, widoczne są przyciski i sensor.
Fot. Bartosz Szczygielski / Android.com.pl

Robot nie wjedzie wszędzie, ale też nie takie jest jego zadanie moim zdaniem. W rogach pomieszczeń nie zbierze wszystkiego, ale coś tam mimo wszystko udaje mu się wciągnąć. Pozbywa się tego, co jest widoczne na pierwszy rzut oka i z tym radzi sobie dobrze.

Ma też funkcję mopowania, która… działa. Bez środków czyszczących to raczej „przejechanie na mokro” i tyle, więc jak chcę mieć wszystko na błysk, to i tak muszę zakasać rękawy. Nie zmienia to jednak tego, że faktycznie odczuwam ulgę, że mam w domu czyściej i w zasadzie dzieje się to samo. Może wydawać się to głupie, ale robot sprzątający zmienił moje życie. Dał mi czas, czyli coś, czego coraz bardziej mi brakowało w ostatnich miesiącach.

Źródło: opracowanie własne. Zdjęcie otwierające: Bartosz Szczygielski / Android.com.pl

Część odnośników to linki afiliacyjne lub linki do ofert naszych partnerów. Po kliknięciu możesz zapoznać się z ceną i dostępnością wybranego przez nas produktu – nie ponosisz żadnych kosztów, a jednocześnie wspierasz niezależność zespołu redakcyjnego.