Recenzja ZOPO ZP990+ – osiem rdzeni to nie wszystko

Piotr Andrzejewski Polecane 2014-04-21

DSC06868

Smartfony rodem z Dalekiego Wschodu z roku na rok stają się coraz bardziej popularne, a na naszym rynku swoje urządzenia zaczynają oferować kolejne, często niewiele nam mówiące firmy. Najważniejszą zaletą takich smartfonów jest to, że niejednokrotnie oferują konfigurację sprzętową porównywalną do tej, którą posiadają topowe modele, kosztując przy tym nieraz niemal dwukrotnie mniej od urządzeń najbardziej znanych producentów. Nie można więc dziwić się temu, że osoby szukające możliwie najlepszego stosunku ceny do możliwości często z uwagą przyglądają się chińskim produktom, zwłaszcza że ich jakość również poprawia się z roku na rok.

 

To właśnie tego typu urządzeniem jest ZOPO ZP990+, phablet firmy, która na naszym rynku nie należy do grona najbardziej rozpoznawalnych, jednak gdy przyjrzymy się specyfikacji technicznej tego urządzenia, to możemy przetrzeć oczy ze zdumienia, zwłaszcza kiedy zdamy sobie sprawę z faktu, że sprzęt ten kosztuje w wolnej sprzedaży niewiele ponad 1300 zł. Na papierze ZOPO ZP990+ wydaje się więc bez dwóch zdań bardzo solidną opcją dla osoby szukającej dużego smartfona, oferującego niezłe możliwości przy atrakcyjnej cenie. Postanowiliśmy sprawdzić, jak pokrywa się to z rzeczywistością i czy sprzęt ten jest wart Waszych ciężko zapracowanych pieniędzy.

 

Specyfikacja techniczna

DSC06820

Gdy po raz pierwszy usłyszałem o ZOPO ZP990+, to nie mogłem nadziwić się temu, jak producentowi udało się zaoferować tak porządne podzespoły, przy zachowaniu jednocześnie na tyle dobrej ceny. Phablet pod względem oferowanych możliwości na pierwszy rzut oka zdaje się nie odbiegać od urządzeń, które przywykliśmy zaliczać do najwyższej rynkowej półki. ZOPO ZP990+ posiada bowiem aż ośmiordzeniowy procesor o taktowaniu 1,7 GHz z 2 GB RAM, duży ekran o wysokiej rozdzielczości FullHD, aż 32 GB wewnętrznej pamięci, którą można dodatkowo rozszerzyć kartą microSD, a także sporą baterię 3000 mAh oraz aparat 14 MPx. Nie może więc dziwić, że sprzęt ten przyciąga uwagę potencjalnych nabywców.

 

Pełna konfiguracja sprzętowa ZOPO ZP990+ prezentuje się następująco:

  • system operacyjny Android 4.2.2 Jelly Bean;
  • wyświetlacz LTPS o przekątnej 5,95” i rozdzielczości FullHD (1920×1080);
  • procesor MediaTek MT6592: ośmiordzeniowy Cortex-A7 o taktowaniu 1,7 GHz;
  • układ graficzny Mali-450 MP4;
  • 2 GB RAM;
  • 32 GB pamięci rozszerzalnej kartą microSD;
  • obsługa sieci: GSM 850/900/1800/1900 MHz, UMTS 900/1900/2100 MHz;
  • dual SIM;
  • aparat 14 MPx z diodą LED z tyłu;
  • aparat 5 MPx z przodu;
  • aGPS, Bluetooth 4.0, WiFi 802.11a/b/g/n/ac;
  • akumulator 3000 mAh;
  • wymiary: 164.3 x 83.4 x 9.2 mm;
  • waga: 198 gramów.

 

Budowa i jakość wykonania

DSC06835

Nowy phablet stworzony przez ZOPO nie jest urządzeniem, które w jakikolwiek sposób onieśmiela przy pierwszym kontakcie. Można nawet powiedzieć, że pod względem jakości budowy i wykonania sprzęt ten nie wywołuje większych emocji, gdyż prezentuje się on bardzo banalnie i nie posiada jakiegoś szczególnego charakteru. Mamy tu do czynienia po prostu z pospolicie wyglądającym sprzętem, a jego zaokrąglona obudowa, a także kilka detali związanych z wykończeniem obudowy wskazują na niewątpliwą inspirację chińskich projektantów zaczerpniętą z urządzeń tworzonych przez Samsunga. Nie jestem przekonany co do tego, czy Koreańczycy są najlepszym wzorcem, jeżeli chodzi o design i jakość wykonania, niemniej jednak plastikowa, dość miękka w dotyku obudowa, która została wykończona fakturą mającą imitować na pierwszy rzut oka skórę, a także chromowane krawędzie ozdobione wzorkiem z cienkich wgłębień, bardzo wyraźnie wskazują nam na to, że to właśnie zdjęcie Galaxy Note 3 wisiało nad biurkiem projektantów ZOPO w fabryce w Shenzen. Jakość wykorzystanych materiałów jest tutaj dość przeciętna, a zastosowany plastik w żadnej mierze nie przykuwa uwagi – krótko mówiąc, ZP990+ nie jest urządzeniem, które zachwyci nas swoją klasą wykonania.

DSC07593

Już od jakiegoś czasu nie dziwi nas to, że na rynku pojawia się coraz większa ilość phabletów, czyli urządzeń mających na celu wypełnić lukę pomiędzy klasycznymi smartfonami, a małymi tabletami. Testowany ZOPO ZP990+ zalicza się właśnie do tej kategorii i przy przekątnej ekranu wynoszącej niemal sześć cali jest on zdecydowanie bardzo dużym urządzeniem, którego wygodna obsługa jedną dłonią jest niemożliwa. Jest to jednak cena, którą musimy zapłacić za zalety, które płyną z posiadania tak dużego wyświetlacza i zapewne dla wielu osób ZOPO będzie ciekawą opcją właśnie ze względu na rozmiar. Osobiście bardziej skłaniam się w kierunku dominujących na rynku urządzeń z ekranami o rozmiarze do pięciu cali, które wydają mi się dobrym kompromisem między wygodą dużego wyświetlacza, a zachowaniem ogólnych rozmiarów urządzenia w akceptowalnych granicach.

DSC06825Front nowego phabletu ZOPO prezentuje się bardzo prosto i neutralnie, a zaokrąglone kształty obudowy w połączeniu z otaczającą ekran, chromowaną ramką również zdają się delikatnie nawiązywać do urządzeń Samsunga. W dolnej części urządzenia umieszczono trzy dotykowe przyciski do obsługi systemu, które nie są widoczne podczas spoczynku urządzenia, przez co jego przód wygląda niczym jednolita, nienaruszona tafla, co jak najbardziej może się podobać. Warto zwrócić uwagę na fakt, że front chroniony jest hartowanym szkłem Gorilla Glass, które powinno zapewnić wzmocnioną odporność na zarysowania – podczas kilku tygodni testów na ekranie nie pojawiła się nawet najmniejsza ryska, co jest zdecydowanie dobrym znakiem.

DSC06826

Podczas codziennego użytkowania ZOPO ZP990+ nie nastręcza szczególnych problemów. Poziom spasowania poszczególnych elementów jest tutaj zadowalający, cała obudowa jest dość zwarta i w gruncie rzeczy nie można mieć pod tym względem żadnych zarzutów. Grubość wynosząca nieco ponad 9 mm jest najzupełniej zadowalająca, a problemu nie stanowi też na pierwszy rzut oka spora waga, wynosząca niemal 200 gramów. Poza tym trudno jest w zasadzie powiedzieć coś więcej na temat budowy ZOPO ZP990+, gdyż pod względem wyglądu i doboru materiałów sprzęt ten nie wyróżnia się w żaden szczególny sposób, nie ma w nim żadnego elementu, który przykuwałby uwagę lub sprawiał, że korzystanie z urządzenia byłoby szczególną przyjemnością. Ot, po prostu, jest to przeciętnie wykonane urządzenie pozbawione większego charakteru, co w żaden sposób nie umniejsza jednak jego użyteczności.

 

 

Ekran

DSC06832

Jak na rasowy phablet przystało, ZOPO ZP990+ został wyposażony w naprawdę spory, bo aż sześciocalowy wyświetlacz, który to warunkuje ogólne, bardzo duże wymiary całego urządzenia. Szczerze powiedziawszy spodziewałem się, że może on być piętą achillesową testowanego urządzenia, gdyż biorąc pod uwagę stosunek specyfikacji do ceny, wydawało się oczywiste, że gdzieś musiały zostać poczynione oszczędności i przed otrzymaniem phabletu ZOPO do testów zgadywałem, że cięcie kosztów dotknęło właśnie wyświetlacz. Tuż po uruchomieniu urządzenia mogłem się przekonać, że byłem w sporym błędzie.

 

Zastosowany panel LTPS TFT okazuje się być wprost wyśmienitej jakości, dosłownie pod każdym względem. Dzięki wysokiej rozdzielczości FullHD (1920×1080) nawet przy tak sporej przekątnej, jak sześć cali, wyświetlany obraz jest perfekcyjnie ostry, a dostrzeżenie pojedynczych pikseli jest niemożliwe. Wyświetlane kolory są ponadto bardzo żywe i nasycone, a ekran jest nienagannie czytelny z każdego kąta. Dodatkowo cały panel jest bardzo jasny, nawet przy automatycznych ustawieniach, co bardzo przypadło mi do gustu. Dzięki tak dobremu wyświetlaczowi korzystanie z urządzenia jest prawdziwą przyjemnością, a pod tym względem ZOPO nie odstaje zupełnie od często dużo droższej konkurencji.

 

Oprogramowanie

DSC06853

Testowany egzemplarz ZOPO ZP990+ po wyjęciu z pudełka pracował pod kontrolą Androida 4.2.2 Jelly Bean – nie jest to więc najnowsza wersja mobilnego systemu Google, a fakt, że sprzęt już na starcie jest o kilka wydań Androida w plecy, nie wróży najlepiej na przyszłość. Ponadto raczej nie sądzę, by producent miał w przyszłości zatroszczyć się o kwestię aktualizacji oprogramowania do nowszej wersji systemu, jak mimo wszystko robią to bardziej znane firmy, choć mogę być w tej kwestii w błędzie. W ogólnym ujęciu zastosowane oprogramowanie okazuje się być najsłabszym punktem testowanego urządzenia, a ewidentne problemy z jego prawidłową optymalizacją skutecznie zabijają potencjał drzemiący w tym sprzęcie.

 

zhs

 

Generalnie mamy tu do czynienia z odrobinę zmodyfikowaną wersją czystego Androida, a urządzenie pozwala nam między innymi wybrać motyw graficzny interfejsu, z jakiego chcemy korzystać i obok tradycyjnego wyglądu systemu mamy też do wyboru nakładkę nieco przypominającą stylistycznie MIUI. Poza tym urządzenie wyróżnia się również tym, że daje nam możliwość ręcznego zrootowania urządzenia i zarządzania uprawnieniami Superuser, co nie zdarza się w przypadku smartfonów popularniejszych producentów.

 

Poza tym trudno jest doszukiwać się bardziej wyróżniających aplikacji, czy też funkcji, a dodatki i zmiany, które tu znajdziemy, znamy już z innych urządzeń bazujących na podzespołach od firmy MediaTek i to ona zapewne odpowiada tutaj w sporej mierze za dostarczone oprogramowanie. Teoretycznie powinien to być atut, bo nikt nie posiada takich możliwości dostosowania systemu do podzespołów, jak właśnie twórca użytego procesora. W praktyce coś ewidentnie poszło po drodze nie tak, gdyż mimo sporej mocy obliczeniowej, ZOPO ZP990+ nie zachwyca szybkością działania i kulturą pracy, a przez odczuwalne spowolnienia oraz straty w płynności, z urządzenia po prostu nie korzysta się przyjemnie. Nawet takie podstawowe elementy, jak przewijanie pulpitów, czy uruchamianie aplikacji, sprawiają wrażenie, jak gdyby obciążały urządzenie, co jest niedorzeczne biorąc pod uwagę zastosowane podzespoły. Najgorzej wypada przełączanie się między ostatnio uruchomionymi programami, gdzie wszechobecne lagi dają się niezwykle mocno we znaki.

 

Niewiele jest więc korzyści z wielordzeniowego procesora, czy dużej ilości pamięci RAM, gdy sprzęt po prostu nie potrafi wykorzystać ich potencjału i ma problemy z prawidłową optymalizacją całości. Wiele dużo słabiej wyposażonych urządzeń, które miałem okazję testować, sprawowało się w tej kwestii wyraźnie lepiej, a niedoszlifowane oprogramowanie jest elementem, który w moich oczach znacząco zmniejsza atrakcyjność ZOPO ZP990+.

 

Aparat

DSC06843

Aparat w nowym phablecie ZOPO posiada 14-megapikselową matrycę i cechuje się bardzo przyzwoitą jasnością f/2.0. Niemal po każdym względem sprawuje się on zupełnie przyzwoicie, wykonując ostre i przede wszystkim bardzo szczegółowe zdjęcia, a na pochwałę zasługuje szybki spust migawki, dzięki czemu aparat zapisuje kolejne ujęcia bez większych opóźnień. Spust działa na tyle prędko (zwłaszcza po ustawieniu trybu „zero shutter delay”), że nieraz zdarza się, że zdjęcia wykonywane są przed złapaniem ostrości przez system autofocus, będziemy więc musieli zwracać uwagę na to, by przed zrobieniem fotografii smartfon wyostrzył na interesującym nas elemencie. Poza tym możliwości fotograficzne ZOPO należy uznać za więcej niż zadowalające, a sprzęt sprawuje się pod tym względem naprawdę nieźle – poniżej możecie zapoznać się z kilkoma przykładowymi ujęciami.

 

Bateria i wydajność

DSC06858

Pod zdejmowaną tylną klapką urządzenia znalazło się miejsce na sporej wielkości baterię o pojemności wynoszącej 3000 mAh. Mimo zastosowania dużego ekranu o wysokiej rozdzielczości, a także wielordzeniowego procesora, ZOPO ZP990+ posiada naprawdę solidny czas pracy na jednym ładowaniu, a sprzęt powinien spokojnie wytrzymać dwie doby przy relatywnie intensywnym użytkowaniu, a nawet dobę więcej, jeżeli z funkcji multimedialnych będziemy korzystać w sposób umiarkowany. Czas działania zdecydowanie więc robi tutaj wrażenie, a phablet ZOPO okazuje się całkiem wytrzymałym urządzeniem.

 

 

zbatt

W naszym wewnętrznym teście czasu działania na baterii ZP990+ poradził sobie o dziwo zaskakująco słabo, a nieprzerwane odtwarzanie filmu z YouTube przy włączonym WiFi i jasności ekranu ustawionej na 50% trwało tutaj dokładnie 390 minut, a taki rezultat plasuje phablet ZOPO niemal na samym dole naszego zestawienia, a z dotychczas testowanych urządzeń jedynie HTC One mini wypadł pod tym względem gorzej. Trudno jest zrozumieć, dlaczego różnica między odczuciami wynikającymi z codziennego użytkowania, a rezultatem w teście jest tak duża, lecz chyba ważniejsze jest to, jak urządzenie sprawuje się w normalnej pracy, a pod tym względem ZOPO ZP990+ zupełnie nie zawodzi.

wykres_1

Sercem urządzenia i jednocześnie jednym z jego najciekawszych elementów, jest nowy ośmiordzeniowy układ stworzony przez firmę MediaTek, taktowany zegarem 1,7 GHz. Bazuje on na energooszczędnej technologii Cortex-A7, co zdecydowanie przekłada się na bardzo przyzwoity czas pracy na co dzień. Jak wspomniałem nieco wcześniej, wydajność urządzenia w najprostszych operacjach potrafi zawieść, a ZOPO ZP990+ nie działa tak płynnie, jak moglibyśmy tego oczekiwać, a winę za to ponosi najprawdopodobniej brak odpowiedniej optymalizacji oprogramowania. Ciekawe jest jednak to, że w przypadku wymagających gier ośmiordzeniowy MediaTek wypada nad wyraz dobrze i jest to bodajże pierwszy sprzęt z ekranem FullHD, który poradził sobie z płynną obsługą GTA: Vice City przy wszystkich ustawieniach grafiki i rozdzielczości na najwyższym możliwym poziomie. ZOPO zdecydowanie posiada więc spory potencjał, lecz jego mocne podzespoły nie są właściwie wykorzystywane przez zastosowane oprogramowanie i choć phablet radzi sobie świetnie z grami i wszelkiej maści multimediami, to w żaden sposób nie rekompensuje to przeciętnej płynności w codziennym użytkowaniu. Jaka jest korzyść z posiadania nawet i dziesięciu rdzeni, gdy wiele urządzeń z konwencjonalnym, czterordzeniowym procesorem opartym na tej samej architekturze Cortex-A7, sprawuje się w praktyce często wyraźnie lepiej?

wykres_1 (1) wykres_1 (2) wykres_1 (3) wykres_6 wykres_7 (1) wykres_8 (1) wykres_9

 

 

Podsumowanie

DSC06863

ZOPO ZP990+ to idealny przykład na potwierdzenie tezy, że do stworzenia porządnego smartfona potrzeba czegoś więcej, niż prostego złożenia ze sobą dobrych podzespołów. Pod względem specyfikacji technicznej sprzęt ten można by bowiem spokojnie porównywać z najlepszymi urządzeniami na rynku. Rzeczywistość nie jest jednak tak kolorowa, a korzystając z phabletu ZOPO mamy wrażenie, że potencjał tego urządzenia nie został w pełni wykorzystany, w szczególności ze względu na problemy z optymalizacją oprogramowania, i choć sprzęt posiada aż ośmiordzeniowy procesor, to w praktyce w ogóle nie czuć wydajności, którą taki układ powinien zagwarantować. Brakuje tutaj płynności, którą posiadają często nawet dużo gorzej wyposażone urządzenia, co skutecznie zabija przyjemność korzystania z ZP990+.

 

Nie można jednak zaprzeczyć, że testowany phablet ZOPO posiada kilka niewątpliwych zalet, do których zalicza się przede wszystkim bardzo ładny, sześciocalowy ekran o rozdzielczości FullHD, prezentujący ostry obraz oraz żywe i nasycone kolory. W codziennym użytkowaniu nie zawodzi też bateria, gwarantująca przeważnie dwie doby pracy, a także aparat, zdolny wykonywać naprawdę przyzwoite zdjęcia.

 

Mimo to nie jestem w stanie polecić ZOPO ZP990+ i nawet jego atrakcyjna cena nie byłaby mnie w stanie skłonić do sięgnięcia po to urządzenie, szczególnie że przy odrobinie szczęścia po niewielkiej dopłacie można dostać phablet Sony Xperia Z Ultra, lub też HTC One max, a mając okazję testować obydwa z tych urządzeń mogę śmiało stwierdzić, że każde z nich jest dużo lepszym wyborem niż ZP990+.

 

 

Zalety:

– bardzo dobry ekran;

– bateria zapewnia zadowalający czas działania;

– przyzwoity aparat.

 

 

Wady:

– brak płynności działania urządzenia przeszkadza w codziennej pracy;

– przeciętny design i jakość wykonania.

 

 





x