Naukowcy wykryli tajemniczy sygnał, którzy został okrzyknięty mianem bicia serca promieniowania gamma. Pochodzi on kosmicznej chmury gazu, która znajduje się w konstelacji Aquila. Oczywiście nie jest to prawdziwe bicie serca, a jedynie dość regularny sygnał radiowy w paśmie promieniowania gamma. Według badań współgra ono z sąsiednią czarną dziurą. Ta synchronizacja między nimi wskazuje, że oba obiekty są w jakiś sposób ze sobą połączone.

Tajemniczy sygnał radiowy z kosmicznej chmury pyłu

Tajemniczy sygnał radiowy z kosmicznej chmury pyłu

To, co budzi największe zaskoczenie u naukowców to fakt, że oba obiekty są oddalone od siebie o około 100 lat świetlnych. Naukowcy nie mają pojęcia, w jaki sposób czarna dziura ma wpływ na sygnał z wewnątrz tej chmury pyłu. Badacze badający to zjawisko wykorzystali dane z kosmicznego teleskopu gamma NASA Fermi, aby przyjrzeć się temu, co zostało nazwane mikrokwazarkiem. Oficjalna nazwa systemu czarnej dziury to SS 433. Znajduje się on od nas o około 15 tysięcy lat świetlnych. System ma gigantyczną gwiazdę o masie o około 30 razy większej niż Słońce i czarną dziurę o masie od 10 do 20 razy większej, niż nasza rodzima gwiazda. Oba obiekty krążą wokół siebie przez okres 13 dni, podczas których czarna dziura podjada materię ze swojej partnerki w kosmicznym tańcu.

Nie przegap
Wywiad z CEO realme w Europie – Madhav Sheth zapowiada zmiany
Madhav Sheth
Nowy wiceprezes oraz CEO realme w Europie i Indiach, czyli Madhav Sheth, znalazł chwilę czasu dla nas i zgodził się odpowiedzieć na kilka pytań. Ostatnie dni dla marki były wyjątkowo zajęte, bo firma po raz pierwszy pojawiła się na międzynarodowych targach IFA w Berlinie. W związku z tym postanowiliśmy porozmawiać o planach na przyszłość, rozwoju […]

Zobacz też: One UI 2.5 – lista smartfonów Samsunga, które dostaną aktualizacje

Materia wysysana z gwiazdy gromadzi się w dysku akrecyjnym czarnej dziury, a następnie jest przez nią pochłaniana. Jednak część z niej jest wyrzucana w przestrzeń kosmiczną pod postacią dżetów. Te są ustawione względem siebie w przeciwnych kierunkach powyżej i poniżej obracającego się dysku akrecyjnego. Cząsteczki o dużej prędkości i niewiarygodnie silnym polu magnetycznym wytwarzają promienie rentgenowskie i gamma. Te mogłyby teoretycznie wpływać na obłok gazów, gdyby w niego trafiały. Problem w tym, że żaden z nich nie jest w niego wycelowany. Dlatego też naukowcy opisują synchronizację jako nieoczekiwaną i zdumiewającą. Postanowili więc dokładniej przyjrzeć się tej sprawie. Możliwe, że to oznacza odkrycie zupełnie nowego oddziaływania. Bardziej prawdopodobne jest jednak to, że dysk akrecyjny, a zatem i same dżety po prostu zmieniły swoje położenie. To jednak na razie jedynie spekulacje.

Źródło: SlashGear

Paweł Maretycz

Sceptyczny fan nowych technologii. Uwielbia małe urządzenia, nawet jego komputer to mini ITX.