Śledzenie w Google Maps jest rzeczą, której chyba nikt się nie spodziewał. Możliwość sprawdzania tego, kiedy i gdzie byli konkretni użytkownicy nawigacji Google, sprawia, że ta zaczyna upodabniać się do sieci społecznościowej. Czy to dobry ruch ze strony giganta? Raczej nie, bo zamiast usprawniać samą aplikację zgodnie z tym, do czego ta jest przeznaczona, niepotrzebnie ją rozbudowuje.

Śledzenie w Google Maps

Śledzenie w Google Maps
Fot. Google Maps

Z Google Maps korzystają miliony osób na całym świecie. Część z nich wrzuca także swoje zdjęcia i recenzje konkretnych miejsc, a to podsunęło Google pewien pomysł. Otóż wraz z najnowszą aktualizacją, która ma wystartować dziś, będzie można śledzić te osoby, które udostępniają zdjęcia czy miejsca, gdzie byli. Będziemy więc w stanie zobaczyć kto i gdzie się poruszał oraz dostawać na ten temat powiadomienia. Jeżeli wiec zobaczymy czyjeś zdjęcia czy polecenia i zechcemy taką osobę obserwować, teraz będziemy mogli zrobić to za pośrednictwem Google Maps.

Śledzenie w Google Maps będzie dostępne dla wszystkich, ale jak to w przypadku aktualizacji, z jej dostępnością może być różnie. Dodawanie użytkowników do obserwowanych to jedna strona medalu, ale jest też druga. Warto będzie po aktualizacji sprawdzić ustawienia własnego profilu i tego, co się tam udostępnia. W końcu może się zdarzyć, że ktoś zechce sprawdzić, gdzie i kiedy bywamy. Samo śledzenie w Google Maps innych użytkowników może mieć swoje plusy. W końcu będziemy dostawali informacje o np. ciekawych knajpach czy zabytkach, których inaczej moglibyśmy nie dostrzec.

Zobacz też: Google One i darmowa kopia bezpieczeństwa dla wszystkich.

Jednak jest w tym także coś dziwnego, bo nigdy nie sądziliśmy, że Google zechce dodać taką funkcjonalność do… nawigacji. Widocznie firma chce zrobić z Maps coś na kształt platformy społecznościowej. Czy to się uda? Zważywszy na to, że z Google+ poszło im „tak sobie”, to jesteśmy umiarkowanymi optymistami w tej kwestii.

Źródło: Google

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Bartosz Szczygielski

Nowymi technologiami zajmuje się od kilku lat. Kiedy o nich nie pisze, to pewnie pisze kolejną książkę. Jeżeli nie pisze kolejnej książki, to pewnie ogląda seriale, a jeżeli nie ogląda seriali, to najprawdopodobniej śpi.