Pocophone F1 i Samsung Galaxy Note9 rozebrane – chłodzenie cieczą w natarciu

Łukasz Pająk Newsy 2018-08-28

Przyzwyczailiśmy się już do tego, że dzisiejsze smartfony to w głównej mierze „jednorazówki”. Ich domowe naprawy często są niemożliwe, a w zdecydowanej większości przypadków wiążą się z chociażby utratą wodoszczelności. Nie trudno też czegoś zepsuć, jak chociażby szklanych powierzchni, które jednak lubią się tłuc pod dużym naciskiem. Niemniej coraz więcej nietypowych elementów pojawia się we wnętrznościach poszczególnych modeli – obecnie trwa moda na specjalne systemy chłodzenia podzespołów, które już zaczęły wykorzystywać ciecz. Kilka lat temu było to nie do pomyślenia, a dzisiaj staje się standardem w walce z wysokimi temperaturami. Specjalnymi rozwiązaniami chwali się Samsung, który w Galaxy Note9 zastosował Water Carbon Cooling czy też Xiaomi z LiquidCool w Pocophone F1.

Samsung Galaxy Note9 na start – co skrywa w środku?

Rozbiórką flagowego modelu Koreańczyków zajęło się już wiele osób. Zrobił to JerryRigEverything, którego film możecie zobaczyć powyżej. Wyjaśnia on, że miedź odpowiedzialna za odprowadzanie ciepła wykorzystuje „wilgoć”. Jednak nie spodziewajcie się krążącej w obiegu wody. Tymczasem Galaxy Note9 zajął się też portal iFixIt, który opublikował następujące wideo:

Autorzy dali 4 punkty w 10-stopniowej skali, co oznacza, że trzeba liczyć się z trudnościami w naprawach. Jednak to wciąż więcej, niż 1 punkt Essential Phone. Wróćmy do Samsunga – zainteresowani rozbiórką tego modelu, mogą skorzystać ze specjalnej instrukcji iFixIt:

Jak ciecz prezentuje się wewnątrz Pocophone F1?

W tym wypadku mamy do czynienia z wersją Armoured Edition, czyli wykonaną z włókna węglowego. Przechodząc krok po kroku odkrywamy zdecydowanie prostszą konstrukcję. Czy LiquidCool jest czymś więcej, niż technologia zastosowana w Galaxy Note9? Nic z tych rzeczy – to wciąż miedź odprowadzająca ciepło z układu obliczeniowego, która w przypadku Pocophone F1 ma zdecydowanie mniejszą powierzchnię. Niemniej już mogę Wam napisać, że czuć różnicę w osiąganych temperaturach względem innych modeli Xiaomi.

Zobacz też:

Technologie mogą być w różny sposób nazywane, ale obiegu wodnego nie spodziewajcie się zbyt szybko w smartfonach. Producenci muszą sobie radzić z nadmiernymi temperaturami, ale z pewnością jeszcze daleka droga do tego, aby specjalne ciecze krążyły w obudowie urządzeń mobilnych.

źródło: Phone Arena, iFixIt, GSMArena



  • ANUBIS

    Jak zobaczyłem jak tego Note rozbiera to padłem ze śmiechu. Serio jakieś noże i wkładanie nie wiadomo czego pod pokrywę żeby odkleić? Przecież to wystarczy rozgrzać a dalej to już z 15 sekund i rozklejone.
    Wracając do tematu, te „wodne” chłodzenie od wielu lat jest wykorzystywane.

  • Martina Neumayer

    Dziś w każdym jednym lapcioku jest „liquid cooling”. Jakby nie patrzeć, heat-pipes nie są puste xD
    A całą tą punktację z ajfiksnęse, można włożyć między baje na dobrą sprawę. To już nie te czasy i nie te urządzenia, gdzie naprawę można było przeprowadzić sobie w domku na biurku popijając kaweczkę i paczając na tutki z tuby.

  • Robe

    Z tego co pamiętam to pierwszy chłodzony cieczą był NEC MediaS X06E w 2013r. Druga była Xperia Z2. Sony raczej nie chwaliło się tym; nie wiadomo dlaczego.

    • Maxik

      Xiaomi Black Shark ma „chłodzenie cieczą”, nie wiem czy wiesz …

      • Robe

        Wiem. Ale mi chodziło o to że Samsung i Xiaomi nie byli pierwszymi.

  • Grzmotoruchacz2000

    Jest to wręcz genialna zagrywka marketingowa. Płynami nazywa się zarówno ciecze jak i… gazy. Wystarczy więc, że radiator ma w sobie powietrze albo ma kontakt z atmosferą i już można się chwalić „liquid coolerem”.

  • Pluto

    W temacie „chłodzenie cieczą w natarciu” a w tekście „obiegu wodnego nie spodziewajcie się zbyt szybko w smartfonach”. Woda nie jest jedyną cieczą, ale nadal żadnej prawdziwej cieczy tam nie ma a jedynie „wilgoć”.
    Takie kłamliwe tytuły to dla mnie brak szacunku dla czytelnika.

  • marcus1212

    Clickbait

  • haVoc vulTure
    • jendrush

      Samsung klepie od S7 tą samą matrycę to nie ma co oczekiwać cudów. Miałem S7 i to była w tamtym czasie rewolucja. Niestety tak dobrze im wyszedł że stosują go do tej pory z drobniutkimi ulepszeniami. Myślę że dopiero w S10/X będzie odczuwalna zmiana. Żeby nie było – mam S9+, ale znam jego ograniczenia.



x