Nie zazdroszczę iPhone’om wielu lat aktualizacji – według mnie to oszustwo

Łukasz Pająk Artykuły 2017-09-01

Ostatnio wiele mówi się o aktualizacjach. Nic dziwnego, nastał właśnie ten okres. Oficjalnie poznaliśmy finalną wersję Androida 8.0 Oreo, a tuż za rogiem jest iOS 11 i kolejna duża paczka zmian dla Windowsa 10. Jednak my zostańmy przy urządzeniach mobilnych, więc Google i Apple. Wczoraj przedstawiłem Wam spis smartfonów od Sony, które otrzymają nowe oprogramowanie. Pokrył się on z moją listą opisującą wszystkich producentów, więc można łatwo stwierdzić, że jest to przewidywalny system. Tym sposobem wielu, nie wiedząc czemu, zaskoczonych użytkowników uznało, że czas się przesiąść na… iPhone’a.

Czemu akurat na tego smartfona? Otóż Apple chwali się długim wsparciem. Nadchodząca odmiana iOS ma zostać udostępniona nawet użytkownikom iPhone’ów 5S, które zostały zaprezentowane w 2013 roku. To robi wrażenie, gdyż w przypadku Androida standardem są dwa lata wsparcia lub dwie duże aktualizacje. Oczywiście mowa o flagowych modelach. Średniaki zazwyczaj po jednej zmianie „cyferki” kończą swój żywot u programistów danego producenta. Tym razem nie mogę powtórzyć, że to robi wrażenie i napisać, że „przecież jest nieoficjalne wsparcie”. Firmy nie mogą się tym bronić, a tym bardziej usprawiedliwiać braku chęci aktualizowania swoich modeli. W końcu zdecydowana mniejszość użytkowników urządzeń mobilnych sięga po modyfikowane oprogramowania. Jednak czy Apple faktycznie jest lepsze pod względem aktualizacji? W przypadku „suchych danych” tak, ale ostatecznie uważam, że nie i w porównaniu do Androida to swego rodzaju oszustwo.

 

Planowane, sztucznie postarzanie produktu

Nie od dziś wiadomo, że firmy muszą zarabiać, a tworzenie idealnych urządzeń wiąże się z bankructwem. Tym sposobem wszystko konstruowane jest tak, aby przetrwało dany okres, a później „ze starości” zmuszało do wymiany. Apple jest w tym wybitnie dobre i co prawda posłużę się w głównej mierze osobistym doświadczeniem, ale daleko w Sieci nie należy szukać, aby potwierdziły się moje słowa. Każda kolejna zmiana systemu w przypadku iPhone’ów oznacza spadek jego wydajności. Szczególnie jeśli korzystamy z urządzenia starszego o dwie generacje od obecnej. Do niedawna na co dzień miałem dostęp do iPhone’a 6 i na iOS 10 działał on jak… kilkuletni średniak z Androidem. Wszystko działało wolno, a aplikacje często potrafiły się wyłączyć. Odpowiedni mu Samsung Galaxy S6 z najnowszym, acz nieaktualnym oprogramowaniem jest zdecydowanie szybszy i bardziej stabilny. Przyznaję się bez bicia, że smartfon Apple należał do mojej dziewczyny, która obecnie posiada iPhone’a 7 i różnica w prędkości działania z tym samym systemem jest diametralna, ale to nie jest wyłącznie kwestia podzespołów. Po prostu im nowszy iOS na coraz starszych urządzeniach (dotyczy też iPadów), tym bardziej Amerykanie nam mówią, że warto rozejrzeć się za nowym urządzeniem.

 

Aktualizacje są, ale ograniczone

System od Apple na iPhonie 7 zdecydowanie różni się od tej samej wersji oprogramowania na chociażby iPhonie 5S. Siłą rzeczy firma nie mogła dodać chociażby 3D Touch i innych, typowo technicznych zmian, ale to nie jedyne braki. Najbardziej dotkliwy przykład to wprowadzenie dzielenia ekranu dla iPadów, które nie trafiło na wszystkie modele i niekoniecznie była to kwestia specyfikacji. W takim razie faktycznie otrzymujemy nowy system, ale co z tego jak często jest on pozbawiany kluczowych zmian? Pamiętajmy, że nowości wprowadzane przez Apple, w przypadku Androida można udostępnić przez sklep Play. Nowa czcionka? Nowy design danego segmentu? Zmiany w asystencie głosowym? Tak wymieniać można w nieskończoność. Właśnie w przeróżnych celach to w markecie Robocika znajdujemy chociażby „Usługi Play”, które wiele osób uważa za zbędne i irytujące. Inne zmiany serwowane są bezpośrednio w ramach danej aplikacji.

 

Reasumując, nie zazdroszczę Apple nowych wydań systemu, które dla użytkownika starszego modelu, a o nich właśnie mowa, oznaczają w głównej mierze delikatne zmiany w wyglądzie i poszczególnych aplikacjach. To samo aktualizować można na urządzeniach z Androidem, które też mają 5 lat na karku.






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x