Konferencja Apple – najpierw myślałem, że to żart, a potem… było WOW

Kamil Lewicki Artykuły 2016-09-07

iphone-7

Na tę konferencję czekałem długi czas. iPhone 7 miał być, teraz zapewne powiem herezję, smartfonem idealnym. Choć Apple mówi tak o każdym swoim iPhonie, rokrocznie. Niemniej nadszedł ten dzień, 7 września, godzina 19 i start konferencji. To była jedna z najdłuższych prezentacji, trwająca dwie godziny. Czy warto było tyle czekać? Czy warto było to oglądać?

 

Rozpoczęło się nietypowo, bo w samochodzie, bo w rytmie hitów, bo w towarzystwie Pharella Willimasa i akurat tej części nie chciałoby się pamiętać, bo mobilne karaoke nie wyszło panom najlepiej. Późniejsze prezentacje produktów oglądało się z większym skupieniem. I tknęło mnie w nich kilka rzeczy. Ale po kolei. Nintendo wychodzi do ludzi i niebawem pojawi się w App Store. Super Mario Bros będzie grą, która jako pierwsza pojawi się na urządzeniach z jabłuszkiem, zostanie dostosowana do obsługi jedną ręką (coś w stylu Flappy Bird) i nie będzie oferowała mikropłatności (brawo!). W zamian tego będzie płatna. Mimo wszystko takie otwarcie się na ludzi przez japońskiego giganta jest godne pochwalenia. Być może wkrótce na urządzenia mobilne trafią inne hity takie jak na przykład Zelda. Czy Mario doskoczy również na Androida? Prawdopodobnie tak. Poczekamy na niego jednak dłużej.

 

1473269416563157

 

Później pojawiło się Pokemon Go, garść statystyk (w tym miliardy kilometrów, jakie przeszli gracze na całym świecie) oraz nowy Apple Watch. Uważacie to za dziwne połączenie? Otóż nie! Produkcja studia Niantic Labs zaatakuje wkrótce smartzegarki i będzie oferować podgląd własnych statystyk, spalonych kalorii, nabitych kilometrów, jak i nieciekawą animację wykluwającego się jajka. Znacznie ciekawiej natomiast prezentuje się sam zegarek. Chociaż wygląd pozostał ten sam, zmieniono odporność na zachlapania na wodoodporność do 50 metrów – oznacza to, że urządzenie idealnie sprawdzi się na basenie podczas pływania (Apple odpowiednio zadbało o „oprawę pływacką”). A wbudowany w zegarek głośnik będzie wodę wypluwać. Dodano również GPS. Rozpoczęto też współpracę z Nike – smartwatch z tej edycji ma być spełnieniem snów każdego biegacza, a kontrola poprzez Siri zapewnić bezdotykową obsługę. Cena starego modelu spadnie do 269 dolarów, podczas gdy Apple Watch z serii 2 wyceniono na 369 dolarów. I jeśli mam być szczery to najciekawszy w tym wszystkim jest materiał, którego użyto do produkcji. Ceramika – cztery razy trwalsza od stali.

 

1473270769132099

 

iOS 10? Nuda. 

 

1473271157390788

 

iPhone 7! Czyli to na co czekałem najbardziej i to, co mnie zaskoczyło najbardziej. Oczywiście wiecie, że to najlepszy iPhone jaki Apple stworzyło. To najlepsze możliwości, najlepsza jakość wykonania i każda drobnostka jest naj, naj. Będzie nawet wodo- oraz kurzoodporny. Lepiej później niż później, Apple widać sprawdziło, co u konkurencji od kilku lat słychać. Po tym zawodzie pojawiło się parę ciekawych rzeczy. Przede wszystkim aparat i bokeh (rozmycie tła). Wygląda to naprawdę rewelacyjnie. iPhone 7 może stać się najlepszym fotograficznym smartfonem. Wersja z Plusem oferuje ponadto drugi obiektyw – telephoto. Możemy uzyskać dwukrotny zoom optyczny oraz dziesięciokrotny zoom cyfrowy. Próbki możliwości na pokazie wyglądały rewelacyjnie. Aparatom poświęcono najwięcej czasu. Apple wie na co użytkownicy zwracają teraz uwagę. Wysoka jakość zdjęć kusi kupujących. A jakość oferowana przez iPhone 7 jest bardzo wysoka.

 

 

Jest to również pierwszy iPhone z głośnikami stereo. Znowu mamy powtórkę z rozrywki – kilka lat za konkurencją. Dlaczego wszyscy krzyczą „iPhone! iPhone!”, jeśli urządzenia z Androidem wyprzedzają go o lata? Tylko nie piszcie o lansie, prestiżu, hipsterstwie, odbiciu logo w lustrze czy snobizmie. Wolałbym, by przeważały inne ambicje.

 

iPhone ponownie nie oferuje slotu na kartę pamięci czy wymiennego akumulator. Zwiększono jednak dostępne warianty pamięci wewnętrznej – aż do 256 GB. Już nawet nie myślę, co można trzymać w takiej ilości na smartfonie. iPhone 7 jest jednak ładny, cienki, procesor w nim zastosowany o 40% szybszy niż w poprzednim modelu. Zostawmy jednak te błahostki. Skupmy się na tym, o czym plotkowano. Brak wejścia Jack 3.5 mm. Obawiałem się tego. Apple w swoich produktach ma lightning. Gdzie ja kupię takie słuchawki!? A raczej, dlaczego one kosztują tyle co mały samochód? Tutaj Apple zaskoczyło. Do iPhone’a 7 nie tylko będą dodawać słuchawki z nowym złączem, to jeszcze zadbano o jakość – JBL nas w tej materii nie zawiedzie. Dla tradycjonalistów znajdzie się adapter w celu podłączenia się poprzez minijacka. Super. Taka postawa mi się podoba!

 

Słuchawki Apple EarPods kosztujące 159 dolarów też mi się podobają. Ale po pierwsze łatwo je zgubić, a po drugie nie jestem pewien czy Apple zdecyduje się sprzedawać je „na sztuki” czy tylko w komplecie.

 

 

Ceny, ceny, ceny. Okazało się, że jest stabilnie. Tyle samo, co za poprzedniego iPhone’a (w USA; w Polsce niestety ceny się nieco wyższe):

 

iPhone 7:

  • 32GB: 3349 zł
  • 128GB: 3879 zł
  • 256GB: 4399 zł

 

iPhone 7 Plus:

  • 32GB: 3949 zł
  • 128GB: 4479 zł
  • 256GB: 4999 zł

 

Sumarycznie? Konferencja wypadła dobrze, mimo momentów nudy. Ceny okazały się przystępne, mimo że to Apple. I w końcu, nowego iPhone 7 można nazwać rewolucjonistą, ale tylko na swoim własnym podwórku.






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x