Ten system już wkrótce umrze. A ja nie uronię za nim nawet łzy

Kamil Lewicki Artykuły 2016-02-05

Firefox OS-970-80

Rynek systemów mobilnych jest dość spokojny i o dynamicznych zmianach nie ma tutaj mowy. Jest Android, jest Windows Phone, jest też iOS. To głównie między nimi toczą się pojedynki w walce o najlepszą optymalizację, niezbędne aplikacje oraz otwartość na zmiany. Takie twory jak Firefox OS nie miały szansy utrzymać się na rynku. Dlatego wcale nie żałuję, że ten system się już kończy.

 

Byle do maja

 

firefoxos11

 

Mozilla oficjalnie ogłosiła, że w maju bieżącego roku zakończy wsparcie dla systemu mobilnego Firefox OS. Zostanie wypuszczona ostatnia wersja oznaczona symbolem 2.6 i na tym cała historia na rynku mobilnym się zakończy. Czy jest czego żałować? Osobiście twierdzę, że nie, gdyż system ten nigdy nie oferował nic więcej. Nie był nawet „inny”. To tylko próba wejścia na rynek, dostarczenia smartfonów oferujących zupełnie inne doznania i nadzieja na znalezieniu w użytkownikach wsparcia.

 

Niestety sam przekrój modeli na jakich Firefox OS jest dostępny skreśla ten system już na starcie. To smartfony mało wydajne, celujące raczej w „niedzielnych” użytkowników poszukujących tego, co niezbędne na co dzień. Czyli również tego, co można mieć w telefonach z fizyczną klawiaturą, 2,5 calowym ekranem i wypuszczonych w roku 2006.

 

Jasne, każdy kiedyś zaczynał. Jednak dzisiejszy rynek technologii mobilnej, jak i systemów jest tak rozwinięty, że wejście na niego z produktem, który wydaje się zamknięty, którego sprawne i efektywne działanie dalekie jest od ideału i który nie znajduje się w smartfonach popularnych marek to naprawdę odważne zadanie.

 

CyanogenMod

 

Cyanogen-Theme-Design-Challenge

 

To jeden z powodów, który pokazuje, że Firefox OS nie miał prawa pożyć długo. Posiadanie Androida wcale nie oznacza, że jesteśmy skazani na niego od A do Z. CyanogenOS bądź też CyanogenMOD, który jest dostępny na naprawdę wiele modeli smartfonów pozwala na niesamowicie zauważalną zmianę zarówno w optymalizacji, jak i w funkcjonalności samego urządzenia. Zatem nie tylko telefon dostanie zastrzyk energii i pobudzony zostanie do życia jak rock’n’rollowiec po ścieżce, ale również stanie się częściowo naszym narzędziem pracy, gdyż możliwości personalizacji z każdym wydaniem są coraz większe.

 

A instalacja tego systemu nic nas nie kosztuje. Bynajmniej nie mówię teraz o kwestiach finansowych, lecz użytkowych. Sklep Play pozostaje cały czas otwarty, a aplikacje w nim zawarte nie są stawiają przed nami problemów podczas korzystania z nich. Same aplikacje systemowe wzbogacone są zazwyczaj o kilka ciekawych funkcji np. aplikacja aparatu.

 

Sam CyanogenOS to już inna bajka. Skorzystajcie z jakiegokolwiek urządzenia OnePlus. Sami się przekonacie.

 

MIUI

 

Miui-Team1

 

OK, macie rację. Smartfony z MIUI po prostu są, a instalacja tego systemu w wersji zmodowanej i rzekomo przystosowanej dla danego modelu nie zawsze kończy się powodzeniem. Nie zmienia to jednak faktu, że ta nakładka na Androida jest po prostu rewelacyjna – nic więcej dodawać nie trzeba. System pracuje szybko, jest mega intuicyjny. Funkcje zostały tak przemyślane, że codzienna praca na urządzeniu jest przyjemnością samą w sobie, a wrażenia estetyczne sprawiają, że wystarczy miziać palcem po ekranie, by godzinę z życia mieć wyjętą.

 

Niemniej zejdźmy na ziemię i porozmawiajmy na temat MIUI poważne. Mam przyjemność testować go na smartfonie Xiaomi i póki co jeszcze mnie nie zawiódł. Wielu może uznać, że to kalka iOS, nie ma siatki aplikacji i wszystko, co się zainstaluje ląduje na pulpicie. Odpowiedzi na to są dwie: launcher ze Sklepu Play bądź stworzenie sobie folderów. Ja jednak korzystam z trzeciego wariantu – trzymam wszystko bezpośrednio na ekranach. A mnogość aplikacja rozwiązałem system selekcji. Zatrzymałem te, które używam, nie zaś te, które odpalam raz do roku na Święta. Ściągnę je po raz kolejny.

 

Android Marshmallow

 

android-60-marshmallow-hero-devil-2-w782

 

Aż w końcu przechodzimy do czystego Androida i jego nieczęstych aktualizacji. O ile o tym pierwszym można się wypowiadać w bardzo chwalebnych słowach, o tyle o częstotliwości aktualizacji, a właściwie ograniczonym zasięgu (wciąż wiele modeli działa na KitKacie…) można mówić już brzydko. Na przykład, że smartfon się długo załancza.

 

Tak czy siak, Android zdominował rynek i niemalże każdy użytkownik go zna. Nawet każde dziecko. Nic więc dziwnego, że ludzie widząc w gazetce promocyjnej tani smartfon, widząc Android i widząc logo popularnego producenta po prostu go kupują. I dobrze, bo jakby wzięli FirefoxOS to, by im teraz było przykro…

 

Kropla w morzu…

 

mobile-operating-systems-621x353

 

Widzimy zatem, że sam Android wystarcza do niesamowitej żonglerki między systemami, różnymi nakładkami i możliwościami. A nie zapominajmy przecież o oprogramowaniu mobilnym Microsoftu i Apple’a. Żeby się wybić potrzeba tutaj bomby. I mam nadzieję, że żaden obcokrajowiec nie potraktuje tego ostatniego zdania dosłownie.





x