swift_klawiatura

 

Nie przegap
Nie pozwól, by cię inwigilowano – zainwestuj w VPN!
polacy internet
Żyjemy w czasach, w których słowa „prywatność” i „internet” niekoniecznie idą w parze. W Sieci jesteśmy obserwowani cały czas, co oczywiście nie oznacza, że musimy się na to godzić. Są bowiem rozwiązania, które pozwalają ukryć swoją prawdziwą tożsamość w internecie i tym samym utrudnić osobom trzecim podglądanie naszych zachowań. Niewiele osób wie, że kilka lat temu […]

Kiedyś ktoś mi powiedział, że pisanie po ekranie jest znacznie przyjemniejsze od wciskania klawiszy na klawiaturze fizycznej. I kiedyś się z tym nie zgadzałem. Jednak przeszedłem na drugą stronę szali… Czy wirtualne przyciski definitywnie wyprą normalny sprzęt? W ciągu miesiąca, od kiedy SwiftKey przeszedł na darmową dystrybucję, liczba jego użytkowników wzrosła o 54%. Ta klawiatura naprawdę ma w sobie „to coś”!

 

Wciskamy czy dotykamy?

Parę lat temu z zazdrością w oczach spoglądałem na moich znajomych, widząc w ich dłoniach takie okazy jak Motorola Milestone czy HTC Desire Z. Bynajmniej nie z powodu posiadania przeze mnie Galaxy Gio. Sprawcą ujawnienia się we mnie czwartego grzechu głównego była właśnie fizyczna klawiatura, która nie dość, że nie zasłaniała elementów wyświetlonych na ekranie, to jeszcze była szalenie wygodna i szybka. Zimą bez problemu dawała się obsłużyć w rękawiczkach, a dodatkowym atutem dostępnym przez cały rok była niska prawdopodobność popełnienia literówki. W końcu nie byli uzależnieni od rozdzielczości i wielkości swojego ekranu. Jednakże z biegiem czasu, kiedy na rynku zaczęły pojawiać się specjalne rękawiczki, producenci zaczęli stosować nowoczesne technologie ułatwiające korzystanie ze smartfona w okresie zimowym, a Sklep Play zaczęła zalewać fala aplikacji, którymi były coraz to ciekawsze i bardziej funkcjonalne klawiatury, zazdrość zaczęła zanikać, a na jej miejscu pojawił się zapał do testowania. I w tym właśnie momencie dotyk wygrał z tradycyjnością.

 

 

Czego szukałem?

Swype’a. Pierwsze dni korzystania z mojego Samsunga ograniczały się do zabawy w pisanie poprzez przesuwanie palcem po ekranie. Jednak szybko zaczęła mnie denerwować ubogość ustawień, a zabawa z modyfikacją oprogramowania oferowała jedynie zwykłe klawiatury. I to mnie zmusiło do znalezienia SwiftKey.

 

SwiftKey – ideał w każdym calu?

Już na wstępnie pisałem o znacznemu poszerzeniu się grona użytkowników za sprawą zniesienia żądania płatności przez twórców i udostępnienia aplikacji zupełnie za darmo. Oprócz tego w ręce zostały oddane dodatkowe usprawnienia oraz motywy, ale o tym za moment.

Niewątpliwym atutem jest opcja Flow. To właśnie taki Swype, gdzie możemy pisać bez odrywania palca od ekranu po prostu łącząc ze sobą literki. Jednakże samo to byłoby niczym niezwykłym bez inteligentnego słownika, potrafiącego podpowiadać nam po sobie kolejno słowa. Dzięki programistycznej magii program jest zdolny uczyć się naszego stylu pisania, jaki wykorzystujemy m.in. w SMSach, na Facebooku, w Google+ czy poczcie email, a wtedy środkowa podpowiedź będzie tą „optymalną”, najczęściej przez nas używaną w takich sytuacji. Pozwala to zaoszczędzić mnóstwo czasu, a intuicyjność tej funkcji jest doprawdy zaskakująca.

 

swiftkey słownik

 

Dodatkowo klawiaturę tę można całkowicie dostosowywać pod siebie. Twórcy udostępnili ponad trzydzieści kolorowych motywów, zarówno płatnych jak i darmowych, które łącznie zostały pobrane ponad 12 milionów razy! Jest to niewątpliwym dowodem, jak ważna dla użytkowników jest estetyka używanych aplikacji. A jeśli estetyka połączona jest z wygodą, to otrzymujemy produkt perfekcyjny.
SwiftKey można używać na wiele sposobów:
a) normalnie, jako klawiaturę zwartą,
b) dzieloną na dwie połowy, która zdecydowania uprzyjemnia pisanie kciukami,

 

swiftkey

 

c) pomniejszając i zsuwając ją do jednego boku, zwłaszcza przydatne dla posiadaczy dużych ekranów, a chcących aktualnie napisać wiadomość tylko jedną ręką,

 

swiftkey

 

d) „odpinając” ją od dolnej krawędzi ekranu i przesuwając swobodnie po ekranie.

 

swiftkey

 

Wygląd poprawi się również za sprawą setek emotikon, które będziemy mogli komuś przesłać i i tym samym wzbogacić nasz suchy, szary tekst w żywe barwy. Ukrycie ich „pod Enterem” zapewnia błyskawiczny dostęp, a podział na kategorię ułatwia znalezienia poszukiwanej ikony.

 

Dostajemy również do dyspozycji własną „chmurę”, gdzie możemy wykonać synchronizację oraz backup, dzięki czemu nie stracimy naszego spersonalizowanego słownika. Dla fanów liczb znajdą się oczywiście statystyki mówiące o ilości przewidzianych słów, wyrazów zapisanych metodą Flow, a nawet dowiemy się jaki dystans przemierzyliśmy mażąc palcem po ekranie.

 

Quo Vadis, cyfryzacjo?

Śledząc tekst z pewnością stwierdzicie, że jestem zwolennikiem dotykowych klawiatur, a te fizyczne mogłyby wcale nie istnieć. Jest w tym ziarnko prawdy, jeśli tylko odniesiemy się do smartfonów tudzież tabletów zakładając przy tym, że nie przyjdzie mi na nich tworzyć dłuższych tekstów. Wirtualne klawisze świetnie sprawdzają się do wiadomości SMS, krótkich notatek czy emaili. Fizyczne zaś są niezastąpione, jeśli chodzi o formy dłuższe, bardziej złożone, a miejscem do pracy jest fotel przy kominku.

 

Jeśli więc jesteś na etapie poszukiwania wygodnej klawiatury, warto zerknąć na SwiftKey i przekonać się, że 54% nowych użytkowników pojawiło się nie bez przypadku.

Kamil Lewicki

Pasjonat dobrej kuchni i technologiczny geek. Mówi, że grywa w squasha, choć to raczej squash pogrywa z nim. Niegdyś zapalony fan ROMów i kerneli. Niezmiennie esteta.