Vivo NEX S i NEX A – oto prawdziwie bezkompromisowa „bezramkowość”, która wyśmiewa trendy

Łukasz Pająk Artykuły 2018-06-12

Obecnie możemy narzekać na to, że producenci mają za nic to, co się pisze i mówi o najnowszych trendach na rynku mobilnym. Wycięcia w wyświetlaczu, popularnie nazywane notchem, spotykają się w branży jedynie z negatywnymi opiniami, choć nie da się ukryć, że sprzedaż tak spreparowanych urządzeń zaskakuje. Mogłoby się wydawać, że jest to jeden ze składników tegorocznego przepisu na sukces. Jednak nie wszyscy podzielają to zdanie. Pamiętacie Vivo Apex? Koncept ten udowadniał, że nie trzeba udowadniać, iż pozbywamy się ramek – można je drastycznie zredukować bez manipulowania kształtem wyświetlacza. Dzisiaj wizja stała się rzeczywistością – poznaliśmy bezkompromisowego NEX S oraz nieco słabszego, ale wciąż na swój sposób rewolucyjnego NEX A.

Vivo NEX A na początek

Zacznijmy od słabszej propozycji, która na papierze prezentuje się następująco:

  • 6,59-calowy wyświetlacz Super AMOLED FullHD+ (19,3:9, 2316:1080, 86% wypełnienia frontu)
  • układ Snapdragon 710
  • 6 GB RAM
  • 128 GB wbudowanej pamięci dla użytkownika
  • aparaty:
    • przód: wysuwany moduł 8 MPx (f/2.0)
    • tył: 12 MPx (f/1.8) + 5 MPx (F/2.4) z 4-osiowym OIS, PDAF
  • akumulator o pojemności 4000 mAh (szybkie ładowanie 22 W)
  • USB-C (2.0), czytnik linii papilarnych z tyłu, Bluetooth 5
  • Android 8.1 Oreo (Funtouch OS 4)
  • wymiary: 162 x 77 x 8 mm
  • waga: 199 g

Vivo zaznacza, że wyświetlacz zajmuje 91,24% frontowego panelu, ale po weryfikacji wymiarów wartość ta spada, choć wciąż jest drastycznie lepsza od konkurencji. Firmie udało się uzyskać tak dobry wynik między innymi za sprawą wysuwanego aparatu, który pojawił się w koncepcie Apex. Do tego dołożono układ, który pojawił się już między innymi w Xiaomi Mi 8 SE, więc na brak wydajności nie można narzekać. Jednak te wszystkie rozwiązania odbijają się na cenie, która wynosi około 610 dolarów, czyli ponad 2200 złotych, co jak na chiński rynek jest dużym wydatkiem.

 

Vivo NEX S nie stawia przed sobą żadnych granic

Głównym daniem jest oczywiście NEX S, który ma jeden cel – być najlepszym.

  • 6,59-calowy wyświetlacz Super AMOLED FullHD+ (19,3:9, 2316:1080, 86% wypełnienia frontu)
  • układ Snapdragon 845
  • 8 GB RAM
  • 128/256 GB wbudowanej pamięci dla użytkownika
  • aparaty:
    • przód: wysuwany moduł 8 MPx (f/2.0)
    • tył: 12 MPx (f/1.8) + 5 MPx (F/2.4) z 4-osiowym OIS, PDAF
  • akumulator o pojemności 4000 mAh (szybkie ładowanie 22 W)
  • USB-C (2.0), czytnik linii papilarnych w ekranie, Bluetooth 5
  • Android 8.1 Oreo (Funtouch OS 4)
  • wymiary: 162 x 77 x 8 mm
  • waga: 199 g

Różnice w stosunku do NEX A sprowadzają się w głównej mierze do przeniesienia czytnika linii papilarnych, ale też do podniesienia pamięci operacyjnej oraz przestrzeni na pliki użytkownika. Oczywiście nie można wychwalać Vivo w nieskończoność, bo chociażby główny aparat nie zapowiada się na zbyt rewelacyjny, choć siła może tkwić w oprogramowaniu. Nie ma też wzmianek o NFC, co z kolei sprawi, że wiele osób może przekreślić NEX S i NEX A. Mimo wszystko nie wspomniałem jeszcze o głośniku – ten też zniknął znad ekranu. Teraz to wyświetlacz stanowi głośnik. Technologia, która opiera się na wibracjach, została nazwana Screen SoundCasting i ma gwarantować lepiej brzmiące niskie tony oraz miększe wysokie. Zapowiada się dobrze, ale cena też została odpowiednio wysoko ustawiona. Nie ma co ukrywać, Vivo to wyższa półka, a NEX S to potwierdza, więc „nie może być” tani. W Chinach został wyceniony na 700 dolarów, czyli ponad 2500 złotych. Mowa o podstawowej wersji. Jeśli potrzebujecie 256 GB wbudowanej pamięci, to należy przygotować 780 dolarów – ponad 2800 złotych.

 

W Vivo NEX S i NEX A nie mogło zabraknąć sztucznej inteligencji

Jakby nie patrzeć, AI jest teraz wszędzie – choć w większości przypadków to tylko chwyt marketingowy. W przypadku Vivo sztuczna inteligencja wykorzystywana jest chociażby do asystenta głosowego Jovi, który – podobnie, jak w przypadku Bixby – doczekał się swojego fizycznego przycisku.

Zobacz też: Design Nokii 5.1 Plus bez tajemnic – mogło być lepiej…

Największym niedopatrzeniem zdaje się być aparat, ale wszystko wyjdzie w praniu. Niewątpliwie Vivo po raz kolejny pokazało, że na rynku to oni rozdają nowe technologie. W końcu to domena tego koncernu. Do BBK Electronics należy też Oppo i OnePlus. Problem z NEX S i NEX A to też dostępność. Producent póki co nie ujawnił nic na ten temat, ale być może coś skapnie dla OnePlus 6T? Chociażby ulepszone ładowanie (22 W vs 20 W w Dash Charge) i oczywiście czytnik linii papilarnych w ekranie.

 

źródło: GSMArena






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x