iTunes dla Androida – DoubleTwist

Szymon Makarewicz Aplikacje 2010-06-02

Niektórzy ludzie lubią ładne rzeczy, inni natomiast bardziej cenią sobie funkcjonalność. Czy aplikacja Double Twist okaże się ładna i funkcjonalna zarazem? Za chwilę się przekonamy.

Program ten w założeniach ma być iTunesem dla wszystkich przenośnych urządzeń multimedialnych. Jego główne zadanie to synchronizacja i zarządzanie:

  • Playlistami muzycznymi (przy współpracy z iTunes oraz WMP)
  • Filmami wideo (wraz z konwersją na odpowiedni format)
  • Galeriami zdjęć
  • Podcastami
  • Zakupami ze sklepu Amazon MP3 (niestety, funkcja ta działa jedynie w USA)

 

Można go ściągnąć z oficjalnej strony : www.doubletwist.com

Od setek innych managerów synchronizacji, program ten ma wyróżniać funkcja współpracy z Android Market. Szczerze mówiąc – to tylko ona przekonała mnie żeby dać tej aplikacji szansę. Niestety, srodze się zawiodłem. Jednak o tym później.

Program obsługuje telefony z Androidem, terminale Blackberry, urządzenia oparte na Windowsie Mobile, iPody oraz iPhone, konsole PSP, multimedialne Nokie (głównie serie E i N) i wiele innych.

 Na papierze wszystko wygląda świetnie, lecz rzeczywistość nie kształtowała się zbyt różowo. Zaczęły piętrzyć się przeszkody. Pierwszą był mój komputer. A w zasadzie moja wrogość do pamięcio- i procesoro-żernych aplikacji. O ile jestem w stanie zrozumieć obłożenie procesora i RAM-u podczas konwersji plików AVI i dodawania nowych plików do biblioteki, to czysta aplikacja zajmuje ok 60-100MB, a procesora tyle ile zechce. Czy to grzech pisać lekkie aplikacje, które robią tylko to, co powinny? Ale to może tylko moja wina, gdyż używam Foobara, GG Lite, oraz Opery. Przypomniała mi się moja bardzo krótka przygoda z iTunesem, który zachowywał się identycznie. I nie tylko dlatego. Cały interfejs wygląda jak kalka iTunesa (o jeszcze mniejszej funkcjonalności i mniejszej ilości efektów specjalnych). Chociaż, to nie zbrodnia inspirować się programem o tak zbliżonej funkcjonalności, prawda?

Ale przejdźmy do interesujących nas funkcji – współpracy z Android Market. Czy można przeglądać zainstalowane aplikacje? Czy można instalować programy z komputera? NIE. Można go jedynie przeglądać. Na takiej samej zasadzie jak Cyrket czy Androlib – dostajemy opis programu wraz z QR Codem (artykuł na ten temat znajduje się na naszym portalu. A skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać? Zdaję sobie sprawę, że ograniczenie to jest spowodowane polityką Google walczącą z piractwem, aczkolwiek liczyłem na coś więcej. W końcu za pomocą iTunes można ściągać aplikacje.

Zniechęcony zacząłem testować dalsze funkcje programu. Na pierwszy ogień poszła biblioteka muzyczna. Kolejna funkcjonalność żywcem wyrwana z iTunes, ogołocona z wszelkich bardziej zaawansowanych opcji i dodana do programu. W ramach testów chciałem wrzucić sobie kilka albumów z okładkami (oczywiście już ściągniętymi wcześniej, gdyż z poziomu programu nie da się tego zrobić). Jako że synchronizacja odbywa się na zasadzie ABSOLUTNIE wszystko, lub playlista, postanowiłem stworzyć sobie autoplaylistę w jakiś wygodny sposób. Ale się nie da. Nie można utworzyć jej klikając na album i wybierając opcję – utwórz playlistę. Ba, nawet takiej opcji nie ma. Wszystko trzeba robić okrężną drogą. Kopiąc dalej – nie ma żadnej obsługi modyfikacji tagów, a ich obsługa jest tragiczna (brak obsługi id3 w wersji 2.0, a nawet wyboru kodowania, co skutkuje pięknymi krzakami i obciętymi tytułami).

Dalej – obsługa podcastów. I tu należy się (chyba pierwsza w tym artykule) pochwała. Jest całkiem niezła. Można zarówno je subskrybować w całości, jak i ściągać oddzielne odcinki. Wszystko to synchronizuje się bez większych problemów. Ba, można nawet subskrybować własne podcasty za pomocą RSS.

Kontynuując – obsługa video. Po prostu jest. I nawet działa. Konwersja też. Ale o tym za chwilę przy synchronizacji. Żadnych dodatkowych opcji oprócz dodania do playlisty i wysłania na YouTube/do znajomych. Tak samo jak przy muzyce. Następnie zdjęcia. Też nic ciekawego. Można je obejrzeć! W rozmiarze dopasowanym do ekranu, lub rzeczywistym! Można też je wrzucić na Flickr/wysłać do znajomych.

Słówko o synchronizacji. O ile dobrze rozumiem – synchronizacja to proces, wskutek którego ten sam plik znajdzie się na dwóch urządzeniach. O ile nie jest to istotne w wypadku filmów i muzyki, to w wypadku zdjęć wyda się dziwne, że synchronizacja działa tylko w jedną stronę. Można sobie zgrać wszystkie zdjęcia z biblioteki na telefon. I to wszystko.

O muzyce już wspominałem, teraz tylko powiem, że pomijając wszystko, to ta synchronizacja działa, a playlista współpracuje z domyślnym systemowym playerem i Meridianem. Konwersja filmów dziwnym trafem też działa. Zgrałem sobie odcinek serialu, został on przekonwertowany do odpowiedniej rozdzielczości. Niestety znów brakuje jakichkolwiek opcji konwersji. Nawet wyboru jakości, wskutek czego plik avi 350MB stał się plikiem mp4 o rozmiarze 365MB.
Inna sprawa, że w tym samym czasie, który doubleTwist przeznaczył na kodowanie, mógłbym przetworzyć ten plik w porównywalnej jakości do mp4 w rozmiarze nieprzekraczającym 150MB. Ale pomińmy to.

Najgorszą rzecz program ten zrobił na samym końcu. W każdej normalnej aplikacji odznaczenie opcji oznacza, że program nie będzie wykonywał danej operacji. Ale nie w tej. Gdy już zsynchronizujemy telefon, przeczekamy konwersję, kopiowanie i bóg-wie-co-jeszcze-ten-program-robi (moim zdaniem, ręcznie zrobiłbym to wszystko znacznie szybciej), chcemy go zsynchronizować jeszcze raz. Możemy odznaczyć, czego nie trzeba już kopiować. I naciskamy synchronizuj. Wtedy to program USUWA z telefonu wszystkie odznaczone opcje. Brak mi słów.

Podsumowując. Program posiada kilka pozytywnych cech, są one jednak przytłoczone przez te negatywne. Pozwolę sobie wszystko wypunktować.

Plusy

  • Dobra obsługa podcastów
  • Dużo obsługiwanych urządzeń
  • Działająca funkcja konwersji
  • Stosunkowo łatwa obsługa

 

Minusy

  • Brak JAKICHKOLWIEK zaawansowanych opcji konfiguracyjnych
  • Niedopracowany interfejs
  • Usuwanie niezsynchronizowanych elementów
  • Duże zużycie pamięci

Niestety nie jest to iTunes dla Androida, jest to zaledwie jego namiastka, obciążająca komputer jak pełnowymiarowy program. Być może osoby już korzystające z iTunes, posiadające tam już poustawiane wszelkie playlisty, prawdopodobnie będą zadowolone, tak jak i bardzo początkujący użytkownicy z bardzo mocnymi komputerami nie potrzebujący ŻADNYCH dodatkowych funkcji. Ja pozostanę przy ręcznej synchronizacji za pomocą foobara i obsługą Marketu przy użyciu zwykłej przeglądarki.



x