Test luksusowych szwajcarskich smart-zegarków. Tradycja + technologia = ?

Adrian Fulneczek Artykuły 2016-06-14

swisss

Klasyczne arcydzieła od najlepszych twórców zegarków na świecie wkraczają w nową erę.

Połączenie tradycji i nowych technologii nie jest proste. Jak radzą sobie z tym te szwajcarski zegarki z najwyższej półki? Sprawdził to brytyjski magazyn WIRED. Jego dziennikarze spędzili z każdym z nich na ręce kilka dni korzystając z nich w normalny sposób, sprawdzając funkcjonalność, użyteczność i wygodę.

Warto wziąć pod uwagę, że te modele różnią się od siebie znacznie więc wynik nie powinien być traktowany jako efekt porównania ich ze sobą.

1. Tag Heuer Connected

Tag Heuer Connected

CENA: 1100 funtów

Zegarek, który widać na ręce z daleka. Prawdopodobnie najlepsze połączenie tradycyjnego klimatu i funkcjonalności smartwatcha o jakim słyszało WIRED. Wyobraźcie sobie Apple Watch (działający z Android Wear), ale ukryty w nieco zbyt dużym tytanowym zegarku sportowym, emitującym wzbudzającą ciekawość poświatę przyszłości. To byłby TAG Heuer Connected.

Podobnie jak Apple Watch, Connected też będzie potrzebował codziennego ładowania. Ma też podobne funkcje: dotykowy, 1.5-calowy ekran LCD, a w nim monitor treningu czy odtwarzacz muzyki. Reaguje też na komendy głosowe, którymi uruchamia Google i inne androidowe aplikacje jakie macie w telefonie.

W środku 4GB pamięci, procesor Intela, Bluetooth i Wi-Fi. Nie wygląda jednak gadżetowo, bardziej jak ostatnie zegarki analogowe, które ludzie będą nosić w 2030 roku. Wśród minusów: pierwszy z testowanych egzemplarzy nie chciał połączyć z telefonem, a poza tym zdarzają się problemy z ładowaniem (zegarek pasuje do swojej ładowarki na dwa sposoby, ale tylko jeden jest właściwy). Mimo tego WIRED twierdzi, że to niemal idealna hybryda.

OCENA: 8/10

2. Breitling Exospace B55

The Breitling Exospace B55 is pictured. Without the benefit of its own touchscreen, all of the watch's functions are controlled using a conventional watch crown and pushers, which does not make its advanced functions out-of-the-box intuitive and caused WIRED to quickly crash the timepiece

CENA: 6650 funtów

Tylko spójrzcie na to cacko! Co je wyróżnia? Przede wszystkim, ten zegarek wykorzystuje nasz telefon jako… wyświetlacz, którego sam (w smart-watchowym rozumieniu) nie posiada. Po drugie, to być może pierwszy zegarek zaprojektowany dla specjalistów – w tym wypadku, pilotów.

Testerzy WIRED przyznają, że funkcje przydatne dla pilotów nie znalazły się w ich orbicie zainteresowań. Tę część można co prawda wyłączyć i zostawić zegarek w trybie sportowym. Zresztą, nauczenie się jego obsługi jest podobno niewiele łatwiejsze od zdobycia uprawnień do pilotowania Boeinga 747.

Jak więc posługiwać się zegarkiem bez własnego ekranu dotykowego? Starsi czytelnicy pewnie pamiętają, że takie zegarki kiedyś istniały i trzeba było wciskać te przyciski po bokach. Tu jest tak samo. To oczywiście może być mało przyjemne i wymagać intuicji, którą zdaniem WIRED niewiele użytkowników będzie posiadało. O wiele łatwiej zmienicie wszystko z poziomu swojego smartfona.

Wniosek końcowy jest więc taki, że ten pięknie zaprojektowany zegarek z technologią SuperQuartz, wyświetlaczem analogowym i podwójnym LCD, może być naprawdę pożądanym obiektem. Problem w tym, że jest może i niesamowicie przydatny dla pilotów, ale niekoniecznie dla każdego innego człowieka.

OCENA: 6/10 (+ 10/10 dla pilotów)

3. Montblanc Timewalker Urban Speed E-strap

Montblanc Timewalker Urban Speed e-strap

CENA: 350 euro

Inteligentne zegarki mają najczęściej ten sam problem: wygląd. Dla osób ceniących sobie elegancki styl mechaniczny zegarek prawie zawsze jest lepszym wizerunkowo rozwiązaniem. Dlatego Montblanc wymyśliło swój e-strap, który możecie nosić jako pasek bardziej konwencjonalnego zegarka. Ma malutki ekran, który w uproszczony sposób  poinformuje nas o wydarzeniach, eventach, smsach itd. Jak zaznacza WIRED, ekran wydaje się „plastikowy i tani”.

Robi jednak wszystko to, co każdy smartwatch powinien: jest alternatywnym interfejsem dla naszego telefonu (a w każdym razie otrzymywanych na nim powiadomień). Większość komunikacji jest tutaj jednostronna, zegarek otrzymuje informacje z telefonu i niewiele może odesłać w drugą stronę. Istnieją co prawda niektóre aplikacje, które pozwolą mu sterować muzyką i aparatem telefonów z Androidem i Apple. Pomaga też znaleźć nasz telefon (lub w odwrotnej sytuacji – z pomocą telefonu – sam zegarek).

Nie zachwyci grafiką, ale dzięki temu nie musicie go tak często ładować. Wytrzymuje podobno nawet do pięciu dni (na testach wytrzymał trzy). Ma podstawowe „smart” funkcje, ale co najważniejsze, pozwala nosić na nadgarstku coś o wiele bardziej stylowego.

OCENA: 7/10

Źródło: wired.co.uk



  • Nie podoba mi się takie łączenie tradycyjnych zegarków ze smartfonami, chociaż MontBlanc jeszcze chyba najlepiej to rozwiązał. Tak czy inaczej nie wyobrażam sobie ładowania zegarka co 2 dni. Szybko by wylądował w szufladzie

  • DeadPool$

    Test to to nie jest tylko POROWNANIE. Nie miales tego nawet w rece wiec poloea tresci to pewnie bzdury

  • Szymon L

    „emitującym wzbudzającą ciekawość poświatę przyszłości.”
    Aha. A po ludzku? Emituje poświatę bo zrobiony z materiałów promieniotwórczych?

  • errrr co to za test, jak nie mieliście tego w rękach. No tak wszystko idzie w wirtualizację 🙂

    • Pioloon

      Byłem na wierzy Eiffla, w Google Maps / Street View, fajny widok 😛