lenovo tab p11 pro

Recenzja Lenovo Tab P11 Pro Gen 2. Zmiany w większości na lepsze

14 minut czytania
Komentarze

W ubiegłym roku sprawdzaliśmy, jak spisuje się Lenovo Tab P11 Pro. Otrzymał bardzo dobrą ocenę, choć oczywiście nie był to tablet bez wad. Później nastąpił model Lenovo Tab P12 Pro, ale dość nieoczekiwanie chiński producent powrócił do poprzedniej generacji. I w ten sposób na rynku zadebiutował następca Lenovo Tab P11 Pro, czyli model, do którego dopisuje się oznaczenia „Gen 2”, „2nd Gen” czy „2022”.

W recenzji pozostanę przy nazewnictwie, które Lenovo stosuje na stronie produktu — Lenovo Tab P11 Pro Gen 2. Co wprowadza nowego względem poprzednika i czy wciąż jest sprzętem godnym polecenia?

Mimo że często prezentowane są jako produkt wymierający, tablety co rusz udowadniają swoją przydatność i uniwersalność zastosowań. To urządzenia, na których możemy komfortowo oglądać filmy, czytać książki i surfować po sieci. Sprawdzają się w podróży, gdy trzeba czymś zająć dzieci, a także w licznych zastosowaniach kreatywnych. Po podłączeniu klawiatury i myszki stają się wygodnymi urządzeniami do pracy. Dodatkowo dostępne są w różnych pułapach cenowych, więc można znaleźć tu sensowne produkty na każdą kieszeń.

Recenzowany model Lenovo Tab P11 Pro Gen 2 to zdecydowanie tablet z górnej półki. Zadebiutuje w styczniu 2023 roku, więc jeśli szukacie atrakcyjnego, wielozadaniowego sprzętu zarówno do pracy, jak i bardziej rozrywkowych zastosowań, to jest ciekawa opcja. Jednak z ceną wynoszącą około 3 tysięcy złotych dla wielu może być zaporowa.

Zalety

  • jakość wykonania
  • rysik w zestawie
  • znakomity ekran o dużej przekątnej i świetnych parametrach
  • głośne, porządne głośniki stereo
  • obsługa karty microSD
  • bezproblemowy soft
  • Widevine L1
  • praca w charakterze dodatkowego monitora (bezprzewodowo lub przez USB-C)
  • dobre czasy pracy

Wady

  • brak etui z klawiaturą w zestawie
  • brak skanera linii papilarnych i mini-jacka 3,5 mm
  • zarówno na froncie, jak i na tylnym panelu odznaczają się odciski palców i zabrudzenia
  • brak obsługi sieci komórkowych
  • aparaty są bo są
  • cena mogłaby być niższa

Recenzja Lenovo Tab P11 Pro Gen 2 – podsumowanie

Druga generacja modelu Lenovo Tab P11 Pro nie wnosi powiewu świeżości, ale kilka istotnych zmian — większość na lepsze, część na gorsze. Wciąż jednak seria ta pozostaje gamą udanych produktów o uniwersalnym zastosowaniu, które przeznaczone są głównie do multimedialnej rozrywki, ale i do bardziej biurowej pracy.

8/10
Ocena

Lenovo Tab P11 Pro Gen 2

  • Jakość wykonania i budowa 9
  • Ekran 9
  • Głośniki 9
  • Komunikacja 7
  • Wydajność 8
  • Bateria 8
  • Aparaty 6

Specyfikacja i cena

Przekazany do recenzji model to Lenovo Tab P11 Pro (TB132FU) o następującej specyfikacji (według strony Lenovo):

SystemAndroid 12
Ekran11,2 cala, 2.5K (2560 x 1536 pikseli), OLED, błyszczący, 5:3, 420 nitów (typowo), 600 nitów (maksymalnie), 100% DCI-P3, 120 Hz, HDR10+, Dolby Vision
ProcesorMediaTek Kompanio 1300T (4x A78 2.6GHz + 4x A55 2.0GHz)
GrafikaARM Mali-G77 MC9
RAM8 GB LPDDR4x
Pamięć wewnętrzna256 GB UFS 3.1, obsługa kart microSD do 1 TB (exFAT)
Aparaty8 MP front, 13 MP aparat główny, f/2.4, AF, LED
Czujnikiakcelerometr, czujnik światła, e-kompas, żyroskop, czujnik Halla
Inne2 mikrofony kierunkowe, 4 głośniki JBL (1 W x4), Dolby Atmos, Lenovo Precision Pen 3 w zestawie
Bateria8000 mAh (minimalna) / 8200 mAh (typowa)
ŁącznośćWi-Fi 6, Bluetooth 5.1, NFC (tylko do ładowania Lenovo Precision Pen 3), GPS, Glonass
PortyUSB-C 3.2 Gen 1 (transfer danych, Power Delivery 2.0, DisplayPort 1.4), microSD card, złącze Pogo pin
Gwarancja2 lata, 1 rok na baterię
CertyfikatyENERGY STAR 8.0, ErP Lot 3, RoHS, TÜV Rheinland Eye Comfort
Wymiary263,66 x 166,67 x 6,8 mm
Wagaok. 480 g

Warto dodać, że gdy na rynku znajdzie się zarówno pierwsza, jak i druga generacja Tab P11, może być pewien problem z ich rozróżnieniem. Dlatego warto zwrócić uwagę na szczegóły specyfikacji, by nie kupić nieodpowiedniego modelu.

Ceny modelu Lenovo Tab P11 Pro Gen 2 znamy na razie z zagranicznych źródeł. I tak wersja bez rysika i klawiatury, czyli sam tablet, wyceniono na 355 dolarów. Recenzowany zestaw z rysikiem kosztuje 407 dolarów, natomiast pełny zestaw z rysikiem i klawiaturą to 487 dolarów. Na dany moment wiadomo, że tablet zadebiutuje w Polsce w styczniu 2023 roku w rekomendowanej cenie 2999 zł.

Kto będzie dla niego konkurencją? Tutaj widzę na przykład trochę słabszego pod względem wyposażenia, ale dysponującego większym ekranem Samsunga Galaxy Tab S7 FE, Samsunga Galaxy Tab S8, ewentualnie Huawei MatePad 11 czy — przy bardziej ograniczonym budżecie — Xiaomi Pad 5.

Porównanie dwóch generacji tabletów

Jakie zmiany wprowadził producent względem modelu Lenovo Tab P11 z 2020 roku? Recenzowany Tab P11 Pro z 2022 roku ma minimalnie mniejszy ekran o minimalnie mniejszej rozdzielczości, ale większym upakowaniu pikseli na cal. Poprzednik miał ekran o odświeżaniu 60 Hz, podczas gdy aktualny P11 Pro – 120 Hz. Pewnemu zmniejszeniu uległa pojemność baterii, ale pojawiło się wsparcie dla szybkiego ładowania. Lenovo Tab P11 Pro Gen 2 dostał też nowszego Androida i inny procesor.

Lenovo Tab P11 Pro pracuje ze Snapdragonem 730G i grafiką Adreno 618, podczas gdy druga generacja ma Mediateka 1300T o taktowaniu 2,6 Hz z procesorem graficznym Mali-G77 MC9. Główne aparaty w obydwu modelach są takie same, ale podczas gdy starszy model dostał dodatkowo aparat ultraszerokokątny, to nowszy zamiast niego ma diodę doświetlającą. Inna różnica to skaner linii papilarnych — Tab P11 Pro z 2020 roku go miał, a Tab P11 Pro z 2022 roku go nie ma.

Opakowanie i akcesoria

Samo opakowanie wyraźnie sygnalizuje, czego możemy spodziewać się po zawartości. A składa się na nią tablet, papiery, kabel USB-A do USB-C oraz ładowarka 20 W (10 V/2 A), a także rysik Precision Pen 3, który oferuje 4096 poziomów nacisku i wykrywanie pochylenia.

Warto nadmienić, że poprzednik — Lenovo Tab P11 Pro — był sprzedawany w zestawie i z rysikiem, i z etui z klawiaturą. I niestety tego ostatniego elementu w recenzowanym urządzeniu zabrakło. Osobiście wolałabym klawiaturę, choćby z tego względu, że pracuję z tekstami, ale osoby, które wykorzystują tablet bardziej kreatywnie, na przykład do tworzenia grafik, nie będą narzekać.

Budowa

Budowa urządzenia nie jest szczególnie oryginalna, ale co nowego można wymyślić i zaprojektować w kategorii tabletów? Front zdominował ekran otoczony symetrycznymi ramkami o umiarkowanej grubości. Są na tyle cienkie, by dać jak najwięcej przestrzeni dla wyświetlacza, a z drugiej na tyle grube, by można było chwycić urządzenie bez przypadkowego dotykania ekranu.

Ekran zajmuje około 81% powierzchni frontowego panelu. To 11,2-calowy ekran w technologii OLED o proporcjach 15:9, który oferuje wysoką częstotliwość odświeżania – 120 Hz. Ma też sporą maksymalna jasność, 600 nitów, co może niekoniecznie sprawdzi się (razem z błyszczącą powierzchnią) na zewnątrz, ale w warunkach domowych jest bardziej niż wystarczające. Częstotliwość odświeżania, świetny kontrast oraz intensywność i paleta obsługiwanych kolorów, w połączeniu z Dolby Vision, HDR10+ i certyfikatem TÜV o niskiej emisji światła niebieskiego sprawiają, że ekran jest jednym z największych plusów recenzowanego tabletu.

Tył jest lekko kanciasty i dwukolorowy — to jest już coś, co stało się znakiem firmowym tabletów Lenovo. Zarówno ramka, jak i tylny panel urządzenia są wykonane z tworzywa sztucznego. Nie jest to materiał tak prestiżowy jak aluminium czy szkło, ale dzięki temu tablet jest lżejszy. Co więcej, po dwóch tygodniach wspólnej pracy nie zauważyłam żadnych rys, więc jest to raczej solidne tworzywo. Nie jest jednak odporny na zabrudzenia i odciski palców. Oprócz nadrukowanych i naklejonych informacji o urządzeniu zauważyć można tu niewielki moduł z aparatem i lampą doświetlającą oraz logo producenta. W kwestii fotografii warto dodać, że Lenovo Tab P11 Pro Gen 2 wyposażono w tylny aparat o rozdzielczości 13 MP oraz frontową kamerkę 8 MP. 

Krawędzie zostały zagospodarowane w następujący sposób (zakładając, że trzymamy tablet w pozycji poziomej): na górnej krawędzi znalazła się regulacja głośności i otwory mikrofonów, podczas gdy na dolnej złącze do magnetycznego podpięcia etui z klawiaturą, tj. 4-punktowe złącze Pogo Pin. Po lewej stronie jest włącznik, slot na kartę pamięci oraz dwa głośniki, a na przeciwległej kolejne głośniki oraz centralnie umieszczony port USB-C.

Na prawej i lewej (tj. na krótszych) krawędzi znalazły się okrągłe otwory, wskazujące na lokalizację głośników. Łącznie głośniki są cztery i podpisuje się pod nimi JBL. Zauważyć można też logo Dolby Atmos, więc naprawdę miałam wysokie oczekiwania. A P11 Pro je spełnił. Dźwięk jest świetny, głośny i czysty, brzmienie bogate. Dźwięku dobywającego się głośników przyjemnie słucha się i podczas grania, i oglądania filmów, i słuchania muzyki.

W kwestii budowy można dodać, że tablet waży około 480 gramów, co — biorąc pod uwagę wielkość ekranu — jest spodziewanym ciężarem. Jest też przyjemnie smukły — jego grubość to zaledwie ok. 7 mm. Nie ma jednak czym pochwalić się w kwestii zwiększonej odporności — brak tu certyfikatu IP, nie ma też informacji o klasie wytrzymałości szkła na ekranie.

System i soft

Tablet jest dostarczany z systemem Android 12 (ciekawe, dlaczego nie z Androidem 12L, który jest zoptymalizowany pod kątem tabletów) i finalnie wsparcie dla niego zakończy się na Androidzie 14. Będzie też otrzymywał aktualizacje zabezpieczeń przez 3 lata. Obecnie pracuje z łatkami bezpieczeństwa z 5 listopada 2022.

Sam system nie został zaśmiecony zbędnymi dodatkami, a po pierwszym uruchomieniu dla użytkownika pozostaje 235 GB. Lenovo preinstalował tu kilka przydatnych aplikacji, związanych głównie z obsługą i zastosowaniem rysika, do tego jest przestrzeń dla dzieci (Kid’s Space), Tryb produktywności (związany z nadaniem interfejsowi desktopowego charakteru i obsługi okienek) oraz Entertainment Space, czyli przestrzeń na wszelkiej maści multimedia.

Za bezpieczeństwo danych i dostęp do urządzenia odpowiadają typowe środki: wzór, hasło lub kod PIN, a także zabezpieczenie biometryczne — rozpoznawanie twarzy. Niestety zabrakło tutaj skanera linii papilarnych, który obecny był w poprzedniku. Podobnie jak w smartfonach, użytkownik może wybrać, czy nawigować po interfejsie za pomocą gestów czy trzech przycisków.

Tablet w działaniu

Tablety są naprawdę lubianymi urządzeniami w moim domu. Dzieciaki używają ich do oglądania YouTube, Netflixa i do grania (niestety edukacyjne zastosowania ich nie interesują), ja sama korzystam z niego do oglądania seriali, wideorozmów i do szeroko pojętego surfowania po sieci. I zdecydowanie Lenovo Tab P11 Pro Gen 2. Jest na tyle uniwersalnym urządzeniem, że niezależnie w czyje ręce trafi — potwierdzi swój potencjał. Jedyna rzecz, jakiej mi zabrakło, to etui w zestawie, albo konstrukcja z wbudowaną podstawką, tak jak w tabletach od Microsoftu z linii Surface.

Multimedia

Zacznijmy od korzystania z multimediów, do czego Lenovo Tab P11 Pro Gen 2 jest po prostu stworzony. Jest tu nawet dedykowana stron o nazwie Entertainment Space — czyli zebranie w jednym miejscu, na jednym ekranie, dostępu do wszelkich filmów gier, seriali i aplikacji, które pozwalają na ich odtwarzanie lub zakup. Wielki ekran o świetnych kolorach i wysokiej rozdzielczości zachęca do oglądania kolejnych odcinków seriali — tym bardziej że bez problemu odtwarza wideo z popularnych serwisów (typu Netflix czy Disney+) w jakości 1080p.

Granie

Wydajność jest wystarczająca do wykorzystania Lenovo Tab P11 Pro Gen 2 w roli urządzenia do grania. Osobiście uważam granie na tablecie za średnio komfortowe doświadczenie, ale uruchamiane były na nim takie tytuły jak Genshin Impact, R.A.C.E czy War Robots i tablet nie miał żadnego problemu z płynnością i wydajnością pracy. W bardziej wymagających tytułach może być cieplejszy (ale nie przekracza 40 stopni) i może odczuwać niewielki throttling.

Wykorzystanie rysika

Tablet bezproblemowo współpracuje z rysikiem, a na ekranie cały czas widoczna jest ikona notatki, więc można w dowolnym momencie podczas korzystania z ekranu kliknąć ją, by rozwinąć menu. Działa to nawet z poziomu wyłączonego ekranu — wystarczy nacisnąć i przytrzymać przycisk pióra i stuknąć ekran. W kwestii notatek istotna jest jeszcze jedna rzecz — tablet może konwertować pismo odręczne na tekst. Rysik działa też jako pilot — poprzez przyciski można zdalnie przełączać się między prezentacjami w PowerPoincie, muzyką czy filmami. Albo po prostu tworzyć…

Miejsce rysika jest na tylnym panelu, w linii biegnącej od modułu aparatu do logo Lenovo. W ten sposób jest ładowany, a magnesy trzymają go na miejscu. Można też trzymać go na górnej krawędzi, nad frontowym aparatem.

Bezprzewodowy monitor

Warto dodać, że tablet może pracować jako dodatkowy monitor komputerowy, bezprzewodowo, z użyciem preinstalowanej aplikacji Lenovo Freestyle. Wystarczy zainstalować ją na komputerze (używam laptopa ASUS ZenBook), utworzyć konto Lenovo ID lub zalogować się na istniejące i po pozytywnym wyszukaniu kompatybilnych urządzeń działających w tej samej sieci można bez problemu je połączyć. W ten sposób, zamiast na dwóch monitorach mogłam pracować na trzech jednocześnie.

Lenovo Tab P11 Pro Gen 2 w roli dodatkowego monitora

Wydajność

Sercem Lenovo Tab P11 Pro Gen 2 jest chipset Mediateka o nazwie Kompanio 1300T, wyprodukowany w procesie 6-nanometrowym. Nie miałam z tym układem wcześniej do czynienia, więc działanie i moc tabletu były dla mnie niewiadomą. Ale w praktyce okazało się, że nie ma się o co martwić. Zacznijmy od benchmarków — tak przedstawia się wydajność Tab P11 Pro Gen 2 w testach syntetycznych.

A jak jest na co dzień? Tablet włącza się błyskawicznie, reaguje natychmiast na dotyk, a poszczególne aplikacje ładują się szybko. Praca z platformami streamingowymi czy społecznościowymi nie jest problemem, podobnie jak otwieranie licznych kart w Chrome czy przewijanie dłuższych feedów. Dodam jeszcze, że procesor wspierany jest przez 8 GB pamięci RAM i 256 GB pamięci wewnętrznej, a dodatkowe gigabajty można dodać poprzez slot na kartę microSD.

Komunikacja

Lenovo Tab P11 Pro Gen 2 byłby świetnym mobilnym produktem do pracy i rozrywki, gdyby nie jedna rzecz — brak wsparcia dla sieci komórkowych. Sprawia to, że tablet uzależniony jest od pobliskich sieci bezprzewodowych lub hotspota ze smartfonu. Oprócz tego nie mam mu nic do zarzucenia — jest tu Bluetooth 5.1, jest Wi-Fi 6 — i działają bezproblemowo.

Czasy pracy i ładowania

Lenovo deklaruje maksymalne czasy pracy Lenovo Tab P11 Pro następująco: tablet ma pracować w trybie standby nawet przez 700 godzin, odtwarzać wideo online przez 14 godzin, pozwalać na surfowanie po sieci przez 9 godzin lub odtwarzać muzykę przez 69 godzin.

Genshin Impact na Lenovo Tab P11 Pro Gen 2

2 godziny oglądania filmu na Netflixie wiąże się z 19-procentowym ubytkiem baterii — przetrwa więc około 10 godzin w takim zastosowaniu. Jest to znacznie mniej od czasu deklarowanego przez producenta, ale te rzadko kiedy mają odzwierciedlenie w rzeczywistości. 30 minut Genshin Impact zużywa 9% baterii. Intensywne korzystanie (bez oglądania się na ustawienia oszczędzające baterię) to jakieś 5 godzin pracy. Ale częściej z tableta korzysta się dorywczo, w bardziej mieszanym trybie — i tutaj z ładowarki musiałam korzystać raz na 2-3 dni. Niestety benchmark PC Mark wciąż wyrzucał błąd, więc nie udało się przetestować czasów pracy w tej aplikacji.

Samo ładowanie za pomocą ładowarki (10 V/2 A) z zestawu zajmuje relatywnie dużo czasu — w ciągu 30 minut pojawia się zaledwie 23% stanu naładowania, po godzinie 46%, a po 2 godzinach – 92%. Łączny czas naładowania w pełni rozładowanej baterii wynosi około 2 godzin i 20 minut. Nie jest obsługiwane ładowanie bezprzewodowe.

Recenzja Lenovo Tab P11 Pro Gen 2 – podsumowanie

Druga generacja Lenovo Tab P11 Pro nie zawodzi — w większości zmiany wyszły mu na lepsze, choć nie da się nie zauważyć, że pod pewnymi względami jest słabiej wyposażony od poprzednika. W cenie 3 tysięcy złotych może być świetnym rozwiązaniem dla osób szukających urządzenia do rozrywki, które wolą coś większego niż smartfon i bardziej poręcznego niż laptop, ale czasem też muszą trochę na nim popracować.