Lenovo Tab P11 Pro recenzja test

[Recenzja] Lenovo Tab P11 Pro – z takim zestawem to ścisła czołówka wśród tabletów

Łukasz Pająk Recenzje 2021-04-23

Stosunkowo niedawno na łamach naszego portalu mogliście przeczytać test Lenovo Tab P11, czyli tabletu z dużym potencjałem. W końcu jest to jedna z najciekawszych propozycji w swojej cenie. Cenie, która nie należy do wygórowanych. W takim razie, co Lenovo proponuje dla tych bardziej wymagających i z głębszym portfelem? Tu pojawia się tytułowy bohater, a więc przede wszystkim dopisek Pro. Na co się on dokładnie przekłada? Czy jest sens dopłacać? Niniejsza recenzja Lenovo Tab P11 Pro odpowie na te i inne pytania – serdecznie zapraszam do przeczytania testu.

Zalety

  • Rewelacyjny zestaw z wygodną klawiaturą i stylusem
  • Wykonanie z najwyższej ligi
  • Twór pod multimedia – świetny wyświetlacz i niezłe głośniki
  • Namiastka wielozadaniowości na Androidzie też się pojawia

Wady

  • Cena mogłaby być niższa
  • Nie oczekujcie zbyt wiele od aparatów
  • Niestety Android ogranicza wielozadaniowość

Recenzja Lenovo Tab P11 Pro w trzech zdaniach podsumowania

Lenovo Tab P11 Pro sprawdza się rewelacyjnie we wszelkich multimedialnych rozwiązaniach za sprawą topowego wyświetlacza i takich samych głośników. Dokładając do tego świetne akcesoria z zestawu, możemy również pokusić się o pracę biurową, choć trzeba liczyć się z pewnymi niedoskonałościami Androida. Tych oczywiście chcielibyśmy widzieć możliwie najmniej – w końcu w tej cenie ciężko o kompromisy.

Lenovo Tab P11 Pro recenzja test
  • Zestaw 10
  • Specyfikacja techniczna 8
  • Budowa 9
  • Wyświetlacz 9
  • Akumulator 7
  • Oprogramowanie 8
  • Wydajność 7

Ogólna ocena

8.3/10

Zestaw, specyfikacja techniczna i cena Lenovo Tab P11 Pro

Lenovo Tab P11 Pro recenzja test

Kolorowe pudełko od Lenovo mieści w sobie wiele dodatków, które pokazują się już na zsuwanym, lakierowanym wierzchu. Z tabletem otrzymujemy w końcu coś więcej niż tylko podstawową papierkologię i ładowarkę. Ta ostatnia składa się z zasilacza (20 W) i długiego kabla (USB-A – USB-C), który nie tylko wspiera standard USB 3.2, ale też oferuje mały detal warty docenienia. Jest nim opaska z rzepem, która sprawia, że całość nie plącze się podczas użytkowania i znacząco ułatwia transport. To zdecydowanie dodatek z gatunku mała rzecz, a cieszy.

Nie przegap
Co się dzieje, gdy AMOLED wchodzi w miejsce LCD? Mała rewolucja w realme 8
przedsprzedaż realme 8
Lenovo Tab P11 Pro recenzja test

Mimo wszystko odkryjmy kolejne karty. W końcu zestaw Lenovo Tab P11 Pro dopiero się zaczyna. W kolejnych szufladkach i kartonach znajdziemy stylus Precision Pen 2 oraz akcesoryjną klawiaturę z touchpadem i współgrające etui z nóżką. Pozwólcie, że dodatkowe elementy omówię w kolejnej kategorii.

Lenovo Tab P11 Pro recenzja test

Cena Lenovo Tab P11 Pro każe wymagać

Lenovo Tab P11 Pro recenzja test

Lenovo życzy sobie za Tab P11 Pro 3000 złotych bez symbolicznej złotówki, co niewątpliwie jest kwotą, która nie tylko każe wymagać, ale też każe się zastanowić, do czego potrzebny jest nam tablet? W przypadku bohatera niniejszej recenzji tę kwotę znacząco broni już sam zestaw. W końcu omówione, dodatkowe akcesoria swoje kosztują, np.: stylus Lenovo Precision Pen 2 to wydatek około 300 złotych. Czy specyfikacja również obroni cenę? Poznajmy ją:

  • 11,5-calowy wyświetlacz OLED 2K
    • rozdzielczość: 2560×1600 (16:10, 263 ppi)
    • 84,6% wypełnienia frontu
    • HDR10 Dolby Vision
  • układ Snapdragon 730
    • litografia: 8 nm
    • CPU:
      • 2x Kryo 470 Gold (2,2 GHz)
      • 6x Kryo 470 Silver (1,8 GH)
    • GPU: Adreno 618
  • 6 GB RAM
  • 128 GB wbudowanej pamięci dla użytkownika
    • UFS 2.1
    • możliwość rozbudowy za pomocą karty MicroSD
  • aparaty:
    • przód: 8 MPx + 8 MPx (do odblokowywania twarzy)
    • tył:
      • 13 MPx
      • 5 MPx (szerokokątny)
  • akumulator o pojemności 8600 mAh
    • szybkie ładowanie 20 W
  • USB-C (3.2), czytnik linii papilarnych, 4 głośniki stereo, wsparcie dla stylusa, Wi-Fi 5 (802.11ac), Bluetooth 5.0
  • Android 10
  • wymiary: 264,3 x 171,4 x 6,9 mm
  • waga: 485 g
  • wykonanie:
    • front: szkło
    • krawędzie i tył: aluminium

Lenovo postanowiło wprowadzić Tab P11 Pro do Polski wyłącznie w najmocniejszej wersji, gdyż na świecie znajdziemy jeszcze odmianę z 4 GB RAM. W specyfikacji dosyć zaskakuje obecność dodatkowej matrycy do selfie, która służy wyłącznie do odblokowywania urządzenia poprzez skanowanie twarzy. Niemniej na pewno nie jest to sprzęt stworzony do bicia rekordów wydajności. Snapdragon 730 to układ, który spotkamy w smartfonach ze średniej półki, ale na pewno nie można odmówić mu wigoru, o czym jeszcze powinniśmy się przekonać.

Budowa i jakość wykonania

Lenovo Tab P11 Pro recenzja test

Wspomniany na samym początku Lenovo Tab P11 pokazał mi, że ta firma potrafi ciekawie zaprojektować tablet. Ta sama wizja widoczna jest w dzisiejszym bohaterze, który jednak nie ma podziału na aluminium i tworzywa sztuczne. Tab P11 Pro stawia wyłącznie na metal, choć ten sam podział wciąż jest widoczny za sprawą malowania. Obudowa nie zbiera wyraźnie śladów palców, więc sprzęt można łatwo utrzymać w czystości. Oczywiście nie mogę przyczepić się do samego wykonania, gdyż to zasługuje na miano flagowego – tablet jest sztywny, świetnie spasowany i nic nie sprawia wrażenia, jakby miało być słabym punktem konstrukcyjnym.

Dużą zaletą konstrukcji Lenovo Tab P11 Pro są same ramki. Firmie udało się tak wyważyć ich wielkość, że nasze oczy nie cierpią z powodu widoku nadmiaru niewykorzystanej przestrzeni, a jednocześnie nie ma obaw o przypadkowe dotknięcia. Jedyne, co znajdziemy na czarnej obwódce wyświetlacza, to dwie matryce aparatów. Dosyć nietypowym zabiegiem jest osobny moduł do rozpoznawania twarzy, ale skoro Lenovo podjęło taką decyzję, to musi mieć to jakiś głębszy sens. Niemniej nie należy spodziewać się, że to zestaw do odblokowywania tabletu w 3D. To nadal algorytm płaskiej interpretacji obrazu, który czasami lubi dłużej pomyśleć – szczególnie, gdy zaczyna brakować światła. Tymczasem faktyczna matryca selfie jest wystarczająca do wideorozmów.

Przechodzimy na tył, gdzie widzimy już omówione, podwójne malowanie. Kolejną cechą charakterystyczną dla Lenovo jest ich logo w formie wytłoczonej metki. Nie zabrakło także okien dla anten i aparatu. Wystająca wyspa nie jest najprzyjemniejsza, ale w codziennym użytkowaniu nie sprawiała ona większego problemu.

Lenovo Tab P11 Pro recenzja test

Aparaty na doczepkę

Z racji, że aparaty w tabletach nie mają większego znaczenia, tak Lenovo wyraźnie nie skupiało się na tym temacie. Co prawda otrzymujemy dodatkową matrycę z obiektywem szerokokątnym, ale nikt nie powinien liczyć na rewelacyjną jakość zdjęć i filmów. Ot, w awaryjnych sytuacjach można uwiecznić chwile, ale na pewno nie będziecie zabierać tego tabletu w celach fotograficznych.

Każda krawędź Lenovo Tab P11 Pro ma swoje przeznaczenie

Cienkie krawędzie Lenovo Tab P11 Pro skrywają następujące elementy:

  • góra: przyciski od regulacji głośności, dwa mikrofony
  • dół: złącze pod akcesoria
  • lewa strona: dwa głośniki, tackę na karty SIM i MicroSD, klawisz blokady zespolony z czytnikiem linii papilarnych
  • prawa strona: dwa głośniki, złącze USB-C

Firma postawiła w sumie na 4 głośniki, które radzą sobie całkiem nieźle. Na pewno są donośne i jesteśmy w stanie usłyszeć niskie tony, choć wciąż przodują wysokie częstotliwości. Tymczasem czytnik linii papilarnych działa bardzo sprawnie i zdecydowanie chętniej z niego korzystałem niż z rozpoznawania twarzy.

Etui z nóżką, klawiatura z touchpadem i stylus Lenovo Precision Pen 2

Przechodzimy do akcesoriów. Zacznijmy od samego etui, które z pomocą magnesów przylepiamy do tylnej części obudowy Tab P11 Pro. Jego głównym przeznaczeniem -oprócz ochrony – jest odchylana nóżka, która pozwala nam swobodnie oprzeć tablet, gdy nie chcemy go trzymać. Wykonanie plastikowo-materiałowe robi dobre wrażenie. Całość współgra z aluminium i poniekąd czuć tu wyższą cenę.

Oczywiście etui idzie w parze z klawiaturą, gdyż ta sama w sobie nie jest w stanie zablokować tablet tak, aby można było swobodnie pisać. Niemniej rozdzielenie tych elementów sprawia, że nie musimy zawsze chodzić z klawiszami i touchpadem. Rozmiar tego ostatniego jest symboliczny, więc jego użyteczność jest dosyć podstawowa. Tymczasem pisanie jest niewątpliwie wygodniejsze od ekranowych rozwiązań. Może skok klawiszy mógłby być nieco bardziej wyczuwalny, ale… tę recenzję piszę dla Was właśnie na Lenovo Tab P11 Pro i nie powiem, żeby było mi źle z tego powodu. Niemniej na większej klawiaturze laptopa z pewnością napisałbym ją szybciej. Oczywiście akcesorium po zamknięciu stanowi także ochronę dla wyświetlacza, a naszym oczom ponownie ukazuje się ten sam materiał co w przypadku etui z nóżką.

Na koniec stylus, czyli kolejna forma wskaźnika. Lenovo Precision Pen 2 otrzymujemy w silikonowym ochraniaczu, który możemy przykleić do dowolnie wybranej powierzchni. Jedną z proponowanych jest dostarczony uchwyt, który z kolei możemy przypiąć do plecaka lub… kluczy? Lenovo daje nam wybór – sam Tab P11 Pro nie ma przewidzianego miejsca na tak duży stylus. To właśnie rozmiar sprawia, że Precision Pen 2 faktycznie zasługuje na tę nazwę. W codziennym użytkowaniu jest bardzo wygodny i pozwala wygodnie wprowadzać informacje. Do tego pojawiają się dwa dodatkowe przyciski, a sama końcówka (zapasowa w zestawie) dobrze symuluje długopis. Opóźnienie nie jest zauważalne duże, a akumulator wystarcza na bardzo długo, choć sam tablet nie naładuje stylusa.

Wyświetlacz i jakość obrazu

Lenovo Tab P11 Pro recenzja test

Jeśli tablet kosztuje sporo, to najczęściej wynika to z faktu zastosowania wyświetlacza wysokiej jakości. Taki też znalazł się w Lenovo Tab P11 Pro. Mimo że nie oferuje on wysokiej częstotliwości odświeżania obrazu, tak sama jakość obrazu i jasność zasługują na pochwały. Oglądanie filmów na tym panelu to czysta przyjemność, co wynika pośrednio z certyfikatu HDR10 Dolby Vision. Niektórzy mogą uznać, że barwy są przejaskrawione, aczkolwiek tu na pomoc przychodzą ustawienia z dostępnymi korekcjami.

Akumulator – czas pracy i ładowania

Lenovo Tab P11 Pro recenzja test

Teoretycznie z tabletów nie korzystamy tak długo i często, jak ze smartfonów i komputerów, ale w tym wypadku otrzymujemy sprzęt, który poniekąd może zastąpić nam też laptop. W ten sposób z Tab P11 Pro chce się korzystać możliwie długo. Cały dzień takiej pracy biurowej połączonej z oglądaniem filmów nie stanowi większego problemu dla propozycji Lenovo. W sumie nie ma problemu, aby ekran w takim scenariuszu był włączony przez ponad 10 godzin. Przy dobrych wiatrach i rezygnacji z bardziej wymagających zadań można ten wynik poprawić nawet o 30%. Na drugim końcu mamy pracę na pełnych obrotach, która może trwać przez około 5 godzin. Oczywiście ładowanie dużego ogniwa trochę trwa, bo ponad 3 godziny. Nie jest to rewelacyjny wynik, patrząc na możliwości smartfonów, ale w pełni akceptowalny w kontekście tabletów i ich użyteczności.

Oprogramowanie i wydajność

Lenovo Tab P11 Pro recenzja test

Przechodzimy do tematu, który niestety stanowi największy problem tabletów. Nie tyczy się to wyłącznie Tab P11 Pro, a ogólnie sprzętów z dużymi wyświetlaczami i Androidem na pokładzie. Co prawda Tab P11 pokazał mi, że Robocik znacząco się poprawił, a do tego Lenovo wprowadziło wiele świetnych dodatków, choć brakuje kropki nad i. Niemniej zacznijmy od pochwał, bo te sprowadzają się do Trybu roboczego, który pozwala korzystać z pływających okien i kilku aplikacji jednocześnie. Otrzymujemy także przyborniki, które ułatwiają codzienne użytkowanie, a nawet docenimy automatyczne wybudzanie ekranu, gdy sprzęt zauważy użytkownika. Jednak im dalej w las, tym rzucają nam się w oczy pewne niedoskonałości, których nie spodziewalibyśmy się w tej klasie cenowej. Wśród nich są na przykład spore pasy w trybie desktopowym, czyli zmarnowany obszar roboczy. Do tego niektóre aplikacje mają z nim problem i niewłaściwie się skalują lub nie pozwalają na rotację obrazu, choć to wyjątki. Poniżej możecie zobaczyć zrzuty ekranu (rzutem na taśmę przyszła aktualizacja z marcowymi poprawkami bezpieczeństwa):

Wiecie już, że Snapdragon 730 nie jest flagowym układem, więc nie można od niego wymagać zbyt wiele. Jednak w codziennym użytkowaniu, a nawet pracy biurowej z kilkoma aplikacjami nie czułem, aby doskwierał mi brak mocy obliczeniowej. Wszelkie programy otwierają się całkiem szybko i nie mają problemu, aby dłużej utrzymać się w tle. Jedynie trzeba mieć z tyłu głowy, że prędzej niż później pojawią się problemy wydajnościowe, choć w przypadku tabletów nie jest to aż tak odczuwalne. Netflix, YouTube, a nawet bardziej zaawansowane gry jeszcze długo powinny działać bez problemu, a co najwyżej w przypadku tych ostatnich ze zredukowaną jakością.

Lenovo Tab P11 Pro – recenzja Android.com.pl
Infogram

Im wyższy wynik, tym lepiej.

Recenzja Lenovo Tab P11 Pro – podsumowanie

Lenovo Tab P11 Pro recenzja test

Lenovo Tab P11 Pro to na papierze świetny tablet. Po pierwszym przyjrzeniu się również podtrzymamy tę decyzję, bo docenimy bogaty zestaw i świetne wykonanie. Uruchamiając sprzęt, pochwalimy głośniki i wyświetlacz. Z czasem docenimy także akumulator oraz wybrane elementy oprogramowania. Niemniej wraz z kolejnymi dniami użytkowania pojawią się irytujące aplikacje Androida, które nie do końca wiedzą, że pracują na tablecie. Mimo wszystko nie ma tu żadnej dużej winy Lenovo, bo tyczy się to praktycznie wszystkich tabletów z Robocikiem na pokładzie. Dla producenta i tak należą się brawa za tryb desktopowy i inne, pomniejsze dodatki w systemie. Z pewnością Tab P11 Pro jest jedną z ciekawszych propozycji w swojej cenie. Niemniej warto się zastanowić, czy w tej cenie nie spojrzeć na inne produkty Lenovo, np.: laptopy z serii Yoga?

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.

Sprawdź najnowsze recenzje