20141208_Motorola_S_0013

 

Prezentacja Androida M otworzyła furkę producentom na zastosowanie nowych możliwości technologicznych, na które obecnie mogli pozwolić sobie tylko najwięksi za sprawą braku natywnego wsparcia. Okazuje się, że jednym z pierwszych urządzeń, które będzie czerpało pełnymi garściami wszelkie nowości zostanie nadchodzący flagowy model Motoroli.

 

Nie od dziś wiadomo, że smartfony amerykańskiego producenta cechują się swego rodzaju prostotą, co z kolei bardzo pozytywnie wpływa na cenę, szybkość wydawania aktualizacji jak i ogólną optymalizację. Tym samym mając nowe możliwości, wygląda na to, że Moto X (2015) będzie chowała w sobie wiele udoskonaleń. Wszystko wskazuje na to, że jednym z nich będzie czytnik linii papilarnych ukryty w logu firmy, co mi osobiście od razu się nasuwało po testach jego poprzedników jak i samego Nexusa 6. Ten ostatni, jak odkryto chwilę po jego premierze, już rok temu miał korzystać z czytnika dermatoglifów, ale ostatecznie z tego zrezygnowano.

 

 

Wróćmy jednak do Moto X (2015). Powiedziane jest, że pojawią się dwie wersje. Jedna z nich będzie ekskluzywna dla amerykańskiego operatora Verizon i w stosunku do drugiej różnić będzie się przede wszystkim rozmiarem wyświetlacza: 5,7-cala. Z kolei tradycyjny, dostępny dla wszystkich model, będzie korzystał z 5,2-calowego ekranu. Oczywiście obie wersje według zapowiedzi będą posiadały czytniki linii papilarnych, a także złącze USB typu C. Pozostałe dane techniczne mówią o układzie Qualcomma w postaci Snapdragona 810 połączonego z 4 GB RAM oraz aparatem 16 MPx.

 

Niestety, ale nie jest powiedziane kiedy ujrzymy nowy flagowy produkt Motoroli. Jeżeli firma będzie czekać na premierę Androida M to pozostaje uzbroić się w cierpliwość, gdyż ma to nastąpić w trzecim kwartale bieżącego roku. Uważacie, że Amerykanie mogą ugryźć kolejną część rynku pod rządami Lenovo?

 

 

źródło: Phone Arena

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.