ZTE Watch Live został dziś oficjalnie zaprezentowany i choć wygląda podobnie do innych urządzeń z tego segmentu, to jest parę rzeczy, które go wyróżnia. Jedną z takich rzeczy jest czas pracy na jednym ładowaniu. Zegarek może wytrzymać bowiem do 21 dni z dala od ładowarki, choć do takich zapewnień trzeba podchodzić ostrożnie.

ZTE Watch Live

ZTE Watch Live
ZTE Watch Live

To już kolejny model zegarka, który ma prostokątną kopertę. Ostatnio zobaczyliśmy Redmi Watch, który miał bardzo podobny kształt. Tutaj z pewnością wyróżnia się koronka, która dość mocno odstaje od obudowy. Choć to może być tylko kwestia renderów, a w rzeczywistości nie będzie tak źle. ZTE Watch Live jest stosunkowo niewielki (40,6 x 34,6 x 10,8 mm, waga około 36 gramów), a wyświetlacz TFT ma przekątną 1,3 cala. To przełożyło się na rozdzielczość 240×240 pikseli, więc nie jest tak rewelacyjnie.

Plusem jest to, że smartwatch jest wodoodporny (IP68), więc bez obaw będzie można go ze sobą zabierać na basen. I wygląda także na to, że będzie go można mieć ze sobą podczas dłuższych wyjazdów. Producent deklaruje, że czas pracy podczas normalnego użytkowania ma wynosić pomiędzy 14 a 21 dni. Cóż, to robi wrażenie, ale rzeczywistość może to jeszcze zweryfikować. Szczególnie, że ZTE nie podało wielkości akumulatora, który znajduje się w zegarku. Cóż, trzeba poczekać na pierwsze testy, by zobaczyć, jak taki czas pracy faktycznie będzie wyglądał.

Zobacz też: NASA stworzyła maszynę do produkcji… tlenu.

Oczywiście zegarek wyposażono w funkcje dla sportowców. Urządzenie ma 12 trybów sportowych i pozwala np. na mierzenie tętna. Oczywiście sprzęt można sparować ze smartfonem, a wtedy odczytywać powiadomienia z aplikacji czy wiadomości SMS. Urządzenie trafi do sprzedaży w Chinach na początku grudnia i nie wiadomo, czy pojawi się poza granicami Państwa Środka. Można powiedzieć, że trochę szkoda, bo sprzęt wyceniono na 229 juanów, czyli około 130 złotych.

Źródło: GizChina / ZTE

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Bartosz Szczygielski

Nowymi technologiami zajmuje się od kilku lat. Kiedy o nich nie pisze, to pewnie pisze kolejną książkę. Jeżeli nie pisze kolejnej książki, to pewnie ogląda seriale, a jeżeli nie ogląda seriali, to najprawdopodobniej śpi.