Coraz częściej musimy mierzyć się z chaosem dezinformacyjnym. Brak nawyku do weryfikacji źródeł i wysoka podatność na zaskakujące wiadomości sprawiły, że wszelkiego rodzaju manipulacje większych grup stały się realnym problemem. Twitter zdaje się walczyć z tym na różnorakie sposoby. Tym razem do gry ma wejść nowe narzędzie – Birdwatch. Pozwoli ono użytkownikom oznaczać podejrzane wiadomości, czego ostatecznym efektem ma być wskazywaniem źródeł fake newsów oraz zafascynowanych nimi użytkowników.

Birdwatch ma pozwalać wskazywać oszustwa, bezczelną dezinformację i wprowadzanie w błąd użytkowników na Twitterze

Pierwsze poszlaki dotyczące funkcji Birdwatch zostały odkryte w aplikacji Twittera jeszcze na początku sierpnia. Już wtedy można było spodziewać się, że to kolejna próba na walkę z dezinformacją.

Kolejne miesiące przyniosły potwierdzenie nazwy i szczegóły tego, jak Birdwatch faktycznie ma działać.

Możliwość oznaczenia podejrzanych tweetów pojawi się tuż obok wyciszenia, blokady lub zgłoszenia. W ramach formularza Birdwatch zostaniemy poproszeni o zaznaczenie odpowiedzi dotyczących tego, dlaczego uważamy wiadomość za mylną informację. W końcu Twitter musi być też gotowy na błędne zgłoszenia.

Zobacz też: Koniec z bloatware na smartfonach – Unia Europejska chce, abyśmy mogli je usuwać.

Tak gromadzone dane zapewne pozwolą stworzyć swego rodzaju wewnętrzny ranking użytkowników, którym można wierzyć, a którym dostęp lepiej ograniczyć. Brzmi to niestety jak łamanie wolności słowa, ale… to temat na zupełnie inny artykuł. Jedno jest pewne – Birdwatch to funkcja potrzebna i powinna być często wykorzystywana. Niektórych może przerazić dodatkowy czas potrzebny na zgłoszenie, ale jakby nie patrzeć to właśnie pierwszy punkt, który ma odstraszyć przed niewłaściwym wykorzystywaniem funkcji.

Źródło: Mashable

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.