Fotel gamingowy od Logitech, który powstał we współpracy z Herman Miller to naprawdę ładna rzecz. Można nawet powiedzieć, że mało w nim gamingowego designu, a więcej sztuki. Nie zapomniano jednak o ergonomii i dbałości o szczegóły, co jednak przełożyło się na cenę sprzętu. Trzeba będzie na niego wyłożyć sporo gotówki, choć zapewne znajdą się chętni, którzy to zrobią.

Fotel gamingowy od Logitech

Logiteh G wraz z Herman Miller przygotowało specjalny fotel dla graczy, który spodobać się może nie tylko miłośnikom tej formy rozrywki. Zacznijmy może od samej ceny. Ta została ustalona na 1495 dolarów, czyli około 5700 złotych. Sprzęt dostępny będzie pod koniec sierpnia, ale tylko w Stanach Zjednoczonych, choć dla chcącego nie ma nic trudnego. Fotel objęty będzie gwarancją na aż 12 lat, co z pewnością może być przydatne.

Oprócz standardowego podnoszenia oraz opuszczania, fotel gamingowy od Logitech ma także wyjątkowo dobrze wspierać kręgosłup użytkownika. Wyposażono go w specjalny sposób kalibracji, który pozwala na dostosowanie go do potrzeb oraz wymagań. Podłokietniki także można podnosić, ale również przesuwać na boki, jeżeli zajdzie taka potrzeba. Maksymalna waga osoby, która usiądzie na fotelu, nie powinna przekraczać 136 kilogramów. Na oparciu wykorzystano poliester, który ma być odporny na ścieranie, ale także na światło ultrafioletowe, czyli nawet po kilku latach ma zachować oryginalny kolor.

Zobacz też: Lenovo Legion Duel – sprzęt idealny dla graczy.

Wygląd fotela sprawia, że ten będzie nadawał się także do biura, a nie tylko do domowego zacisza. Jeżeli faktycznie jest tak wygodny, jak zachwala to producent, to jego cena może być odpowiednia. I jeżeli będzie służył przez całe lata, tym bardziej. Logitech reklamuje go jako „twój ostatni fotel” i może mieć w tym trochę racji.

Źródło: Logitech

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Bartosz Szczygielski

Nowymi technologiami zajmuje się od kilku lat. Kiedy o nich nie pisze, to pewnie pisze kolejną książkę. Jeżeli nie pisze kolejnej książki, to pewnie ogląda seriale, a jeżeli nie ogląda seriali, to najprawdopodobniej śpi.