Test Nissan Leaf

Przyszłość samochodów elektrycznych w Polsce. Szef Nissana komentuje główne wyzwania

5 minut czytania
Komentarze

Samochody elektryczne stopniowo stają się coraz popularniejsze, jednak ich przyszłość w Polsce nie jest oczywista. Mimo niewątpliwych zalet aut na prąd są elementy, w których ustępują one swoim spalinowym odpowiednikom. Dyrektor Nissana w rozmowie z Android.com.pl wskazał wyzwania, przed którymi stoimy w obliczu elektryfikacji transportu.

Samochody elektryczne coraz częściej wybierane przez kierowców

samochody elektryczne nissan leaf niebieski na pierwszym planie, w tle seat
Fot. Michał Borowski / Android.com.pl

Nie da się ukryć, że popularność aut na prąd rośnie. Jeszcze kilka lat temu zauważenie na ulicy tego typu pojazdu, przynajmniej poza dużymi miastami, mogło robić pewne wrażenie. Dziś nie jest niczym nadzwyczajnym. Oczywiście, aut spalinowych wciąż jest o wiele, wiele więcej, ale udział pojazdów na prąd rośnie.

W październiku 2023 roku mieszkańcy Unii Europejskiej częściej kupowali samochody elektryczne, niż auta z silnikami diesla. Również analiza danych za okres styczeń-październik wskazała, że to elektryki były, minimalnie, ale jednak popularniejsze. Omawiane dane pochodzą od ACEA, Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Pojazdów. Poniżej szczegółowy udział poszczególnych pojazdów w rynku:

  • Samochody z silnikami benzynowymi: 35,9%
  • Samochody z napędem hybrydowym: 25,5%
  • Samochody elektryczne: 14%
  • Samochody z silnikami diesla: 13,9%
  • Samochody hybrydowe plug-in: 7,6%
  • Samochody z innym napędem: 3%

W Polsce obserwujemy dynamiczny rozwój rynku samochodów elektrycznych – z roku na rok liczba zarejestrowanych nowych pojazdów tego typu wzrasta znacznie szybciej, niż średnia dla całego rynku, przybywa także aut używanych z rynku krajowego i importowanych. Wzrasta zainteresowanie klientów i ich poziom wiedzy na temat pojazdów elektrycznych, oferta importerów jest coraz szersza, aczkolwiek na pewno jako branża życzylibyśmy sobie, żeby ten rozwój postępował znacznie szybciej.

Piotr Laube, dyrektor Nissana w Polsce dla Android.com.pl

Dlaczego aut na prąd przybywa na ulicach?

biały peugeot 3008 z otwartymi drzwiami
Fot. Łukasz Pająk / Android.com.pl

Oczywiście w rosnącym udziale aut elektrycznych w rynku istotne znaczenie mają kroki podejmowane przez producentów. Modele elektryczne stopniowo dominują oferty poszczególnych marek, a warianty popularnych modeli z silnikami diesla coraz częściej przestają być oferowane.

Jeszcze kilka lat temu można było kupić w salonie małe, miejskie auto z jednostką wysokoprężną. Dziś raczej można… zapomnieć o takim pojeździe lub wybrać pojazd używany. Firmy stawiają na samochody elektryczne, hybrydy, a oferty uzupełniają auta z silnikami benzynowymi.

Nissan obrał ścieżkę elektryfikacji swojej gamy już w 2010 roku, kiedy wprowadził na rynek pierwszy samochód elektryczny produkowany na masową skalę – Nissana LEAF. Obecnie, zgodnie z przyjętym przez firmę planem Ambition 2030, w 2030 roku 100% oferty marki w Europie będą stanowiły samochody elektryczne, a już od teraz wszystkie nowe modele Nissana na starym kontynencie będą wyłącznie elektryczne.

Piotr Laube, dyrektor Nissana w Polsce dla Android.com.pl

Producenci i organizacje promujące auta na prąd chcą przekonać kierowców do tego typu pojazdów, argumentując, że są one ciche, wygodne, zapewniają świetną dynamikę i płynność jazdy, a do tego sama eksploatacja samochodu elektrycznego może być tania. Choć wiele w tym prawdy, to nie brakuje także argumentów przeciwko pojazdom na prąd.

Wyzwania stojące na drodze do elektryfikacji

czerwony opel
Fot. Łukasz Pająk / Android.com.pl

Do głównych problemów z autami na prąd zdecydowanie można zaliczyć ich ceny. Choćby samochody elektryczne były najwygodniejsze, najbardziej dynamiczne, najlepiej wyposażone i najbardziej ekologiczne (choć ta ostatnia kwestia jest akurat mocno kontrowersyjna ze względu na to, w jaki sposób w Polsce produkuje się prąd), to nie będziemy ich kupować, jeśli będą dla nas niedostępne cenowo. Na ten moment przeciętne auto elektryczne jest znacznie droższe od swojego spalinowego odpowiednika tej samej klasy i marki.

Patrzę w przyszłość z optymizmem, mając na względzie rozwój technologii akumulatorowych i efekt skali licząc, że już za niedługi czas ceny samochodów elektrycznych zrównają się z cenami aut o konwencjonalnych napędach.

Piotr Laube, dyrektor Nissana w Polsce dla Android.com.pl

Druga kwestia uzupełnianie energii. Tankowanie samochodu spalinowego trwa chwilę, w dodatku stacje benzynowe są niemal na każdym kroku. Nie można tego powiedzieć o ładowarkach do aut na prąd, a potencjalny brak możliwości naładowania pojazdu w trasie, nerwowe zerkanie w nawigację samochodową w poszukiwaniu stacji czy też konieczność mocnego ograniczenia prędkości w trosce o zasięg w oczach wielu dyskwalifikuje elektryczne samochody.

Niewątpliwym wyzwaniem dla rozwoju elektromobilności jest infrastruktura ładowania. Pod tym względem obserwujemy bardzo duże zróżnicowanie w poszczególnych regionach naszego kontynentu. Prym pod względem liczby stacji ładowania wiedzie Holandia, dobrze wypadają także Niemcy, aczkolwiek jest to znacznie większy kraj. Polska na tle Europy nie jest najgorsza, ale wciąż daleko nam do najlepszych.

Piotr Laube, dyrektor Nissana w Polsce dla Android.com.pl

Piotr Laube dodaje, że sieć infrastruktury ładowania w Polsce nie jest wystarczająca, by swobodnie poruszać się po całym kraju, a sporo trzeba zrobić także w zakresie udostępnienia ładowarek w budynkach wielomieszkaniowych oraz biurach.

Cenową dostępność aut elektrycznych oraz poziom rozwinięcia infrastruktury ładowania można określić głównymi czynnikami, od których zależy, jak wiele osób przekona się do samochodów elektrycznych. Ważnymi kwestiami pozostają także tematy pojemności baterii w aucie na prąd, które ma już swoje lata oraz serwisowania używanych aut elektrycznych (wiele mniejszych warsztatów w Polsce może być do tego zupełnie nieprzygotowanych).

Źródło: opracowanie własne. Zdjęcie otwierające: Michał Borowski / Android.com.pl

Część odnośników to linki afiliacyjne lub linki do ofert naszych partnerów. Po kliknięciu możesz zapoznać się z ceną i dostępnością wybranego przez nas produktu – nie ponosisz żadnych kosztów, a jednocześnie wspierasz niezależność zespołu redakcyjnego.