Budynek z logiem firmy Microsoft, przedstawiającym cztery kwadraty w kolorach czerwonym, zielonym, niebieskim i żółtym, na tle miejskich zabudowań.

Microsoft zwolnił prawie 2000 osób. Branża gier przeżywa największe załamanie od 1983 roku

3 minuty czytania
Komentarze

Microsoft dorzucił właśnie potężną cegłę do problemu, jakim na przełomie lat 2023 i 2024 stały się zwolnienia w branży gier. W minionym roku pracę w firmach gamingowych straciło ok. 10,5 tys. osób. A tymczasem, nie minął jeszcze styczeń, a w 2024 r. z pracą przy elektronicznej rozrywce pożegnało się już prawie 6 tys. osób. Ta przerażająca statystyka to m.in. efekt decyzji podjętej przez giganta z Redmond.

Zwolnienia w Microsoft to efekt przejęcia Activision-Blizzard

Grafika prezentująca logo "ACTIVISION BLIZZARD KING JOINS Microsoft" z napisem "XBOX + ACTIVISION BLIZZARD KING" pod spodem, otoczona ikonami i postaciami z popularnych gier wideo, takich jak "Sea of Thieves", "Overwatch", "Starfield", "Tony Hawk's Pro Skater 1+2", "Candy Crush", "DOOM", "Fallout", "StarCraft", "Crash Bandicoot", "The Elder Scrolls", "Halo", "Forza", "Call of Duty", "Senua's Saga: Hellblade II", "Warcraft", "Diablo", "Microsoft Flight Simulator" oraz "Minecraft".
Fot. Xbox Wire / materiały prasowe

Microsoft zwolnił ok. 1900 pracowników z dywizji Xbox oraz Activision-Blizzard. Po tak ogromnym przejęciu, wartym ok. 69 mld dolarów i zakończonym w październiku 2023 r., nie jest to wydarzenie aż tak szokujące. Z drugiej strony, gigant z Redmond pozbył się aż 8% składu swojej dywizji gamingowej, która opiewała wcześniej na ponad 22 tys. pracowników.

Phil Spencer, CEO Microsoft Gaming, zaznaczył w swoim liście do zespołu, że proces zwolnień przebiegnie z szacunkiem dla pracowników, a benefity i odprawy będą przydzielane zgodnie z lokalnym prawem pracy. Szczegółów oczywiście nie znamy, ale z pewnością w gorszej sytuacji są pracownicy z USA, ze względu na gorsze prawa pracownicze.

Trudno jednak patrzeć na ten proces przychylnym okiem, gdy wartość korporacji Microsoft przekroczyła 3 biliony dolarów, czyniąc ją drugą po Apple, której udało się taki wynik osiągnąć. W obliczu takich wyników zwolnienia są, delikatnie mówiąc, niesmaczne. Szczególnie dla poszkodowanych pracowników, dla których znalezienie nowej pracy w branży gier nie będzie łatwym zadaniem.

Co zwolnienia w Microsoft oznaczają właściwie dla graczy?

Wideo zapowiadające włączenie Activision-Blizzard do Xbox

Darujmy sobie łzy nad odejściem Mike’a Ybarry z pozycji CEO Blizzarda, bo jest wpływowy człowiek, poradzi sobie. Bardziej istotną informacją jest anulowanie projektu Odyssey, czyli gry typu survival, nad którą Blizzard miał pracować już 6 lat. Pierwsze ogłoszenie na jej temat pojawiło się w styczniu 2022 r. i jedyne co zobaczyliśmy to… grafika koncepcyjna oraz zaproszenie do pracy w studiu.

Prezentacja konsoli do gier Xbox Series X z opisem funkcji, w tym większa pamięć wewnętrzna, szybsze Wi-Fi, zaktualizowane technologie i zaangażowanie w zrównoważony rozwój. Na środku czarna konsola Xbox Series X.
Spójrzcie tylko na opis. Najmocniejszy Xbox kiedykolwiek, teraz uroczo wyłącznie cyfrowy. Fot. Wario64 / X

Wygląda również na to, że Microsoft całkowicie zamknął dywizję odpowiedzialną za dystrybucję fizycznych gier. Oznacza to, że wkrótce gry na konsole Xbox Series X|S nie będą już wydawane na nośnikach Blu-Ray, a jedynie w cyfrowej dystrybucji. Idealnie to pokrywa się z wyciekiem na temat nowej wersji Xbox Series X, która nie ma już wbudowanego napędu Blu-Ray.

Podobny pomysł w 2013 r. miał Don Mattrick, były CEO Xbox, przy okazji wydawania konsoli Xbox One. Płytka miała być tylko kluczem do gry pobieranej z sieci. Wtedy jednak gracze nie byli na to gotowi i firma musiała się wycofać. Dziś jednak cyfrowa dystrybucja gier jest w zupełnie innym miejscu i protestować będzie tylko głośna mniejszość.

Zdjęcie otwierające: Walter_Cicchetti / Depositphotos

Część odnośników to linki afiliacyjne lub linki do ofert naszych partnerów. Po kliknięciu możesz zapoznać się z ceną i dostępnością wybranego przez nas produktu – nie ponosisz żadnych kosztów, a jednocześnie wspierasz niezależność zespołu redakcyjnego.