Android 4.0 okiem „zwykłego” użytkownika. Rewolucja czy ewolucja?

Jakub Bereziewicz Android 2011-11-07

Ice Cream Sandwich (ICS) to według Google najbardziej zaawansowany system dostępny obecnie na rynku smartfonów i tabletów. Innowacyjny i intuicyjny Android ma pozostawiać konkurentów daleko w tyle. Ale czy wprowadzone w nim ulepszenia i modyfikacje są rzeczywiście tak wielką rewolucją, czymś nowym i zaskakującym? A może to tylko ewolucja, poprawa rozwiązań, które były już obecne na platformie? Aby to sprawdzić przyjrzymy się kilku najważniejszym z nich z punktu widzenia przeciętnego użytkownika właśnie, zadając jednocześnie pytanie „Rewolucja, czy ewolucja?”.
 

Zaczynamy od odblokowania telefonu.

Aby uniemożliwić osobom niepożądanym korzystanie z naszego smartfonu i zwiększyć tym samym poziom bezpieczeństwa, gigant z Mountain View wprowadził w ICS mechanizm odblokowywania oparty na rozpoznawaniu twarzy użytkownika. Face Unlock zwalnia nas, zatem z obowiązku pamiętania haseł, czy kodów PIN. Taki sposób odblokowywania pozwala również uniknąć kolejnej „wojny patentowej”, gdyż właściwość „swipe to unlock” znajduje się obecnie w rękach Apple.
 

W czasie prezentacji Samsunga Galaxy Nexus w Hong Kongu, prowadzącemu prezentację Matiasowi Duarte (zdjęcie powyżej) nie udało się w ten sposób odblokować urządzenia. Winę miał ponosić zbyt mocny makijaż.

Rewolucja? Raczej nie.

Od czerwca tego roku dostępna jest bowiem w Android Market darmowa aplikacja Visidon AppLock. Pozwala ona na zabezpieczenie dostępu do zainstalowanych aplikacji, w tym chociażby książki adresowej, czy programów pocztowych. Aby móc z nich korzystać urządzenie musi najpierw rozpoznać naszą twarz. Nie można co prawda zabezpieczać w ten sposób dostępu do całego urządzenia, ale wykorzystana technologia jest podobna do tej, którą proponuje nam Google.
 

Po odblokowaniu urządzenia naszym oczom ukazuje się ekran główny.

W trakcie jego projektowania szczególną uwagę zwrócono na to, aby przez swoją prostotę (w pozytywnym słowa znaczeniu) i szybkość działania zapewniał maksymalną czytelność i funkcjonalność. Nowy Android pozwala nam zatem przewijać płynnie pulpity, dodawać widgety i zmieniać ich rozmiar, tworzyć foldery poprzez umieszczanie aplikacji jednej na drugiej, a następnie dodawać je do paska skrótów na dole ekranu.
 

Ewolucja? Tak.

Gigant z Mountain View odpowiedział wreszcie na wszelkie prośby użytkowników o zmianę „biednego” interfejsu Androida wprowadzając funkcjonalności, które znamy bardzo dobrze z wielu popularnych launcherów jak chociażby ADW Launcher (EX), czy Go Launcher EX. Jednak zachwycanie się w czasie oficjalnych prezentacji możliwością dodawania aplikacji do paska skrótów było poniekąd zaskakujące, a towarzyszący mu brak euforii ze strony widowni bardzo wymowny.

Na plus zaliczyć możemy jedynie efektowne i proste zamykanie działających w tle aplikacji. Całość sprowadza się bowiem do wyciągnięcia wybranej aplikacji z listy tych uruchomionych.
 

Kolejną nowością w ICS jest zmodyfikowana przeglądarka.

Do znanej z poprzednich wersji systemu Android przeglądarki internetowej dodano możliwość zarządzania 16 zakładkami z poziomu rozwijanej listy (interakcja z nimi przebiega w ten sam sposób jak w przypadku zarządzania uruchomionymi aplikacjami), przeglądania stron zarówno w wersji mobilnej jak i w pełni desktopowej, dostępu do zakładek zapisanych w naszych przeglądarkach Chrome, czy zapisywania stron w celu ich późniejszego przeczytania (bez konieczności dostępu do sieci).
 

Rewolucja? Nie.

Nie można co prawda odmówić Google słuszności zmian wprowadzonych w domyślnej przeglądarce, ale żadna z nich nie jest niczym nowym na rynku aplikacji internetowych.

Wymienione wyżej funkcjonalności znajdziemy chociażby w Dolphin Browser, czy Read It Later (umożliwia zapisywanie stron). Pojawienie się ich w domyślnej aplikacji Google to duży plus, ale w kontekście dorównania poziomowi, jaki reprezentują obie, dostępne w Android Market aplikacje, a nie ustanowienia nowych standardów.

Zdecydowanie nie jest to rewolucyjna zmiana.

Gdy mówimy o przeglądarce, nie sposób nie wspomnieć o zarządzaniu wykorzystaniem danych (Data Usage Managment).

Ta długa nazwa definiuje funkcjonalność pozwalającą nam, użytkownikom ICS, na wgląd w wykorzystywaną przez poszczególne aplikacje ilość danych, jej przewidywany wzrost lub spadek, a także odpowiednią konfigurację alarmów i ograniczeń dotyczących poziomu jej zużycia zarówno dla całego urządzenia jak i poszczególnych aplikacji. 
 

Znów tylko ewolucja.

Jeżeli pominiemy oprawę graficzną uruchamianej z poziomu ustawień funkcjonalności, to w zasadzie uzyskamy aplikację bliźniaczo podobną do chociażby 3G Watchdog i Onavo. Data Usage Managment nie zaskakuje niestety niczym nowym.

Rozpoznawanie mowy to kolejny aspekt systemu poddany modyfikacjom.

Mechanizm pozwala na dyktowanie treści wiadomości SMS i email oraz wprowadzanie danych w wyszukiwarce.

Trzeba przyznać, że w dużej sali konferencyjnej, przy nagłośnieniu i licznych szmerach reporterów udało się prowadzącemu bezproblemowo napisać SMS, zaopatrzony nawet w charakterystyczną buźkę „:-)”.
 

No, może nie do końca bezproblemowo: śmiech widowni został zinterpretowany na końcu wiadomości jako „yahoo”.

Jeżeli jednak zapomnimy na chwilę o Iris, to słowo rewolucja w tym przypadku byłoby nadużyciem.

Zaprezentowana właściwość jest w zasadzie tą samą, którą znamy z poprzednich wersji systemu Android. Z własnego doświadczenia wiem natomiast, że wprowadzenie dzięki niej określonej treści (w języku polskim, czy angielskim) nie stanowi większego problemu już od wersji 2.1. Pod warunkiem, oczywiście, że odpowiednio „czysto” wymawiamy słowa.

Wspomniany wcześniej Iris jest natomiast odpowiedzią giganta z Mountain View na Siri od Apple.

Uważni zapewne zauważyli, że Iris to anagram słowa Siri.

Aplikacja, która według wielu źródeł powstała w 8 godzin po opublikowaniu Siri, nie może być jednak zaliczona jako rewolucyjna zmiana w Ice Cream Sandwich, gdyż dostępna jest z poziomu Android Market. I to dla systemów od wersji 2.1 począwszy.

Czas na możliwość wykonywania zrzutów ekranu.

Dzięki zastosowaniu kombinacji klawiszy odpowiedzialnych za wyłączenie urządzenia i zmniejszenie głośności możliwe jest wykonanie zrzutu ekranu. Funkcja ta z pewnością przypadnie do gustu wszystkim tym, którzy wykorzystywali to tego czasochłonna metodę opartą o Android SDK.

Jest to zdecydowanie debiut jeżeli mówimy o smartfonach. Trudno go jednak nazwać rewolucją. W przypadku tabletów mechanizm pojawił się bowiem wraz z systemem Honeycomb.

Liczne zmiany dotknęły również aplikację służąca do robienia zdjęć.

Tutaj również nie znajdziemy nic zaskakującego. Funkcjonalności pozwalające edytować zdjęcia, wycinać określone fragmenty, czy przekształcać je geometrycznie (odbicia, obroty, itp.) dostępne są w wielu różnych aplikacjach z Android Market.

Dodatkowo zachwalana przez Google opcja wykonywania zdjęć panoramicznych, a zaprezentowana chociażby w Hong Kongu, nie powalała na kolana. Bardzo łatwo można było odnaleźć załamania – miejsca, w których zdjęcia zostały przesunięte względem siebie.
 

Pozytywnie można ocenić natomiast szybkość wykonywania zdjęć, która jest niemalże natychmiastowa. W tej chwili trudno jednak ocenić, co ma na nią największy wpływ: sprzęt – Galaxy Nexus, czy oprogramowanie – ICS.

Na koniec zostawiłem dwa najciekawsze rozwiązania.

Pierwszym jest Android Beam. Technologia ta pozwala na wymianę danych z wykorzystaniem komunikacji bliskiego zasięgu NFC, której obwody wbudowane są w baterię smartfona. Dzięki niej dzielenie się adresami stron internetowych, plikami, mapami, czy aplikacjami (w zasadzie ich stronami w Android Market) odbywa się poprzez zetknięcie dwóch urządzeń wyposażony w system Android 4.0. Na pulpicie urządzenia, które wysyła dane, pojawia się wówczas komunikat: „Touch to beam” wymagający jedynie potwierdzenia operacji poprzez dotknięcie ekranu.

Cały proces prezentuje poniższy filmik:

Zdecydowanie ewolucja.

Opisywana, jako natychmiastowa i łatwa w użyciu technologia, nie jest jednak tak innowacyjna jak mogłoby się wydawać. Rozszerza ona, bowiem jedynie funkcjonalność znanej z Nexusa S aplikacji PayPal, która pozwala w podobny sposób na przesyłanie pieniędzy z jednego konta na drugie.

O tak:

Drugie natomiast zostało określone jako „People”.

Jest to funkcjonalność, którą wielu użytkowników bezskutecznie poszukuje w swoich smartfonach. Na czym polega? W zasadzie trudno jest odpowiedzieć jednoznacznie. Wiąże się z nią bowiem szereg modyfikacji, które obejmują zarówno książkę kontaktową jak i funkcję szybkiej odpowiedzi.

Bardzo dobrym przykładem jest ta pierwsza, w której w bardzo łatwy sposób (poprzez wybranie kontaktu) możemy uzyskać kompleksowe informacje o danej osobie. Są ta nie tylko numery telefonów, adres zamieszkania, czy email, ale także dostępne profile internetowe (Google+, Twitter), czy związane z nimi aktualizacje (zdjęcia, filmy, wpisy).

Całość najlepiej obrazuje określenie użyte przez Hugo Barrę : „(…)live window into your social world.”. Aplikacja ma bowiem dostęp do wszelkich usług wykorzystanych w smartfonie, z których może czerpać informacje o danym profilu, będąc jednocześnie wykorzystywaną przez wiele innych programów, takich jak chociażby Gmail.

 

Rewolucja? Raczej nie, ale na pewno warto ją podkreślić.

I w tym przypadku znaleźlibyśmy wiele podobnych rozwiązań w produktach dostępnych w „markecie”. Trudno byłoby jednak odnaleźć jedną, tak głęboko zintegrowaną z platformą. Poza tym nieodpartym pozostaje wrażenie, że taką funkcjonalność powinniśmy uzyskać wraz z systemem, a nie poprzez instalację dodatkowych aplikacji. Za to właśnie Google należą się pochwały.

Podsumowanie

Jeżeli spojrzymy na Ice Cream Sandwich z punktu widzenia przeciętnego użytkownika, to wprowadzone w nim zmiany nie są z pewnością zmianami rewolucyjnymi. Wiele spośród nich można bowiem uzyskać instalując znajdujące się w Android Market aplikacje.

Wątpliwości zaczynają pojawiać się jednak w sytuacji, gdy zdamy sobie sprawę z faktu, iż wszystkie wymienione wyżej funkcjonalności powinniśmy otrzymać w momencie zakupu urządzenia. I w tym tkwi chyba tak naprawdę największa zasługa Google.

Nie otrzymaliśmy systemu, który zaskakuje nowymi rozwiązaniami, zadziwia pomysłowością. W nasze ręce trafi natomiast Android, którego tak naprawdę powinniśmy dostać już dawno temu.

Wszystkie wykorzystane w artykule zdjęcia pochodzą z prezentacji Google i Samsunga w Hong Kongu oraz Android Market.





x