UE obiecuje szybki internet w każdym domu, powszechniejszy dostęp do 5G oraz więcej darmowego Wi-Fi

Eliasz Szykowny Artykuły 2016-09-15

flaga-ue-europy

 

 

Komisja Europejska obiecała bezpłatny bezprzewodowy dostęp do Internetu w każdym mieście czy wsi na terenie Unii Europejskiej. To ma się pojawić już w ciągu najbliższych 4 lat. Ale to jeszcze nie wszystko…

 

Nowe dotacje (łączny budżet wynosi 120 mln euro) mają pozwolić władzom publicznym na zakup odpowiedniego sprzętu, który pozwoli na wprowadzenie pewnego rodzaju „utopii”. Wszystko zależy jeszcze od decyzji Parlamentu Europejskiego oraz ministrów finansów w poszczególnych krajach należących do Unii. Jeśli te decyzje okażą się pozytywne, to już przed końcem przyszłego roku środki pieniężne będą dostępne tam, gdzie infrastruktura sieciowa wymaga rozbudowy.

 

Jak już wspomniałem w pierwszym akapicie, do roku 2020 w każdej wsi i mieście mają pojawić się punkty dostępu do darmowego Wi-Fi usytuowane w pobliżu najważniejszych lokalnych ośrodków życia publicznego. Najważniejszym celem jest ten, żeby wszyscy mieli możliwość skorzystania z sieci internetowej.

 

Komisja postawiła sobie również za cel udostępnienie wszystkim europejskim gospodarstwom domowym superszybkiego internetu, czyli dostępu do pobierania z prędkością co najmniej 100 Mb/s (to akurat ma się ziścić do 2025 roku).

 

Ambitne plany obejmują również pełniejsze wdrożenie 5G w całej Unii Europejskiej do 2025 roku. Komisja obiecywała również zniesienie roamingu w praktycznie całym kontynencie raz na zawsze. Podobno to ma przyczynić się do potencjalnego stworzenia dwóch milionów nowych miejsc pracy w UE.

 

Wraz z pozytywnymi w oczach konsumentów nadchodzącymi zmianami pojawiły się niestety informacje, z których nie wszyscy będą zadowoleni. Mowa o nowych przepisach dotyczących praw autorskich, które mogą za jakiś czas wejść w życie. UE chce lepiej zapobiegać piractwu w internecie i ma zamiar dać większe możliwości zwalczania nielegalnie udostępnianych treści dziennikarzom, wydawcom i autorom. W praktyce oznacza to na przykład, że wyszukiwarka internetowa musi płacić autorowi utworu za pokazywanie fragmentów należących do niego treści. Podobna sytuacja ma miejsce już obecnie w Niemczech i Hiszpanii, gdzie wyszukiwarki płacą, gdy pokazują części cudzych utworów.

 

Pojawia się też obawa, że teraz na przykład na portalu YouTube każdy film przed udostępnieniem będzie musiał być sprawdzony dokładnie pod kątem możliwości złamania praw autorskich. To niekoniecznie będzie na rękę na przykład Google’owi. Zaproponowana dyrektywa nakazywać będzie wdrożenie skutecznych środków przez różne portale udostępniające wideo.

 

Mimo, że plany Komisji Europejskiej w sprawach powszechniejszego dostępu do internetu wyglądają obiecująco, dyrektywy dotyczące praw autorskich mogą powodować pewne problemy. Odbiorcy treści (a także paradoksalnie sami autorzy) również mogą potencjalnie na tym ucierpieć.

 

Jednak mimo wszystko można się cieszyć, że w Komisji Europejskiej coś się w końcu ruszyło w sprawie powszechniejszego dostępu do sieci. A jak to wszystko będzie wyglądało w praktyce, zobaczymy za parę lat…

 

Źródło: Ars Technica






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x