Notch – to był jego rok. Co będzie dalej?

mm Mariusz Nowak Artykuły 2018-12-18

Miniony rok był nieco dziwny. W zasadzie to tak jak przewidziałem – to był rok nudnych smartfonów. Jednak chyba nikt nie spodziewał się tak bezsensownego kopiowania. Powtarzanie i to bezmyślne jakiegoś rozwiązania nie wystąpiło jeszcze nigdy na tak wielką skalę. Najważniejszą sprawą stało się wypełnienie przedniego panelu ekranem – to wcale nie dziwi. Technologia nie jest jednak jeszcze na to gotowa. Co zrobić z głośnikiem, czujnikami, przednią kamerą? Rozwiązaniem, które stało się najpopularniejsze jest notch czyli wycięcie na górze ekranu. Jest to oczywiście tymczasowe, ale inaczej się nie dało. 

Zobacz także: Zapamiętajcie tę nazwę – PillowFort to następca pornograficznego Tumblra

Notch – bezmyślne kopiowanie

Apple nie było pierwsze, ale chyba jest odpowiedzialne za wypromowanie notcha w znanym obecnie kształcie. W przypadku smartfonów amerykańskiej firmy ma to jednak sens. Wycięcie mieści cały zespół czujników i kamerę TrueDepth – odpowiedzialną za działanie Face ID czyli trójwymiarowego skanera twarzy. iPhone X i jego następcy wyróżniają się też stosunkowo małymi bocznymi ramkami z każdej strony – to wyróżnia go na tle konkurencji. Jednak większość produktów konkurencji nie ma tak zaawansowanego systemu, a wyposażona jest w wycięcie. Tylko czemu ono służy, skoro na dole i tak mamy sporych rozmiarów „podbródek”? Rok 2019 może być intrygujący. Nastąpi konfrontacja wielu różnych pomysłów – który z nich wygra?

Notch – czy zastąpi go dziura w ekranie?

Tymczasem producenci smartfonów z Androidem ruszają do kontrataku. Nowym pomysłem są dziury w ekranie. Mogą one pomieścić przedni aparat. Takim modelem jest pokazany właśnie Huawei Nova 4. To niesymetryczne rozwiązanie nie wygląda według mnie zbyt estetycznie, jednak jest przykładem na zmianę sposobu myślenia. Choć oczywiście telefony, które wykorzystują rozpoznawanie twarzy w 3D raczej nie wykorzystają takiego pomysłu. Jednak taki pomysł jest najprostszą kontynuacją obecnych trendów. Nie wymaga żadnych fundamentalnych zmian w projekcie telefonów. Główną wadą takich urządzeń jest pozostawienie sporego „podbródka” na dole. Produkcję modeli z dziurą w ekranie rozpoczyna już Huawei i Samsung. 

Notch czy podwójny ekran?

Takie rozwiązanie wydaje mi się dość zabawne, ale może zyska zwolenników? Choć chyba nie ma szans na popularność. Zamiast usytuować kamerę do selfie z przodu, niektóre firmy instalują drugi ekran dotykowy z tyłu urządzenia. Przykładem takiego rozwiązania może być choćby Nubia X. Wygląda to szczególnie interesująco z uwagi na tylny panel – wyróżniający się szklanym wykończeniem i niewidoczny przy wyłączonym telefonie. Podobnie prezentuje się Vivo Nex Dual Display Edition. 

Notch? A może slider?

Nigdy bym się nie spodziewał, że taka konstrukcja powróci. Tym ciekawym rozwiązaniem może się pochwalić choćby Oppo Find x. Ma on mechaniczny suwak, a kamera do selfie wysuwa się wraz z kamerą do odblokowywania twarzy. Z tyłu tego rozwiązania znajduje się system odpowiedzialny za podwójny tylny aparat. Jest jeszcze Xiaomi Mi Mix 3 – w jego przypadku musimy wysunąć całą przednią część telefonu aby odsłonić kamerę. Slider to jednak rozwiązanie pełne kompromisów i wybitnie niszowe. Mechanizm zabiera miejsce przeznaczone choćby na akumulator. Mimo zapewnień producentów o wielu testach i żywotności jest jednak bardzo ryzykowną rzeczą. Choć jeśli te urządzenia odniosą sukces pewnie zobaczymy go jeszcze w innych smartfonach.

Źródło: The Verge



x