„Na jedno kopyto” – przyzwyczajcie się do tego

Łukasz Pająk Artykuły 2018-05-03

Będę nudny, bo wymienię modele tylko jednej firmy – Nokia 36xx, E70, 68xx, 7600, N-Gage, 77xx, 7280, 3250 (5700 XpressMusic) i 7705 Twist. Co łączy te telefony? Były oryginalne, wyróżniały się, a – w większości przypadków – przy okazji nadawały się do codziennego użytkowania. Ba, E70 nawet pokazała, że nowe rozwiązanie może być wygodne. Coby nie skupiać się tylko na Finach to przypomnijmy Samsunga UpStage (SPH-M620) z dwoma wyświetlaczami, SGH-F520 z dwoma, osobno wysuwanymi klawiaturami czy też Juke, który był niesamowicie wąski i charakterystycznie otwierany.

samsung sgh-f520

Teraz wymieńmy najbardziej oryginalne smartfony z ostatnich kilku lat.. G Flex? V10? Wyróżniały się za sprawą swoich wyświetlaczy, ale w głównej mierze były to wciąż tak samo budowane modele. W takim razie może BlackBerry Priv? Na tle aktualnej konkurencji niewątpliwie się wyróżniał, ale na pewno nie na tle całego mobilnego rynku. Dzisiaj po prostu takich urządzeń nie ma. Jeśli ktoś stara się wprowadzić coś oryginalnego to zazwyczaj kończy się to na… zdobyciu patentu.

Jeśli zapomniałem o czymś wybitnie oryginalnym to poprawcie mnie proszę w komentarzach, ale na pewno nie można uznać iPhone’a X za taki model – w końcu Sharp Aquos S2 był pierwszy z charakterystycznym ułożeniem aparatów, a Essential Phone z wycięciem w wyświetlaczu. Być może tego drugiego można uznać za oryginalny? Według mnie to sytuacja identyczna, jak w przypadku wymienionych wcześniej modeli LG.

iPhone X

Dzisiaj tak naprawdę najłatwiej rozpoznać poszczególne smartfony po tyle. Nie szukajmy dalej oryginalności na miarę urządzeń z pierwszego akapitu. To umieszczenie aparatów sprawia, że być może zgadniemy z jakim modelem mamy do czynienia. Być może, bo metod na ich rozłożenie też jest ograniczona liczba – w rogu lub na środku, pionowo lub poziomo.

Huawei P20 Pro

Co z przodem? Notch i tyle w temacie. Póki co jedynie Samsung nie zastosował wycięcia w wyświetlaczu, ale to z pewnością tylko kwestia czasu, o czym świadczą różne plotki i patenty. Wiele też wskazuje, że HTC nie podejmie się takiego rozwiązania. OnePlus niewątpliwie będzie miał wycięcie w wyświetlaczu i Xiaomi Mi 7 tez. Nie trudno wziąć pod uwagę fakt, że wszyscy idą za tym, co się uda, a Apple niewątpliwie udało się wypromować design iPhone’a X. Spójrzmy na takiego Huawei P20 Pro, który żywcem czerpie z amerykańskiego modelu – Chińczycy nie pokusili się o dołożenie trzeciego aparatu do obwódki, a zostawili ją w stylu iPhone’a. Jednak ten hit muszę pochwalić za niesamowicie oryginalny kolor.

Zobacz też: Huawei wie, co zrobić, gdy zniknie Android

Zasada „udało się to kopiujemy” jest na porządku dziennym. Wszelkie egzotyczne rozwiązania po prostu się nie opłacają. Jeśli się nie przyjmą to po prostu firma musi liczyć się z ogromnymi stratami. Zdejmując klapki z oczu na typową budowę, musimy liczyć się z wyższymi wydatkami – dzisiaj nikt nie może sobie na to pozwolić, nie licząc największych. Dlatego to Apple pokazało, że można odmienić budowę smartfonów, więc reszta poszła tą samą drogą. Gdyby nie powstał iPhone X to szczerze wątpię, żeby którykolwiek z producentów zdecydował się na wycięcie w wyświetlaczu. Trochę to smutne, trochę zrozumiałe, ale jest światełko w tunelu – elastyczne wyświetlacze i ich zastosowanie w urządzeniach mobilnych.





x