Uruchomienie Doom na kalkulatorze nie jest wyczynem, który zapisze się złotymi głoskami w historii świata. Znamy już takie przypadki, a co więcej, produkcję iD Software uruchamiano już na znacznie ciekawszych sprzętach. Teraz jednak postanowiono sprawdzić, ile ziemniaków potrzeba do tego, by zasilić kalkulator, a następnie odpalić na nim grę.

Doom na kalkulatorze, czyli siła samozaparcia

Kiedy komuś się nudzi, może robić bardzo wiele rzeczy. Jedną z nich jest próbowanie zrobienia czegoś, czego wcześniej nikt nie zrobił. Wprawdzie nie jest powiedziane, że nikt wcześniej nie odpalił Dooma na urządzeniu zasilanym przez ziemniaki, ale raczej nie nagrał tego i nie wrzucił na YouTube. Mówimy tutaj o dość ciekawym eksperymencie, bo przecież nie co dzień słyszy się o takich rzeczach. Zważywszy na to, że sporo osób siedzi teraz w domach i szuka dla siebie zajęcia, to może dobrym pomysłem będzie, jeżeli zamówią 50 kilogramów ziemniaków.

Do zasilenia kalkulatora potrzeba było odrobinę mniej, bo około 45 kilogramów ziemniaków, ale to i tak sporo więcej, niż trzyma się w domu. Jednak sztuka wymaga poświęceń, a w tym przypadku także i cierpliwości. W eksperymencie wykorzystano kalkulator Texas  TI 84 Plus i jak możecie zobaczyć na załączonym materiale, cały proces przebiegł względnie bezproblemowo. Żeby jednak uruchomić Doom na kalkulatorze, należało wcześniej odpowiednio się przygotować. W tym przypadku trzeba było ugotować ziemniaki, co sprawiło, że były lepszymi przewodnikami. Po tym procesie wszystkie należało ze sobą połączyć i liczyć na to, że eksperyment się uda. Mężczyźnie udało się uzyskać 100 miliamperów oraz 5 woltów. O ile to wystarczyło do uruchomienia kalkulatora, to nie taki był pierwotny plan. Pierwotnie ziemniaki miały zasilić Raspberry Pi, ale to się nie udało.

Zobacz też: Mass Effect powróci w ciekawej formie.

Taki eksperyment to oczywiście tylko ciekawostka, ale trzeba przyznać, że ogląda się ten materiał z zaciekawieniem. Cóż, zobaczymy na czym innym da się jeszcze uruchomić Doom.

Źródło: Kotaku / YouTube

Bartosz Szczygielski

Nowymi technologiami zajmuje się od kilku lat. Kiedy o nich nie pisze, to pewnie pisze kolejną książkę. Jeżeli nie pisze kolejnej książki, to pewnie ogląda seriale, a jeżeli nie ogląda seriali, to najprawdopodobniej śpi.