Vivo V23 5G – recenzja nietypowego modelu dla fanów selfików

Jolanta Szczepaniak Jolanta Szczepaniak Smartfony

Vivo V23 5G to jedna z najnowszych średniopółkowych propozycji chińskiego producenta – od początku kwietnia można kupić go w Polsce. Smartfon niebanalny, który nie tylko efektownie wygląda (w wersji Sunshine Gold) – ma również imponujące wnętrze i określoną specjalizację. Producent skupił się bowiem na fotograficznych możliwościach frontowego aparatu. Miłośnicy selfie, oprócz dwóch aparatów do robienia zdjęć z ręki, dostaną tu również wyświetlacz AMOLED o zwiększonej częstotliwości odświeżania, sporo pamięci i procesor Dimensity 920. A czego nie dostaną? I czy vivo V23 5G jest wart 2499 złotych?

Zalety

  • wygląd i design
  • jakość wykonania oraz zastosowane materiały (metalowa ramka, szklany front i tył)
  • obudowę łatwo utrzymać w czystości (nie zbiera odcisków palców)
  • szybko i poprawnie działający optyczny skaner linii papilarnych pod ekranem
  • aparat do selfików oraz imponujące ustawienia trybu upiększania
  • mocna ładowarka i etui w zestawie
  • szybkie ładowanie FlashCharge 44 W

Wady

  • brak wodoodporności
  • brak gniazda słuchawkowego i slotu na karty microSD
  • pojedynczy głośnik o przeciętnej jakości dźwięku
  • wydajność procesora
  • przeciętne czasy pracy
  • brak ładowania bezprzewodowego
  • aparaty (zarówno te na frontowym, jak i tylnym panelu) bez OIS

Podsumowanie

Zgrabny smartfon, który stara się wyróżnić wyglądem oraz możliwościami fotograficznymi w kwestii autoportretów. Docenić trzeba przede wszystkim dopracowany design i jakość wykonania – jednak, moim zdaniem, to za mało, by przekonać nieprzekonanych do zakupu. Cena jest trochę za wysoka biorąc pod uwagę wszystko, co oferuje i czego nie posiada vivo V23 5G. Średniopółkowa konkurencja jest olbrzymia, a w wielu istotnych aspektach vivo pozostaje nieco w tyle za podobnie wycenionymi rywalami.

  • Zestaw 9
  • Specyfikacja 7
  • Budowa 10
  • Wyświetlacz 8
  • Akumulator 7
  • Aparaty 8
  • Oprogramowanie 7
  • Wydajność 7

Ogólna ocena

7.9/10

Recenzja vivo V23 5G – spis treści:

  1. Recenzja vivo V23 5G – spis treści:
  2. Specyfikacja
  3. Zawartość zestawu
  4. Budowa
  5. FunTouch OS 12 i Android 12
  6. Aparaty na froncie
  7. Aparaty na tylnym panelu
  8. Średniopółkowa wydajność
  9. Komunikacja
  10. Czasy pracy

Specyfikacja

Zanim przejdziemy do recenzji, warto poznać podstawowe elementy specyfikacji vivo V23 5G:

  • RAM: 12 GB (+ 4 GB pamięci wirtualnej)
  • Procesor: MediaTek Dimensity 920 MT6877T
  • Pamięć wewnętrzna: 256 GB
  • Ekran: 6,44 cali, 1080×2400 pikseli, 90 Hz, HDR10+
  • Aparaty na tylnym panelu: 64 MP (główny) + 8 MP (szeroki kąt) + 2 MP (makro), doświetlenie LED
  • Aparaty na froncie: 50 MP (główny) + 8 MP (szeroki kąt), dwie diody LED
  • System: Android 12, FunTouch 12
  • Łączność: Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac 2,4 i 5 GHz, Bluetooth 5.2, GPS/aGPS/GLONASS/BDS/GALILEO/QZSS, NFC, USB-C (2.0, OTG)
  • Inne: obsługa dwóch kart SIM, optyczny skaner linii papilarnych pod ekranem, tylny panel zmieniający kolor
  • Bateria: 4200 mAh
  • Wymiary: 157,2 x 72,4 x 7,4 mm
  • Waga: 179 g
  • Cena: 2499 zł

Zawartość zestawu

Vivo V23 5G to smartfon, w którym estetyka jest jednym z priorytetów. Zaznacza się ona już na etapie opakowania o ciemnoniebieskim kolorze, którego powierzchnia dosłownie błyszczy.

Wewnątrz, oprócz samego telefonu, znalazła się również ładowarka zapewniająca szybkie ładowanie FlashCharge o mocy 44 W. Do tego trochę papierów, kabel USB, przelotka z mini-jacka 3,5 mm do USB-C, przewodowe słuchawki (zakończone mini-jackiem) oraz szpilka do otwierania tacki na karty SIM. W zestawie znalazło się też silikonowe, transparentne etui, które dobrze zabezpiecza i krawędzie, i ekran, i wystający moduł aparatu.

Budowa

Vivo V23 5G należy do tych urządzeń, które lubią zwracać na siebie uwagę. Jest po prostu atrakcyjnym, zgrabnym i solidnie wykonanym smartfonem. Oko zawiesza się zwłaszcza na złotych, błyszczących krawędziach i efektownych matowych pleckach, ale nie sposób pominąć też sporego, ale ładnie zaprojektowanego modułu fotograficznego na tylnym panelu. Zgrabny kształt, chłód metalu i szorstka faktura szkła sprawiają, że od razu czuć produkt wysokiej jakości. Naprawdę aż szkoda pakować go do transparentnego etui, które dołączone jest w zestawie.

Patrząc na vivo V23 5G nie sposób nie zauważyć inspiracji smartfonami Apple’a. Głównie za sprawą charakterystycznej płaskiej ramki oraz sporego wcięcia na ekranie. Natomiast sam moduł fotograficzny na tylnym panelu nasuwa skojarzenie z flagowcami Samsunga.

Frontowy panel

Płaski, 6,4-calowy ekran AMOLED o rozdzielczości Full HD+ i częstotliwości odświeżania 90 Hz. Konkurencja potrafi dostarczyć wyświetlacze o odświeżaniu 120 Hz, ale czy naprawdę większość użytkowników zauważyłaby różnicę? W przypadku vivo V23 5G jest możliwość ustawienia 60 Hz, 90 Hz lub wybranie automatycznie dostosowywanego odświeżania (inteligentne przełączanie), zgodnie z rzeczywistym sposobem wykorzystania.

Panel ma wydłużony kształt (20:9) i oferuje wysoką gęstość upakowania pikseli na cal – 409 ppi. Wszystko to przekłada się na ostry i wyraźny obraz o nasyconych kolorach, które można dodatkowo modyfikować w ustawieniach (tryb standardowy, profesjonalny i jasny, a także regulacja temperatury barwowej). Jasność jest przeciętna – zapewne jej poziom sprawdzi się przy większości warunków zewnętrznych, ale telefon nieszczególnie dobrze radzi sobie przy słonecznej pogodzie. Warto dodać, że vivo V23 5G wspiera HDR 10 i certyfikat Widevine L1, nie ma też problemu podczas pracy ze smartfonem korzystając z okularów z polaryzacją.

Na froncie vivo zdecydowało się umieścić mało subtelne wcięcie z dwoma aparatami (jest tu też czujnik oświetlenia i czujnik zbliżeniowy). I choć podwójny aparat jest fajnym rozwiązaniem, które potrzebuje miejsca w obrębie ekranu, to notch zdecydowanie nie dodaje punktów w kwestii atrakcyjności. Wyświetlacz pokryty jest szkłem Schott Xensation Up, a całość chroniona jest dodatkowo fabrycznie naklejoną folią.

W obrębie frontowego panelu działają dwie metody odblokowania telefonu. Po pierwsze w dolnej części ekranu ukrywa się optyczny skaner linii papilarnych – nie mam do niego żadnych zastrzeżeń, działa szybko i bezbłędnie. A frontowy aparat odpowiada za rozpoznawanie twarzy, które w praktyce zazwyczaj aktywowało się zanim zdążyłam przyłożyć palec do wyświetlacza, a przy niedostatecznym oświetleniu doświetla twarz ekranem.

Tylny panel

Z frontu praktycznie każdy smartfon wygląda identycznie, dlatego to tylny panel jest najczęściej powierzchnią, na której można rozwinąć designerskie skrzydła. Vivo zdecydowanie zrobiło to dobrze.

Vivo V23 5G

Podobają mi się złote akcenty, logo i oznaczenia nie rzucają się w oczy, fotograficzny moduł, choć relatywnie duży, nie przytłacza całości, ale największą gwiazdą jest obudowa ze zmatowionego fluorytowego szkła AG w kolorze złotym, przechodzącym w kolor niebieski (tudzież zielono-niebieski) pod wpływem światła UV (moduł fotograficzny nie zmienia koloru). Można nawet „wyprodukować” sobie kilkuminutowy wzorek na obudowie, zasłaniając wybrany fragment przed wyeksponowaniem telefonu na działanie słońca. Takie rzeczy dzieją się, jeśli wybierzecie wersję Sunshine Gold – do wyboru jest jeszcze bardziej stonowana obudowa w kolorze Stardust Black.

Abstrahując od koloru obudowy – obydwie wyglądają znakomicie. Warto dodać, że na pleckach nie będą odznaczały się żadne odciski palców czy zabrudzenia, co również jest wielką zaletą V23 5G.

Ramka

Solidna ramka wykonana została z aluminium – czuć chłód metalu, na zastosowany materiał wskazują też paski antenowe. Płaskie krawędzie dodają elegancji i sprawiają, że smartfon przypadkiem nie wyślizgnie się z dłoni. W ich obrębie producent umieścił tackę na dwie karty SIM, mikrofon, port USB-C oraz zewnętrzny głośnik (dolna krawędź), przyciski do regulacji głośności oraz włącznik (po prawej stronie) oraz dodatkowy mikrofon (górna krawędź). Lewa strona pozostała niezagospodarowana.

Niestety zabrakło miejsca na slot na karty pamięci czy uniwersalne gniazdo słuchawkowe. Najtrudniej przeboleć jednak brak głośników stereo – to coś, co mają praktycznie wszystkie konkurencyjne urządzenia w średniej półce cenowej, a także telefony kosztujące dużo mniej od vivo V23 5G. Gdyby jakość dźwięku głośnika w recenzowanym modelu rekompensowała brak stereo, producent by się wybronił, jednak w praktyce jest on przeciętny, bezbarwny, pozbawiony niskich tonów i nie dostarcza żadnej przyjemności ze słuchania muzyki.

FunTouch OS 12 i Android 12

Vivo V23 5G pracuje pod kontrolą Androida 12 z firmowym interfejsem FunTouch. Nie jest to nakładka, którą polubią fani czystego Androida, preinstalowano kilka aplikacji, bez których użytkownik spokojnie by się obszedł, ale dostajemy też wiele opcji do spersonalizowania urządzenia i zwiększenia komfortu pracy (np. tryb ultragry, menu aplikacji, widgety, wyświetlacz zawsze aktywny czy Nano Music Player). Miło zobaczyć nowości najnowszego systemu Google’a, np. zielona dioda na ekranie powiadamiająca o tym, kiedy aparat lub mikrofon są w użyciu.

Aparaty na froncie

Vivo V23 5G to prawdziwy mistrz selfików. Aby spełnić oczekiwania osób, dla których ten typ zdjęć jest najważniejszy, smartfon dostał dwa mocne aparaty. Główny aparat na froncie ma 50 MP, obiektyw o jasności f/2.0 i autofocus, wspiera go aparat ultraszerokokątny o rozdzielczości 8 MP.

Ale to nie wszystko, producent dodał też dwie dwutonowe diody, które ukryte zostały na górnej ramce. Ten typ doświetlenia vivo określa jako reflektor, alternatywnie można skorzystać z „Aury”, czyli doświetlenia ekranem. Szkoda tylko, że nie ma optycznej stabilizacji obrazu. Dodajmy, że frontowy aparat poprzednika, modelu V21, udostępniał OIS, więc szkoda, że w vivo V23 5G z tego zrezygnowano, dając w zamian dodatkowy, relatywnie słaby aparat z ultraszerokim kątem.

Domyślnie aparat zapisuje selfiki o rozdzielczości 12,5 MP i, jak można się spodziewać, ich jakość jest lepsza od tego, co dostarcza konkurencja. Zdjęcia są szczegółowe, o dobrej dynamice, ale kolory nie wydają mi się do końca adekwatne. Porówałam selfiki z vivo V23 5G i Samsunga Galaxy A41 – wydaje mi się, że Samsung znacznie lepiej oddaje kolor skóry, podczas gdy vivo stara się w jakimś stopniu wybielić twarz. Obecność drugiego aparatu może być zaletą przy większej liczbie osób na zdjęciu, choć kolory na zdjęciach z wykorzystaniem szerokiego kąta wyglądają nieco inaczej (są zauważalnie chłodniejsze), a poziom szczegółowości jest gorszy (aparat ma tylko fixed focus).

Na głównym panelu znalazł się też przełącznik HDR, Portret HD, możliwość zastosowania filtrów kolorystycznych, a także, w dodatkowych ustawieniach, zmiana proporcji zdjęcia, samowyzwalacz, linie kadrowania, poziomica i znak wodny. Zastosować można też inteligentne śledzenie oka oraz tryby upiększania (w trybie portretowym) – tutaj ingerencja może być znacząca, nałożyć można jeden z wiele ustawionych filtrów, siłę efektu bokeh oraz efekt upiększania (naturalny, klasyczny, wśród których jest możliwość wygładzenia skóry, jej odcienia, wybielenie, zmiana owalu twarzy, profilu lub kształtu nosa, ust i in.) i makijażu. Jest tego naprawdę bardzo dużo i choć efekt jest daleki od naturalnego, widzę tu duży selfikowy/instagramowy potencjał.

Aparaty na tylnym panelu

Zestaw aparatów na tylnym panelu również nie powinien rozczarować amatorów mobilnej fotografii, choć trzeba pamiętać że V23 5G jest wybitnie nastawiony na autoportrety. Vivo zamontowało bowiem 64 MP aparat główny z obiektywem o jasności f/1.9 oraz PDAF, 8 MP aparat ultraszerokokątny (f/2.2) oraz 2 MP aparat makro (f/2.4). Trzeba dodać, że vivo V23 5G nie dysponuje optyczną stabilizacją obrazu i udostępnia jedynie cyfrowy zoom (maksymalnie 10x).

O ile dwa pierwsze aparaty sprawdzą się na co dzień, aparat makro wydaje się wciśnięty nieco na siłę – mało osób z tego faktycznie korzysta, a lepszą jakość osiągnie się na przykład kadrując zdjęcie wykonane w pełnej rozdzielczości.

Zdjęcia z głównego aparatu w dobrym oświetleniu są bardzo dobre. Ale dobre zdjęcia w świetle dziennym potrafi zrobić nawet smartfon z dolnego pułapu cenowego. Dla recenzowanego modelu pewnym ograniczeniem jest niedostatecznie szybkie łapanie ostrości – poruszające się obiekty na zdjęciach wychodzą nieostre.

Wyzwaniem są zdjęcia nocne – tutaj vivo V23 potrafi wyprodukować dobre zdjęcia, zwłaszcza, gdy uruchomiony zostanie tryb nocny. Nie na poziomie droższych modeli, ale są zupełnie akceptowalne. Przy wykorzystaniu ultraszerokokątnego aparatu widoczne się szumy, a przez brak OIS musimy przygotować się na rozmazane ujęcia.

Pewna degradacja jakości zdjęć jest widoczna po przełączeniu się na szeroki kąt. Zmienia się kolorystyka – na chłodniejszą, widać słabą rozpiętość tonalną i gorszy poziom szczegółowości zdjęć w porównaniu do głównego aparatu. Po smartfonie, który kosztuje około 2,5 tysiąca złotych spodziewałam się czegoś więcej.

Sama aplikacja udostępnia szereg trybów pracy – obok nocnego, portretu, zdjęcia i wideo producent dodaje np. panoramę, tryb pro, skaner dokumentów czy zdjęcia w wysokiej rozdzielczości. Na głównym panelu umieszczono przełącznik HDR i doświetlenia, supermakro oraz ikonę ustawień.

Smartfon pozwala na nagrywanie wideo w maksymalnej jakości 4K przy 30 klatkach na sekundę – dotyczy to zarówno frontowego, jak i tylnego aparatu.

Średniopółkowa wydajność

Poza tym wydajność vivo V23 5G jest zupełnie wystarczająca podczas codziennej pracy: korzystania z mediów społecznościowych, internetu, Netflixa i in. Na plus zasługuje duża liczba gigabajtów pamięci – mamy bowiem 12 GB pamięci RAM (z możliwością dodania wirtualnych 4 GB) oraz 256 GB pamięci wewnętrznej. Dodam, iż benchmarki nie wskazują, by procesor cierpiał z powodu throttlingu (stabilność na poziomie 99,6% w Wild Life Stress Test i 99,1% w Wild Life Extreme Stress Test, 94% w CPU Throttling Test).

Smartfon napędza MediaTek Dimensity 920 5G – jego ogólną wydajność można porównać do Snapdragona 860 lub 778G. Ten sam procesor można spotkać w Xiaomi 11i, Realme 9 Pro+ czy Redmi Note 11 Pro+, ale konkurencja oferuje też modele w niższej od V23 5G cenie, które mają mocniejszy układ Dimensity 1200 (np. OnePlus Nord 2 5G) czy Qualcomma 870 (np. Poco F3, Realme GT Neo 2). Także w swojej półce cenowej recenzowany smartfon nie będzie najmocniejszym zawodnikiem, o czym pamiętać powinny osoby, które chciałyby wykorzystać go do intensywnego grania.

Na co dzień smartfon nie miał problemów z przegrzewaniem się, niemniej włączenie Asphalt 9 przy wysokich ustawieniach grafiki czy Genshin Impact pozwalało wyraźnie zaobserwować zwiększenie temperatury urządzenia. Oprócz wymienionych tytułów grałam na nim w Real Racing 3, Subway Surfers i kilka innych, tzw. casualowych gier. Jak na smartfon ze średniej półki, który nastawiony jest na zupełnie inne zadania, vivo V235G radził sobie naprawdę dobrze.

Komunikacja

Vivo V23 5G ma wszystko, co potrzebne do pracy – i wszystko sprawuje się bez zarzutów. Sieci bezprzewodowe działały bez problemów, Bluetooth sprawnie łączył się z bezprzewodowym głośnikiem i słuchawkami TWS, nie zabrakło wsparcia dla płatności zbliżeniowych – NFC bezproblemowo współpracowało tu z Google Pay i Wise. Z elementów, których vivo V23 5G nie posiada, trzeba wymienić diodę powiadomień, port podczerwieni czy radio FM.

Nie miałam tez powodów, by narzekać na łączność komórkową. Smartfon działał z kartą Virgin Mobile oraz T-Mobile – nie było problemów z zasięgiem i pracą żadnej z nich. Jakość rozmów jest poprawna.

Czasy pracy

Vivo V23 5G to przykład kompromisów między wartością użytkową a estetyką. Aby nie przesadzić z wagą i zachwycić zgrabnym, smukłym kształtem vivo poświęciło baterię. Smartfon wyposażono bowiem w ogniwo o mało imponującej pojemności 4200 mAh.

W praktyce smartfon wystarczał na pełny dzień pracy, który obejmował m.in. korzystanie z Facebooka i Messengera, oglądanie seriali na Netflixie (tak ok. 2,5-3 godz.) i sporadyczne zdjęcia. Wieczorem miał jeszcze ok. 20% energii, więc bez problemu można go podładować dopiero następnego dnia. Oczywiście wszystko zależy od odpalanych aplikacji – podczas gdy godzina Netflixa zużywa zaledwie ok. 6% baterii, to 30 minut grania w Genshin Impact powoduje spadek naładowania o 12-13%.

Samo ładowanie, z wykorzystaniem ładowarki z zestawu, nie zajmuje wiele czasu. Po 30 minutach stan naładowania sięga 60%, a cały proces – od zupełnie padniętego telefonu do pełnej baterii – trwa mniej więcej godzinę. Vivo V23 5G nie obsługuje ładowania bezprzewodowego.

Sprawdź najlepsze prezenty na komunię

Partner poradnika:

Kup prezent na komunię z apką PAYBACK i zgarnij punkty
Impression Tag
Sprawdź najnowsze wpisy