Huawei P50 Pro recenzja test opinia

[Recenzja] Huawei P50 Pro nie pozwala zapomnieć o firmie

Łukasz Pająk Łukasz Pająk Recenzje

Miniony rok to okres poślizgów. Wiele firm z racji załamania łańcucha dostaw i mnóstwa innych pobocznych problemów musiało pójść na kompromisy. Często sprowadzało się to do przesuwania ogólnoświatowych premier i ograniczania dostępności konkretnych urządzeń, czego idealnym przykładem jest właśnie tytułowy model. Pierwsza premiera na świecie, a właściwie prapremiera Huawei P50 Pro odbyła się w Chinach w lipcu zeszłego roku. Tym sposobem blisko pół roku musieliśmy czekać na debiut tego smartfona w Polsce. Niemniej Huawei P50 Pro jest już w sklepach, a oto przed Wami jego recenzja, do której serdecznie Was zapraszam.

Zalety

  • Widać coraz większy potencjał w Huawei Mobile Services
  • Topowej klasy aparaty
  • Wyświetlacz ewidentnie z najwyższej półki
  • Nikt nie powinien martwić się o wydajność

Wady

  • Brak Usług Google
  • Zdecydowanie zbyt wysoka cena w stosunku do zeszłorocznej specyfikacji
  • Połyskliwa obudowa nie spodoba się pedantom

Recenzja Huawei P50 Pro w trzech zdaniach podsumowania

Spóźniony, ale wciąż godny uwagi, czyli Huawei P50 Pro ostatecznie trafił do Polski i to na pewno dobra wiadomość. Na rynku pojawił się bardzo wydajny smartfon ze świetnymi aparatami i ogólnymi możliwościami multimedialnymi. Niestety spóźnienie nie oznacza niższej ceny i wciąż trzeba mieć z tyłu głowy, że żegnamy Usługi Google, a witamy się z perspektywicznymi Usługami Huawei.

Huawei P50 Pro recenzja test opinia
  • Zestaw 8
  • Specyfikacja techniczna 8
  • Budowa 8
  • Wyświetlacz 9
  • Akumulator 8
  • Aparaty 9
  • Oprogramowanie 8
  • Wydajność 10

Ogólna ocena

8.5/10

Zestaw, specyfikacja techniczna i cena Huawei P50 Pro

Huawei P50 Pro recenzja test opinia

Klasyczny prostopadłościan ze zsuwanym wierzchem zawiera wszystko to, czego spodziewamy się po dzisiejszych smartfonach. Huawei nie wychodzi naprzeciw z niespodziewanymi dodatkami. Dlatego pod smartfonem w pudełku znajdziemy niezbędną dokumentację z kluczykiem do tacki na karty SIM i pamięci NM, gumowe etui, a także modułową ładowarkę, która składa się z zasilacza o mocy 66 W (najmocniejszy z obsługiwanych) oraz kabla USB-A – USB-C.

Huawei P50 Pro recenzja test opinia

Dołączone do zestawu etui jest klasyczne i ciężko się do niego przyczepić. Poprawia chwyt i chroni obudowę w sposób najbardziej możliwy. Oznacza to, że podwójna wyspa z aparatami jest zasłaniana, ale siłą rzeczy krawędzie pozostają częściowo odsłonięte przez zakrzywiony wyświetlacz. Tym sposobem także front nie może liczyć na dodatkową ochronę, choć trzeba przyznać, że guma w ramach górnej i dolnej krawędzi minimalnie wychodzi ponad powierzchnię. Często w takich konstrukcjach boleśnie wypada przyleganie ochraniacza do obudowy, ale w tym wypadku nie występuje taki problem.

Z ceną Huawei zaszalał, więc co otrzymujemy w zamian?

Huawei P50 Pro recenzja test opinia

Wiecie już, że Huawei P50 Pro nie jest najnowszym smartfonem, gdy spojrzymy na światowy rynek. Patrząc na specyfikację, o której dokładnie za chwilę, także już widać, że mówimy o podzespołach z poprzedniej generacji. Mimo wszystko producent postanowił, że cena Huawei P50 Pro wyniesie 5499 złotych w Polsce, a w przedsprzedaży (do 8 lutego 2022 roku) 4999 złotych (+Huawei FreeBuds 4 za symboliczną złotówkę).

Specyfikacja Huawei P50 Pro

  • 6,6-calowy wyświetlacz OLED FullHD+
    • rozdzielczość: 2700×1228 (19,8:9, 450 ppi)
    • 91,2% wypełnienia frontu
    • 10-bitowa paleta barw (1,07 miliarda)
    • częstotliwość odświeżania obrazu: 120 Hz
    • częstotliwość odświeżania panelu dotykowego: 300 Hz
  • układ Snapdragon 888 4G
    • litografia: 5 nm
    • CPU:
      • 1x Cortex A77 (3,13 GHz)
      • 3x Cortex A77 (2,54 GHz)
      • 4x Cortex A55 (2,05 GHz)
    • GPU: Adreno 660
  • 8 GB RAM
  • 256 GB wbudowanej pamięci dla użytkownika
    • UFS 3.1
    • możliwość rozbudowy za pomocą kart pamięci NM (do 256 GB)
  • aparaty:
    • przód: 13 MPx (f/2.4)
    • tył:
      • 50 MPx (f/1.8, 23 mm, PDAF, laserowy AF, OIS)
      • 64 MPx (f/3.5, 90 mm, teleobiektyw-peryskop, OIS)
      • 13 MPx (f/2.2, 13 mm, obiektyw szerokokątny)
      • 40 MPx (f/1.6, 23 mm, czarno-biały)
  • akumulator o pojemności 4360 mAh
    • szybkie ładowanie przewodowe 66 W
    • szybkie ładowanie bezprzewodowe 60 W (+ zwrotne)
  • USB-C (3.1), Bluetooth 5.2, Wi-Fi 6 (802.11ax), NFC, hybrydowy Dual SIM (dzielony z NM), czytnik linii papilarnych w ekranie, certyfikat IP68, głośniki stereo
  • Android 11 (EMUI 12 z Huawei Mobile Services)
  • wymiary: 158,8 x 72,8 x 8,5 mm
  • waga: 195 g

Ewidentnie widać, że mamy do czynienia z flagowym smartfonem, choć oczywiście bez 5G i Usług Google. Sam Snapdragon 888 to wspomniany punkt z poprzedniej generacji. Jest on też na tyle wyjątkowy, że to pierwszy flagowiec Huawei z układem od Qualcomma, który kupimy w Polsce. Niemniej cała reszta wciąż jest świeża i godna uwagi. W szczególności, jak to w przypadku Huawei, szczególną uwagę trzeba zwrócić na aparaty, które rok temu pokazały swoją moc i nadal drzemie w nich duży potencjał. Cenę też na swój sposób, choć minimalnie, broni wersja pamięciowa, która nie jest możliwie najniższą. Swoją drogą Huawei P50 Pro to jeden z niewielu flagowców, który jeszcze wspiera karty pamięci, choć autorskiego standardu Nano Memory.

Budowa i jakość wykonania

Huawei P50 Pro recenzja test opinia

Huawei P40 Pro, którego miałem przyjemność recenzować w 2020 roku, to jeden z najlepiej zbudowanych i wykonanych smartfonów w historii. Tym sposobem dzisiejszy bohater, czyli P50 Pro ma bardzo wysoko postawioną poprzeczkę. Nie będę ukrywał, że design starszego smartfona bardziej trafiał w moje gusta, ale nie one to jest tutaj najważniejsze. Podwójna wyspa z aparatami z pewnością jest ciekawa i pozwala się wyróżniać, o czym wspominał Bartosz w swoich wrażeniach. Trzeba się przyzwyczaić do tego rozwiązania, ale ostatecznie widać z daleka, że mamy do czynienia z Huawei, a w praktyce nie niesie to za sobą problemów natury ergonomii.

P50 Pro to wciąż rewelacyjnie wykonany smartfon, który dobrze odnajduje się w dłoni za sprawą swoich kształtów i wyważenia. Do tego stopnia, że nie chce się go puszczać, gdyż… Huawei postawił na lustrzane malowanie, które niemiłosiernie się brudzi. To właśnie pod tym względem matowy P40 Pro był o niebo lepszy. Niewątpliwie czysty Huawei P50 Pro wygląda elegancko i po prostu bije od niego wysoko postawiona pozycja w portfolio. Tylko każde dotknięcie dobitnie psuje efekt, do czego chcąc nie chcąc trzeba się przyzwyczaić.

Rozłóżmy obudowę Huawei P50 Pro na czynniki pierwsze

Przód bohatera niniejszej recenzji pozostał zakrzywiony względem poprzednika, więc widać wspomnianą elegancję, ale też minimalnie pogorszone aspekty ergonomiczne, gdy światło skupia się na załamaniach. Te na szczęście nie są za bardzo widoczne, co Huawei P50 Pro zawdzięcza między innymi fabrycznie nałożonej folii na ekran. Jedną z kolejnych zmian w tym smartfonie względem swojego poprzednika jest rezygnacja z systemu rozpoznawania twarzy w 3D. To sprawiło, że firma postawiła na płaską weryfikację użytkownika, ale też na pojedynczy, stosunkowo mały otwór w wyświetlaczu. W nim naturalnie znajdziemy aparat do selfie, który swoją jakością potrafi zaskoczyć. Szczególnie że firma pozwala wyraźnie oddalać obraz, stosując szeroki kąt. Nie zmienił się za to czytnik linii papilarnych, który wciąż działa bez zarzutu. Jednak to nie koniec nowości, bo na samej górze pojawia się szczelina z głośnikiem, który jest częścią zestawu stereo. Tym sposobem ostatecznie żegnamy się z głośnikiem w ekranie, aczkolwiek nie jest to zła wiadomość.

Przechodząc na tył, od razu nasze oczy kierują się na… własne odbicie lub podwójną wyspę z aparatami. Dolny garb został wykorzystany na umiejscowienie matrycy z peryskopem, mikrofonu oraz dwóch diod doświetlających. Druga wyspa to pozostałe trzy aparaty. Oba koła zostały osadzone na dosyć niskim podeście, który zawiera jeszcze czujnik badający spektrum barw. Sama powierzchnia została dodatkowo zakrzywiona na krawędziach, więc możemy mówić o poprawionym chwycie. Lustrzane malowanie na szczęście nie jest na tyle śliskie, żeby martwić się o wypadanie urządzenia z rąk.

Krawędzie także dopinają wizję flagowca z krwi i kości

Stosunkowo cienkie krawędzie Huawei P50 Pro wynikają oczywiście z zakrzywionego frontu i pleców, aczkolwiek nie można powiedzieć, żeby negatywnie wpływały na komfort użytkowania. Pod tym względem całość można uznać na plus, bo przyciski oferują zarówno wyczuwalny skok, jak i są dobrze rozróżnialne. Tymczasem ogólnie na krawędziach smartfona znajdziemy:

  • góra — dodatkowe mikrofony, port podczerwieni, głośnik
  • dół — tacka na karty SIM i pamięci, główny mikrofon, złącze USB-C, głośnik
  • prawa strona — wszystkie klawisze fizyczne
  • lewa strona — pusto

Wszystko zostało poprawnie rozmieszczone. Głośniki stereo, które są wyjątkowe w serii P, sprawdzają się poprawnie. Rozpiętość dźwięku robi wrażenie, ale flagowce potrafią dać minimalnie więcej między innymi w niskich tonach. Niemniej sama jakość jest zdecydowanie ponadprzeciętna i po raz kolejny ciężko narzekać.

Wyświetlacz i jakość obrazu

Huawei P50 Pro recenzja test opinia

Flagowe smartfony od zawsze wyróżniały najlepsze wyświetlacze. Co prawda prym w tej materii wiedzie Samsung, aczkolwiek od dłuższego czasu stosowane panele stoją na tak wysokim poziomie, że różnice dla większości odbiorców będą marginalne. Huawei dobrze wpisuje się w ten trend, gdyż ekran P50 Pro oferuje najważniejsze rozwiązania, kluczowe w ostatecznej ocenie. Począwszy już od barw, mamy do dyspozycji paletę 1 miliarda kolorów, które widać, bo są one właściwie odwzorowane i ciężko dopatrzeć się jakichkolwiek przekłamań. Tyczy się to także balansu bieli z małym ukierunkowaniem na domyślnie zimne odcienie. Oczywiście to wszystko jesteśmy w stanie dostosować do swoich potrzeb w ramach oprogramowania, włącznie z precyzyjnym wyborem temperatury barw. Do tego dołóżmy bardzo wysoką jasność, przekraczającą 800 nitów w szczególnych warunkach, więc czytelność prezentowanego obrazu także nie jest wadą, a zaletą.

Ostatnim aspektem, na który warto zwrócić uwagę, to podniesiona częstotliwość odświeżania obrazu, do której Huawei początkowo podchodził niechętnie. Jednak w P50 Pro widać już, że firma śmielej podeszła do tematu i postawiła na 120 Hz w adaptacyjnym wydaniu. Oznacza to, że smartfon może płynnie regulować prędkość odświeżania obrazu (od 1 do 120 Hz), aczkolwiek jeśli chcemy, to możemy wymusić na stałe najwyższą wartość lub standardowe 60 Hz. Nie zauważyłem większych problemów z oprogramowaniem, które niepotrzebnie blokowałoby aplikacje przed wykorzystaniem tej cechy wyświetlacza. Na palcach jednej ręki można zliczyć gry, które miały z tym problem.

Akumulator — czas pracy i ładowania

Huawei P50 Pro recenzja test opinia

W ostatnim czasie producenci zauważyli potrzebę stosowania coraz większych akumulatorów także we flagowych smartfonach. Przestała to już być domena budżetowych propozycji, choć Huawei mimo wszystko postawił na kompromis. P50 Pro oferuje odpowiednio duży akumulator (4360 mAh), aby smartfon wytrzymał dzień spokojnej pracy, choć trzeba przyznać, że jest to przeciętny wynik, patrząc na innych graczy. Mimo wszystko na szczęście nie zdarzyło mi się, że musiałem szukać wieczorem ładowarki, choć czasami bywały sytuacje na granicy. Przekłada się to na następujące czasy pracy z włączonym wyświetlaczem:

  • 6 godzin w spokojnym scenariuszu (przeglądarka, filmy, social media, proste gry)
  • 3 godziny na pełnych obrotach

Na szczęście smartfon nie nagrzewa się nadmiernie w stosunku do innych modeli ze Snapdragonem 888 na pokładzie. Za to szybkie ładowanie, mimo że nie jest ono najszybsze na rynku, wciąż wypada bardzo pozytywnie. Huawei P50 Pro bez problemu naładujemy do pełna w niecałe trzy kwadranse, podczas gdy pierwsze 30 minut wystarcza, aby ujrzeć na ekranie ponad 85%.

Aparaty — jakość zdjęć i filmów

Huawei P50 Pro recenzja test opinia

Huawei w czasach, gdy pewnie zmierzał po fotel lidera mobilnego rynku, wyróżniał się swoimi przełomowymi rozwiązaniami w zakresie fotografii. Dzisiaj zdecydowanie ciężej o podobne rewolucje, więc doceniamy każde zmiany w tej kategorii, a wszystko zaczyna się od aplikacji. Ta w wydaniu EMUI 12 jest jedną z wygodniejszych, które znajdziemy na rynku. Ergonomia stoi na wysokim poziomie, bo zawsze mamy na wierzchu to, co akurat powinno nas interesować. Do tego dochodzą takie kwestie, jak możliwość ustawiania trybów pod siebie oraz mnóstwo podpowiedzi — zarówno przy samych funkcjach, jak i w ramach podpowiedzi AI. Huawei może podpatrzeć jeszcze kilka ciekawych rozwiązań u konkurencji (np. wysuwane panele), ale ogólnie rzecz biorąc, aplikacja stoi na bardzo wysokim poziomie.

Huawei P50 Pro pozwala nagrywać filmy w następujących rozdzielczościach:

  • 720p w 30 i 60 kl./s.
  • 1080p w 30 i 60 kl./s. (16:9, 21:9, pełny ekran)
  • 4K w 30 i 60 kl./s.
  • slow-motion: 1080p (16:9) w 120, 240 i 960 kl./s.

Teoretycznie brakuje wsparcia dla rozdzielczości 8K. W praktyce jeszcze można w tej generacji przeboleć tę opcję. Za to bardziej możemy cierpieć z powodu braku dostępnego obiektywu szerokokątnego przy rozdzielczościach zestawionych z 60 kl./s.

Dlatego pokochaliśmy Huawei, czyli aparaty

Huawei P50 Pro recenzja test opinia

Huawei wykorzystuje 4 matryce, aczkolwiek jedna z nich służy wyłącznie do pomiarów, czyli mówimy o monochromatycznym sensorze 40 MPx. Idąc dalej, naszym oczom ukaże się obiektyw szerokokątny, który w dzień radzi sobie bardzo dobrze i co najważniejsze, nie odbiega znacząco od tego, co oferuje główna matryca. Oczywiście w nocy jest nieco gorzej i oprócz wyraźnie ciemniejszego obrazu różnice sprowadzają się także do balansu bieli. Dlatego ten punkt zdecydowanie powinien być uwzględniony przy dalszym rozwoju. Niemniej obiektyw szerokokątny jest także wykorzystywany w ramach trybu Supermakro. Próbki oczywiście zobaczycie poniżej, ale na pewno trzeba oddać Huawei, że jest to jedno z najlepszych rozwiązań w swojej kategorii.

Po drodze do głównego obiektywu dojrzymy jeszcze teleobiektyw-peryskop, który aktywuje się i wyłącza przy różnym poziomie zbliżenia, co widać szczególnie na filmach. Niemniej w tym wypadku byłem pod dużym wrażeniem stabilizacji, która pozwala zrobić ostre ujęcia niezależnie od wybranego zoomu. Ten może sięgać do 100x i obraz wciąż jest czytelny, choć naturalnie nie będziemy chcieli go wydrukować oraz oprawić w ramkę przez niski poziom detali. W końcu do gry wchodzą także cyfrowe algorytmy. Mimo wszystko tak do około 10x zbliżenia możemy liczyć na naprawdę dobrą jakość w każdym aspekcie. W stosunku do podstawowego aparatu różnice sprowadzają się głównie do ciemniejszego obrazka.

Czas na danie główne

W końcu podano do stołu to, na co czekaliśmy, czyli przed nami najważniejsza matryca, którą teoretycznie znamy z Huawei Mate 40 Pro, ale z innym, jaśniejszym obiektywem. Już po chińskiej premierze P50 Pro pojawiło się wiele materiałów, które jednoznacznie okrzyknęły ten smartfon najlepszym sprzętem fotograficznym w swojej kategorii wagowej. Coś w tym jest, gdyż po raz pierwszy spotkałem się, że zdjęcia oglądane na ekranie telefonu wyglądały gorzej niż na komputerze, gdy już zdążyły się w pełni przetworzyć. Co tu dużo mówić, szczegółowość, tempo łapania ostrości, ogólna stabilizacja i rozpoznawanie barw robią piorunujące wrażenie. W dzień kompletnie nie mogłem się do niczego przyczepić, gdyż nawet rozpiętość tonalna pokazywała się z doskonałej strony. W nocy już znajdę punkt, który można poprawić, czyli badanie balansu bieli — ponownie sprzęt niepotrzebnie wpada w żółć. Siła rzeczy pojawią się szumy, ale widoczne dopiero w momencie, gdy faktycznie chcemy je zobaczyć.

Co z filmami? Wspomniana stabilizacja radzi sobie doskonale już od czasów Huawei P40 Pro i w tej materii niewiele się zmieniło, bo też niewiele musiało się zmienić. Do tego dołóżmy błyskawiczną reakcję na zmianę punktu ostrości. Momentami nieco gorzej wypadał HDR, więc czepiając się, właśnie nawiążę do zakresu tonalnego.

Oprogramowanie i wydajność

Huawei P50 Pro recenzja test opinia

Tradycyjnie przypominam na wstępie, że Huawei P50 Pro nie został wyposażony w Usługi Google. Smartfon nie działa też pod kontrolą HarmonyOS, a Androida 11 z EMUI 12 i autorskimi rozwiązaniami z zakresu Huawei Mobile Services. Zdecydowanie mamy do czynienia z udanym oprogramowaniem, które przede wszystkim jest bardzo czytelne i ergonomiczne, a do tego oferuje szereg dodatków. W tym te związane z budowaniem ekosystemu Huawei. Jedynym minusem jest mnogość różnorakich promocji pobocznych aplikacji, które na szczęście jesteśmy w stanie częściowo ukryć. Naturalnie nie brakuje też sporych możliwości personalizacji i akurat pod tym względem mamy, w czym wybierać w każdym aspekcie — wyświetlacza, dźwięku, motywów, Always-on Display itd.

Czy fakt, że Huawei P50 Pro korzysta ze Snapdragona 888, kiedy na rynku pojawiają się modele ze Snapdragonem 8 Gen 1, to dobry powód, aby zrezygnować z tego smartfona? Zdecydowanie nie. Wciąż mówimy o bardzo wydajnym układzie, który oferuje w nadmiarze mocy obliczeniowej i prędko się to nie zmieni. Także obecność najszybszych technologii pamięci nie sprawia problemów — to flagowiec z krwi i kości.

Huawei P50 Pro – recenzja Android.com.pl
Infogram

Im wyższy wynik, tym lepiej.

Recenzja Huawei P50 Pro — podsumowanie

Huawei P50 Pro recenzja test opinia

Huawei P50 Pro to bardzo ładny (kwestia gustu), choć lustrzany smartfon, więc wymaga przyzwyczajenia. Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że jest to też mocny flagowiec, choć z układem poprzedniej generacji, więc tylko patrząc na cyferki, można czuć niedosyt. Na pewno muszę przyznać, że cena startowa wygląda zabójczo, ale sprzęt oddaje w zamian rewelacyjne aparaty, równie dobry wyświetlacz i dopracowane oprogramowanie. Tak, bez Usług Google, ale to wszyscy wiemy. Tym samym miejmy nadzieję, że promocje, na których Huawei zna się bardzo dobrze, szybko staną się kolejnym kluczowym punktem dla P50 Pro.

Sprawdź najlepsze prezenty na Komunię

Partner poradnika:

Kup prezent na Komunię z apką PAYBACK i zgarnij punkty
Impression Tag
Sprawdź najnowsze recenzje