Elden Ring

Elden Ring – wychodzisz na świeże powietrze i nie żyjesz, czyli wrażenia z bety

Bartosz Szczygielski Recenzje 2021-11-14

Elden Ring, czyli nowa gra od From Software, zapowiada się wybornie, choć spędziłem w niej tylko kilka krótkich godzin. W ten weekend odbyła się bowiem sesja beta testów, w której udało mi się wziąć udział. Obowiązki nie pozwoliły na zbyt długą rozgrywkę, ale pierwsze wrażenia z Elden Ring są jak najbardziej pozytywne, choć ginąłem w grze częściej, niż kiedykolwiek wcześniej.

Elden Ring – otwarty świat to coś niezwykłego

Elden Ring

Zacznę od tego, że nie dane było mi spędzić w becie Elden Ring tyle czasu, ile chciałem. Krótkie okna podczas których mogłem przetestować nową produkcję trochę nałożyły się na inne rzeczy, ale teraz przynajmniej już wiem, że mam na co czekać. Nowa produkcja From Software, czyli twórców Bloodborne czy Dark Souls pojawi się na rynku w lutym 2022 roku i powinna być czymś satysfakcjonującym. Nie tylko dla fanów soulsów, ale także dla graczy, którzy z marką nie mieli wiele wspólnego.

Nie przegap
[Pierwsze wrażenie] OPPO Reno6 5G wyznacza nowy standard wzornictwa

Nowi gracze będą musieli się jednak uzbroić w cierpliwość, bo pierwsza styczność z Elden Ring może być bolesna. Budzimy się w jakimś lochu, a kiedy udaje nam się wydostać na powierzchnię, pierwszy napotkany przeciwnik robi z nas miazgę. Dosłownie. Najlepiej więc go ominąć i pójść do celu okrężną drogą tak, by później wrócić w to samo miejsce już z większymi możliwościami. Największą nowością Elden Ring ma być otwarty świat, który trochę kłóci się z tym, co znamy z innych odsłon gier od From Software. Wersja beta produkcji pokazywała jedynie wycinek świata, ale dość obszerny, więc mogę powiedzieć o nim trochę więcej.

Zobacz też: Strażnicy Galaktyki na PS5 – iście filmowa przygoda!

Jest… pusto. Gdzieś tam pojawiają się jakieś zwierzaki czy ptaki, ale częściej napotkamy przeciwnika, którego warto skosić, niż coś, co w otwartym świecie powinno pojawiać się naturalnie. Nie traktowałby tego jednak jako zarzut, a sam element wykreowanego świata, do którego trzeba się przyzwyczaić. Napotkamy tam potwory, które padną po jednym ciosie, ale także i olbrzymy, które przemierzają pustkowia, a stawienie im wyzwania może nas sporo kosztować.

Jest koń, jest dobrze

Elden Ring

Sam otwarty świat nie oznacza, że Elden Ring wyzbyło się tego, co znamy z Dark Souls. Tutaj trafiamy do jaskiń, ruin czy zamków, gdzie klimat poprzednich gier jest mocno wyczuwalny. Ciasne przestrzenie, walki z minibosami i nagroda na końcu drogi. Podczas mojej krótkiej wizyty w Elden Ring udało mi się pokonać kilka pomniejszych bossów i już wiem, że do pełnej wersji chętnie powrócę, by stawić czoła tym największym. Gra oferuje kilka nowości, które zrobią ją bardziej przystępną dla nowych graczy. Postać może się skradać i skakać, więc niewielkie murki nie będą dla graczy już przeszkodą. Pojawiła się mapa, która pozwala na szybką podróż między „miejscami łaski”. To taki checkpoint, gdzie można odpocząć czy zmienić porę dnia. Dodatkowo to miejsce, które prowadziło będzie gracza dalej. Widzimy tam niewielką łunę światła, która wskazuje kierunek dalszej podróży. Możemy go jednak zignorować i swobodnie eksplorować świat.

Największą nowością jest obecność konia (Torrent, a w polskiej wersji językowej Struga), którego dostajemy zaraz na początku gry. To znacznie ułatwia eksplorację rozległych terenów i pozwala na dostanie się tam, gdzie wcześniej nie było możliwości. Walka z siodła także może być sporym ułatwieniem, ale nasz mityczny wierzchowiec nie jest nieśmiertelny, a jeżeli zginie to jego ponowne przywołanie będzie nas kosztować „buteleczkę”. Korzystanie z tego środka lokomocji jest jednak satysfakcjonujące i podejrzewam, że w pełnej wersji gry twórcy coś jeszcze tutaj dodadzą.

Co będziemy robić w Elden Ring?

Elden Ring

Jesteśmy zmatowieńcem i nasza przyszłość nie rysuje się w różowych barwach. Już pierwsze spotkanie z NPC-em to wyjaśnia, bo ten mówi nam o tym, że nasza droga zapewne niedługo się skończy i to w mało przyjemny sposób. Jesteśmy na Ziemiach Pomiędzy i musimy na nich przetrwać, by zdobyć fragmenty Eldeńskiego Kręgu. Brzmi to wszystko tajemniczo, ale tak powinno być. Początek zachęca do tego, by iść dalej i odkrywać fabułę. Na mapie pełno jest pomniejszych lochów, które zapewnią nam zajęcie, a na otwartej przestrzeni można zbierać także przedmioty, które posłużą nam do tworzenia nowych. Żałuję, że nie spędziłem w grze więcej czasu, by poznać jej zakamarki, ale zostałem zachęcony do tego, by czekać na pełną wersję. Mimo tego, że na ekranie często widywałem napis „Nie żyjesz”.

Elden Ring – warto czekać

Elden Ring

Produkcję sprawdzałem na PlayStation 5, ale sama gra była w wersji na PlayStation 4. Wyglądała bardzo dobrze, choć oprawa nie rzucała na kolana. Jednak do premiery to pewnie jeszcze trochę dopieszczone. Nie napotkałem błędów czy spadków animacji, ale niektórym teksturom przydałoby się trochę dopracowania. Co nie zmienia tego, że Elden Ring wygląda i działa naprawdę dobrze. Daje też dużo satysfakcji, kiedy nauczymy się trochę świata, gdzie przyszło nam się poruszać. Zdecydowanie będzie to produkcja wymagająca od gracza czegoś więcej, niż tylko wciskania przycisków w losowej kolejności. Ja czuję się zachęcony i uważam, że Elden Ring przyciągnie do siebie nie tylko fanów soulsów.

Możliwość przetestowania bety Elden Ring dostaliśmy od firmy Cenega.

Bartosz Szczygielski

Nowymi technologiami zajmuje się od kilku lat. Kiedy o nich nie pisze, to pewnie pisze kolejną książkę. Jeżeli nie pisze kolejnej książki, to pewnie ogląda seriale, a jeżeli nie ogląda seriali, to najprawdopodobniej śpi.

Sprawdź najnowsze recenzje