Lego Builder's Journey recenzja test (9)

[Recenzja] LEGO Builder’s Journey z RTX – przyjemna gra, która teraz wygląda świetnie

Łukasz Pająk Gry 2021-06-22

Najczęściej to gry z PC przenoszone są na smartfony. Tym razem stało się inaczej, ale NVIDIA wykorzystała okazję, aby pokazać, że warto ten sam tytuł przejść jeszcze raz. Poprzez dodanie ray tracingu tak naprawdę mamy poznać nowe oblicze znanej nam historii. Niemniej sama przygoda także miała zostać rozszerzona. W takim razie bez zbędnego przedłużania oto recenzja LEGO Builder’s Journey, w której odkryjemy wszystkie karty. Serdecznie zapraszam.

Zalety

  • RTX robi świetną robotę, ale nawet bez niego warto zapoznać się z tym tytułem
  • Gra dla każdego – tu pracuje wyobraźnia, a nie umiejętność szybkiego czytania

Wady

  • Wszystko, co dobre, szybko się kończy

Recenzja LEGO Builder’s Journey (RTX) w trzech zdaniach podsumowania

Okazuje się, że przeniesienie gry ze smartfonów na PC może mieć sens. Implementacja technologii RTX pokazała, że klocki LEGO mogą wyglądać obłędnie. Przy tym dostajemy prostą, acz ciekawą historię, gdzie liczy się wyobraźnia i… umiejętność rozwiązywania łamigłówek.

Ogólna ocena

8/10

LEGO Builder’s Journey – słowem wstępu

Przede wszystkim musicie wiedzieć, że LEGO Builder’s Journey nie jest zupełnie nowym tytułem. Gra zadebiutowała na iOS w ramach pakietu Apple Arcade blisko dwa lata temu. Rozgrywka polega na przemierzaniu izometrycznego świata i rozwiązywaniu zagadek, aby przeprowadzić bohatera z punktu A do punktu B. Naturalnie cały świat został stworzony z klocków LEGO. Pierwotnie gra na smartfonach pochłaniała godzinę, aby przejść ją od początku do końca.

Nie przegap
HMS dwa lata temu i dzisiaj — Huawei udowodnił, że potrafi sprostać ambitnym celom
huawei mobile services konto google chmura

Tymczasem zobaczmy, jak ten sam tytuł wypada na komputerach w swojej rozszerzonej wersji. Grę do recenzji dostarczyła NVIDIA. Platforma testowa to laptop ASUS ROG Flow X13 z procesorem AMD Ryzen 9 5980HS, 32 GB RAM i zewnętrzną kartą graficzną NVIDIA GeForce RTX 3080 (stacja ROG XG Mobile). Nie miałem także problemu z uruchomieniem tytułu w najniższych ustawieniach także na Huawei MateBook 14 (2021) bez dedykowanego GPU.

Wymagania LEGO Builder’s Journey prezentują się następująco:

  • Minimalne:
    • Procesor: Intel Core i3-3470 / AMD FX-8350
    • Pamięć operacyjna: 8 GB RAM
    • Karta graficzna: NVIDIA GeForce GTX 960 / Radeon R7 260X
    • DirectX: 11
    • Miejsce na dysku: 5 GB dostępnej przestrzeni
  • Zalecane:
    • Procesor: Intel Core i7-6950X / AMD Ryzen 5 1500X
    • Pamięć: 8 GB RAM
    • Karta graficzna: NVIDIA GeForce RTX 2060 / AMD RX 6700 XT
    • DirectX: 12
    • Miejsce na dysku: 5 GB dostępnej przestrzeni

W grze dostępna jest także specjalna wersja, która pozwala uruchomić ją na komputerach, które nie spełniają nawet minimalnych wymagań z uproszczoną grafiką. Lego Builder’s Journey znajdziecie na platformie Steam za 69 złotych.

Nieskomplikowana fabuła dla każdego

Przez całą grę tak naprawdę na ekranie ujrzymy kilka zdań (niestety bez języka polskiego). Dokładniej pojawiają się one na samym początku, gdy zaczynamy przygodę i uczymy się sterowania. Tu swoją drogą autorzy dają nam wybór, gdyż możemy operować klockami z pomocą samej klawiatury lub myszy. Wszelkie podpowiedzi dynamicznie się zmieniają, więc nie musimy sięgać do ustawień. Szkoda jedynie, że zabrakło wsparcia dla paneli dotykowych, pod które niejako powstało LEGO Builder’s Journey.

Mimo wszystko nauka sterowania zajmuje chwilę i później nie pozostaje nam nic innego, jak zapoznać się z fabułą, która jest niesamowicie prosta. W trakcie rozgrywki przedstawiana jest nam przygoda dziecka i jego rodzica, gdzie przez większość czasu przeprowadzamy przez świat tego pierwszego. W ramach rozgrywki pokazywane nam są różne rozterki z życia rodziny, a całość sprowadza się do tego, aby wrócić szczęśliwie do domu i spędzać radośnie czas ze sobą, umiejąc zostawić pracę z boku.

Nikt nie powinien się zgubić

Naturalnie nie mamy do czynienia z prostą grą typu Point’n’Click. W LEGO Builder’s Journey liczy się rozwiązywanie łamigłówek, które początkowo sprowadzają się do budowania prostych ścieżek, czyli najzwyczajniej w świecie układami klocki. Z czasem do gry wchodzą bardziej skomplikowane poziomy, gdzie może liczyć się także spryt, refleks i jeszcze więcej logiki. Może, choć nie musi, bo pamiętajmy, że układamy klocki LEGO – tutaj nie ma jednego, dobrego rozwiązania. Jednak nie jest to trudna gra. Tak naprawdę utknąłem na góra dwóch poziomach, gdyż… za bardzo kombinowałem. W takich sytuacjach przydaje się możliwość powtórzenia planszy, aby na chłodno spojrzeć na całość od nowa. W każdym momencie możemy także wrócić do wcześniej ukończonych poziomów.

Niestety głównym problemem LEGO Builder’s Journey jest długość rozgrywki. Pierwotnie gra na iOS trwała nieco ponad godzinę. Ja pierwszy raz skończyłem ją na PC w niecałe trzy godziny. Dlatego chętnie tytuł przeszedłem drugi raz, aby bardziej skupić się na podziwianiu otoczenia i doszukiwania się ukrytych smaczków. Tych nie jest zbyt wiele, ale nie zmienia to faktu, że za drugim podejściem zauważałem zupełnie nowe pomysły na przejście tych samych tras. Czy chciałbym wrócić do LEGO Builder’s Journey po raz trzeci? Być może tak, ale raczej nie w najbliższej przyszłości. Zapominając z czasem poszczególne detale, przeczuwam, że gra ponownie będzie w stanie wciągnąć. Na pewno nie przyciągną mnie dodatkowe osiągnięcia, gdyż tych jest stosunkowo niewiele i tak naprawdę odkrywamy je wszystkie wraz z postępem w fabule.

Prosta grafika ze świetną grą świateł i dobrze dobraną muzyką

Niemniej zapewne nie zagrałbym w LEGO Builder’s Journey, gdyby nie fakt, że gra doczekała się wsparcia dla ray tracingu. Sama oprawa graficzna jest bardzo prosta. W rzucie izometrycznym pokazywane są stosunkowo małe plansze złożone z klocków LEGO. Czy można tu jakkolwiek zaszaleć? Okazuje się, że tak. O ile aspekt samej rozgrywki już powinien wystarczać, aby zainteresować się recenzowanym tytułem, tak możliwość przejścia go z uruchomionym RTX pokazuje zupełnie nowe doznanie. Niektóre poziomy ewidentnie zostały stworzone po to, aby podziwiać promienie świetlne, a do tego, aby wykorzystywać je i ułatwiać budowanie tras. Dlatego całość wygląda obłędnie, a jednocześnie nie czuć, że coś zostało zrobione na siłę lub przekolorowane. Bardzo dobrze wrażenia estetyczne uzupełnia brak interfejsu – na ekranie jest tylko plansza, czyli klocki i nic więcej. Jedynym dodatkiem jest kontur obiektów, abyśmy wiedzieli, z czym wchodzimy w interakcję.

Idealnie do prostej rozgrywki i na pozór takiej samej grafiki została dopasowana oprawa dźwiękowa. Przez większość rozgrywki przygrywają nam spokojne utwory wykonywane na minimalnej liczbie instrumentów. Jednak w sytuacjach, gdzie akcja poniekąd przyspiesza, pojawia się natychmiastowa reakcja od strony muzycznej. Nadal jest prosto, ale już szybciej i wciąż przyjemnie dla ucha.

Przez całą rozgrywkę nie narzekałem na wydajność, choć szkoda, że gra jest zablokowana w 30 klatkach na sekundę. Jedynie momentami wynik oscylował w okolicach 25 FPS, ale na obronę dodam, że grałem w rozdzielczości 4K. W razie poważnych problemów na ratunek przychodzi DLSS.

Recenzja LEGO Builder’s Journey – podsumowanie

Największą wadą LEGO Builder’s Journey jest to, że jest to bardzo krótka gra. Poniekąd czuć po tym, że mamy do czynienia z tytułem, który swoje korzenie ma w świecie smartfonów. Jednak poza tym warto spędzić z nią te kilka godzin. Zagrajcie w nią bez pośpiechu, podziwiając grę świateł, a nawet interpretując po swojemu poszczególne wydarzenia. Rozciągnijcie ją najdłużej, jak tylko się da i zwracajcie uwagę na każdy detal. Delektujcie się oprawą dźwiękową. Przede wszystkim – zrelaksujcie się, bo to mam wrażenie, że jest jednym z głównych celów LEGO Builder’s Journey.

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.

Sprawdź najnowsze recenzje